Krzyżacy z ośmiu milionów krzyżyków

Joanna Klimowicz, Aneta Nawrot
16.02.2010 , aktualizacja: 16.02.2010 18:38
A A A Drukuj
32 hafciarki wyszywają "Bitwę pod Grunwaldem" Matejki - w skali 1:1. Są już na finiszu - chcą zdążyć przed obchodami 600-lecia starcia z zakonem. Ale ten największy haft na świecie nie powstałby, gdyby nie pewien białostoczanin, który wymyślił program komputerowy przekształcający zdjęcie na wzór haftu krzyżykowego
Bitwa pod Grunwaldem
Bitwa pod Grunwaldem
Cofnijmy się o siedem lat. Grzegorz Żochowski, elektronik z wykształcenia, jest na bezrobociu. Komputery - to jego pasja. Znajoma chce wyhaftować obraz i pyta czy pomógłby jej w przełożeniu fotografii na gotowy wzór. Hmm, skoro ona szuka pomocy, to może też i inni? Grzegorz pisze program HaftiX, który pozwala na przekształcenie dowolnej grafiki na wzór liczony. Dzięki niemu można szybko przygotować własny schemat wraz z legendą. Coś jakby mapę w kratkę, gdzie każda kratka zawiera symbol - kolor nici. Grzegorz tworzy stronę internetową, program do niewielkich wzorów udostępnia za darmo.

"Bitwa pod Grunwaldem" niewielka nie jest... Ale po kolei.

Miałem sen o cerowaniu

Pięć lat później Adam Panek z Działoszyna pod Częstochową okrągłymi z podziwu oczami śledzi poczynania swojej mamy. Już na emeryturze pani Janina zaczęła wyszywać krzyżykami małe obrazki, tak dla uspokojenia nerwów.

- Tyle czasu nad tym spędzasz, że już dawno wyszyłabyś "Bitwę pod Grunwaldem" - mruczy syn pod nosem. Patrzą na siebie. Olśnienie. A dlaczego by nie?!

Za dnia pan Adam jest spokojnym urzędnikiem w Powiatowym Zarządzie Dróg, a po godzinach przepoczwarza się w logistycznego demona. Skrzykuje mamie pomocnice, szuka sponsorów. Surfuje w internecie i wyławia namiary na Grzegorza Żochowskiego wraz z jego programem. Rośnie mu już galeria zdjęć haftów, które powstały dzięki programowi. Najrózniejsze: "Batory pod Pskowem", portrety ślubne, uroczysko w Puszczy Białowieskiej...

Panowie korespondują i pada propozycja współpracy. Grzegorz pracuje teraz w białostockiej firmie produkującej maszyny przemysłowe, czasu ma już mniej, ale na hasło: "szalony pomysł" oko mu błyszczy. Taki już jest. Szukając idealnego środka transportu do pracy, wybrał... monocykl (nietypowy jednokołowy rower) . Marzy o wypuszczeniu balonu stratosferycznego i fotografowaniu Ziemi z wysokości kilkudziesięciu kilometrów. Do kompletu wyzwań jak ulał pasuje mu haftowana "Bitwa pod Grunwaldem".

- W decyzji pomógł mi sen, w którym Mieszko I cerował swoje staropolskie gacie. Brał z kąta pajęczynę, plótł nić i szył. Gdy sięgał w stronę ściany, krzyżaki uciekały w popłochu. Odczytałem to jako znak - żartuje na całego.

A więc deal! Pankowie kupili w Muzeum Narodowym zdjęcie obrazu Matejki odpowiedniej jakości i rozdzielczości. Przesłali je do Białegostoku. Na potrzeby zadania-wyzwania pan Grzegorz dostosowuje stanowisko i narzędzia pracy. Dokupuje drukarkę (bo zazwyczaj wzór rozkłada się na kilkanaście stron, ale zdecydowanie nie w tym przypadku). Pierwsza próba kończy się fiaskiem, przygotowuje więc taką wersję programu, by można było podzielić wzór na fragmenty. Robi to za darmo.

- W Polsce istnieją dwa programy tego typu, na świecie - kilkanaście. Poza zmierzeniem się z wyzwaniem, była to więc dla mnie nie lada promocja. Możliwość wzięcia udziału w tworzeniu największego haftu na świecie to perełka - zupełnie poważnie mówi Grzegorz Żochowski.

Penelopy w okularach

W lipcu 2008 r. działające przy Domu Kultury z Działoszynie kółko Penelopa ogłasza konkurs na haft krzyżykowy. Laureatki - panie z Działoszyna i okolic, Częstochowy i Łodzi - podejmują się wyszywania. Za darmo. Adam Panek kupuje 45 m kw. kanwy (specjalnej dziurkowanej tkaniny do haftu krzyżykowego) i mulinę - bawełniane nici do haftu. Znajduje darczyńcę i zamiast 2,5 zł płaci niecałe 50 groszy za motek. Wyposaża każdą z pań w lampkę, kawałek kanwy metr na metr i wzór, który ma się na niej znaleźć. I na dodatek funduje im wizytę u okulisty, który dobiera odpowiednie okulary do pracy z bliska. Całość ma być gotowa przed lipcem, na razie zadanie wykonane jest w 80 proc., czas goni.

Teresa Pegza, jedna z hafciarek: - Ja tak bardzo lubię wyszywać, że teraz raz w tygodniu gotuję obiad na pięć, sześć dni i mrożę. Mam dzięki temu czas na "Bitwę...".

Janina Panek: - Ja mieszkam z synową. Ona wzięła na siebie całe gospodarstwo domowe, a ja siedzę - najczęściej po turecku - i krzyżykuję.

Spotykają się w działoszyńskim domu kultury w każdy pierwszy wtorek miesiąca i sprawdzają postępy. Elementy nie mogą się od siebie różnić, każdy krzyżyk musi być równy i tak samo przeciągnięty. Kawałki kanwy w całość o powierzchni 45 m kw. zszywać będą najprawdopodobniej nicią chirurgiczną lub bardzo cienką żyłką wędkarską, specjalnym ściegiem - tajemniczym ściegiem czarownicy. Wykończą rzepami, które wyhaftowany obraz będą utrzymywały na ramie. Raczej nie drewnianej, bo całość ważyłby około tony, raczej z materiału o nazwie styrodur - bardzo wytrzymałego styropianu.

Gdzie zawiśnie obraz? Jest kilka propozycji, m.in. z Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.

- Marzymy by pojawił się w klasztorze na Jasnej Górze - zdradza pan Adam. Chce też zgłosić go do księgi Guinnessa. I choć na krótko sprowadzić do Białegostoku.

Megahaft w liczbach

9,87 metrów x 4,26 metrów

7 897 840 krzyżyków

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów