Łosi jest dużo. I o to chodziło

jok
21.02.2010 , aktualizacja: 21.02.2010 19:35
A A A Drukuj
Zakończyła się pięciodniowa akcja pod kryptonimem "pędzenie łosi". Łosi jest dużo, ale nie za dużo - oceniają naukowcy.
Akcja pod kryptonimem
Fot. Marcin Onufryjuk
Akcja pod kryptonimem "pędzenie łosi"
W "pędzeniu" wzięli udział studenci, pracownicy Instytutu Biologii Uniwersytetu w Białymstoku oraz Biebrzańskiego Parku Narodowego, a także leśnicy z nadleśnictw Knyszyn i Rajgród, sąsiadujących z parkiem. Liczenie metodą tzw. cichych pędzeń było częścią szerszego projektu "Strategia ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce". Badania zamówił minister środowiska, a finansuje je NFOŚiGW. Wyniki projektu, który ma zakończyć się w 2011 r., pomogą ministrowi w podjęciu decyzji o dalszym losie łosi. Nie są one pod ochroną, ale po przetrzebieniu ich liczby polowaniami w latach 90., od 2001 roku obowiązuje moratorium na ich odstrzał. Teraz Biebrzański Park Narodowy - główna naturalna ostoja łosia - szacuje liczbę tych zwierząt na 700 sztuk. Leśnicy podejrzewają, że jest ich więcej. Właściciele prywatnych lasów skarżą się na zniszczone uprawy sosny, częściej dochodzi do wypadków drogowych z udziałem łosi.

Badania, które wraz z zespołem Zakładu Zoologii Kręgowców UwB prowadzi dr hab. Mirosław Ratkiewicz, pozwolą na opracowanie nowej strategii gospodarowania i ochrony tego gatunku. Mają też wskazać metody zmniejszenia szkód w uprawach leśnych i ryzyka kolizji drogowych.

- Ze zniesieniem moratorium trzeba jeszcze poczekać, przynajmniej do zakończenia badań - uważa prof. Andrzej Bereszyński z Państwowej Rady Ochrony Przyrody. - Łosia jest dużo w niektórych miejscach Polski wschodniej. Ale przecież chodziło o to, by populacja mogła się odbudować.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos