W Puszczy Białowieskiej źle się dzieje

Jakub Medek
16.05.2010 , aktualizacja: 16.05.2010 12:01
A A A Drukuj
Zarządzający Puszczą Białowieską leśnicy nie zasługują na certyfikat potwierdzający ekologiczną gospodarkę leśną - alarmują obrońcy środowiska. Apelują więc do ministra środowiska, by zaczął realnie chronić ostatni las naturalny Europy
Puszcza Białowieska
Fot. Jedrzej Wojnar / Agencja Gazeta
Puszcza Białowieska
ZOBACZ TAKŻE
Granicznik płucnik to niewielki porost - grzyb, rosnący na pniach starych liściastych drzew. Występuje właściwie tylko w lasach, które nie zostały posadzone przez człowieka, głównie w Puszczy Białowieskiej. Jest chroniony, według przepisów wokół każdego odkrytego egzemplarza należy wyznaczać strefę ochronną o średnicy do 100 metrów, w której nie wolno prowadzić żadnych prac.

Egzemplarz granicznika, jaki pokazuje nam właśnie Adam Bohdan, ekolog z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, rośnie na jesionie, w jednym z oddziałów nadleśnictwa Hajnówka. A właściwie rósł. Jesion został bowiem w tym roku ścięty. Całego pnia nie zdążono wywieźć z lasu przed odwilżą. Sto metrów dalej sytuacja się powtarza. Jeszcze sto metrów dalej granicznik rośnie na drzewie, które przewróciło się samo. Ale tuż obok są ślady po ognisku i pnie po wyciętych olchach. To niejedyny chroniony gatunek występujący w tym miejscu. Pod korą sąsiedniej wobec pnia z granicznikiem, również wyciętej olchy, ruszają się larwy zgniotka cynobrowego, niewielkiego chrząszcza chronionego przez Unię Europejska.

- W tym oddziale ornitolodzy znaleźli też chronionego dzięcioła białogrzbietego, któremu nie należy zakłócać lęgów. W jednym miejscu leśnicy dopuścili do zniszczenia siedlisk trzech chronionych gatunków. A można było tego łatwo uniknąć, wystarczyło wycinkę poprzedzić inwentaryzacją - podkreśla Bohdan. Jego organizacja razem z norweskimi przyrodnikami od kilku miesięcy dokumentuje w Puszczy Białowieskiej stanowiska chronionych gatunków, głównie porostów, chrząszczy i ptaków. Wcześniej nikt nie prowadził tu badań na taką skalę.

- Na każdej powierzchni, przed rozpoczęciem zabiegów pielęgnacyjno - ochronnych, w każdym nadleśnictwie w Puszczy Białowieskiej wykonuje się ocenę wpływu danego zabiegu na różnorodność biologiczną. Ocenę przeprowadza leśniczy - zapewnia Jarosław Krawczyk, rzecznik białostockiej dyrekcji lasów. Podkreśla też, że leśnicy przeszli w ostatnich latach gruntowne szkolenia w rozpoznawaniu chronionych gatunków. Sytuacji opisanej przez ekologów nie komentuje. - Nie znamy lokalizacji tego miejsca, nikt nam go dotychczas nie pokazał - mówi.

Od ponad roku białostocka dyrekcja Lasów Państwowych chlubi się międzynarodowym certyfikatem FSC, który potwierdza że leśnicy w północno-wschodniej Polsce prowadzą niezagrażającą chronionym roślinom i zwierzętom gospodarkę. Taki certyfikat to we współczesnych czasach ekonomiczne być albo nie być dla producenta drewna i jego odbiorców. Klienci, zwłaszcza na zachodzie, często nie chcą kupować rzeczy wyprodukowanych z drewna bez potwierdzenia, że wytworzono je nie szkodząc środowisku. Podlascy leśnicy, którzy zarządzają m.in. nieobjętą parkiem narodowym częścią Puszczy Białowieskiej (85 procent jej powierzchni), otrzymali certyfikat FSC warunkowo. Największym błędem jaki mieli skorygować, było właśnie wycinanie drzew bez wcześniejszego sprawdzania, czy w ich otoczeniu nie ma chronionych gatunków.

- Na tym przykładzie widać, że rok minął i niewiele się zmieniło - komentuje Bohdan.

W ubiegłym tygodniu kilka organizacji pozarządowych skierowało do międzynarodowego stowarzyszenia przyznającego certyfikat opis uchybień leśników. Ekolodzy domagają się natychmiastowego zawieszenia certyfikatu.

Równocześnie Greenpeace opublikował raport pod tytułem "Wyprzedaż Puszczy Białowieskiej".

- Wartość przyrodnicza i kulturowa Puszczy Białowieskiej jest przeliczana przez Lasy Państwowe na metry sześcienne drewna. To tak jakby sprzedawać Wawel po kosztach rozbieranych cegieł i kamieni. Wzywamy poszczególne firmy jak i cały przemysł drzewny do zaprzestania kupowania drewna z puszczańskich nadleśnictw - apeluje Robert Cyglicki, dyrektor polskiego Greenpeace.

W raporcie, autorzy wyliczają, że rocznie w puszczy wycinanych jest ponad 100 tysięcy metrów sześciennych drewna. Tylko niewielka część z tej ilości trafia do lokalnych przedsiębiorców, którzy twierdzą, że poprawienie ochrony ostatniego lasu naturalnego Europy jest równoznaczne z ekonomiczną zagładą regionu.

- Według przyrodników bezpiecznie można z Puszczy Białowieskiej wyciąć 30 - 40 tysięcy metrów rocznie. To odpowiada ilości, jaką zużywa lokalna społeczność - wylicza Cyglicki.

Wszystko wskazuje na to, że podlaska dyrekcja lasów straci prawo do posługiwania się certyfikatem niezależnie od dowodów zebranych przez ekologów. Do 16 maja leśnicy mieli poddać się audytowi, który miał sprawdzić jak radzą sobie właśnie m.in. z inwentaryzacją przed wycinkami.

- Firma, która certyfikowała białostocką dyrekcję dotychczas, radykalnie podniosła ceny. Ogłaszaliśmy kilka przetargów na audyt, ale nikt do nich nie przystąpił - mówi Anna Malinowska, rzecznik generalnej dyrekcji lasów, przyznając, że dla leśników to duży problem. By odzyskać certyfikat, będą musieli poddać się gruntowniejszemu niż ten planowany audytowi.

Firmy certyfikujące nie chcą oficjalnie komentować tej sytuacji, zasłaniając się tajemnicą handlową.

- Z białostocką dyrekcją są same problemy. Skargi ekologów, niewypełnianie naszych zaleceń. Nikt nie chce tego brać na siebie - wyjaśnia anonimowo jeden z audytorów.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Re: Pytajcie, czy to drewno z Puszczy macrow 16.05.10, 12:51

    teraz problem jest ignorowany, a za pare lat bedzie wielki placz - za poznoto tak, jak nie dbac o architekture, przechodzic obok zawalajacych siezabytkow... a jak ktos w koncu wyburzy ruiny»

  • Re: Pytajcie, czy to drewno z Puszczy strusmp 17.05.10, 12:33

    Wydaje mi się, że żyjemy w państwie prawa, więc skoro Pan widzi gdziekolwiek i jakiekolwiek złamanie prawa przez urzędnika wynajętego przez państwo - leśnika, to brak reagowania na łamanie »

  • Pytajcie, czy to drewno z Puszczy kfiat77 17.05.10, 19:19

    szanowny Kiczkis, poczułem się wywołany do wypowiedzi, również Twoim postem. proszę wskazać moment w którym ktoś z Nadleśnictwa Czarna Białostocka złamał przepisy przy wycince drzew w »