Do ochrony puszczy samorządy niepotrzebne
21.10.2010
, aktualizacja: 22.10.2010 16:07
Ministerstwo Środowiska rezygnuje z poszerzenia Białowieskiego Parku Narodowego. Trzykrotnie zmniejsza za to możliwość wyrębów w Puszczy Białowieskiej. Ekspresowo wprowadza też strefę wolną od polowań. Samorządy zaś dostaną jedną dziesiątą dotacji, jaką dostałyby w przypadku zgody na poszerzenie parku
SERWISY
Negocjacje w sprawie powiększenia najstarszego z polskich parków trwały od półtora roku. Kilka miesięcy temu gminy Hajnówka, Narewka i Białowieża dostały od ministra projekt rozporządzenia, który zakładał objęcie najwyższą formą ochrony przyrody 12 tys. ha lasu, z których 60 proc. to już istniejące rezerwaty. W zamian proponował samorządom 75 mln zł na cele proekologiczne i służące rozwojowi turystyki. Razem z dyrektorem Lasów Państwowych gwarantował też utrzymanie dotychczasowej ilości drewna opałowego i drewna dla lokalnych rzemieślników oraz poziomu zatrudnienia w puszczańskich nadleśnictwach.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni propozycję ministra odrzuciły rada gminy Narewka, a później Hajnówka. Chociaż minister odpowiedzi samorządów chciał otrzymać do środy, w gminie Białowieża nie rozpoczęto jeszcze nawet konsultacji społecznych.
- Skuteczna ochrona Puszczy Białowieskiej jako polskiego ekologicznego narodowego skarbu jest celem, który nie może już dłużej czekać na realizację. Wykazaliśmy maksimum dobrej woli i zapewniliśmy samorządom realizację wszystkich zgłoszonych przez nie postulatów. Jednak na tym etapie proces białowieski poniósł fiasko. Nie dojdzie do realizacji największego programu ekologicznego rozwoju dla Puszczy Białowieskiej. Uważam, że to strata dla wszystkich: dla mieszkańców i dla gmin, i dla nas, którzy ten projekt chcieliśmy wcielić w życie - zakomunikował na zorganizowanej wczoraj w siedzibie ministerstwa środowiska konferencji minister Andrzej Kraszewski. - Ale przyroda nie może już dłużej czekać. Dlatego dostępnymi mi środkami gwarantuję, że Puszcza Białowieska jest i będzie bezpieczna. ** Limit pozyskania drewna zmniejszony wyłącznie do zaspokojenia lokalnych potrzeb; ** jego pozyskanie z terenów mniej cennych przyrodniczo; ** zakaz polowań w otulinie parku narodowego i ** uruchomienie finansowania na najważniejsze inwestycje ekologiczne - to decyzje, które mogę podjąć już teraz dla dobra Puszczy - wymieniał minister.
W praktyce jego decyzja sprowadza się do tego, że w przyszłym roku w Puszczy będzie można wyciąć maksymalnie 48,5 tys. m sześc. drewna. To o dwa razy mniej niż wycięto w tym roku i trzy razy mniej niż wynosi maksymalny dopuszczalny limit cięć na tym terenie. Taka ilość pozwoli według danych Lasów Państwowych na zaspokojenie potrzeb lokalnych mieszkańców na drewno opałowe oraz drewno dla zakładów rzemieślniczych. Nie będzie natomiast możliwe pozyskiwanie surowca z Puszczy Białowieskiej dla celów przemysłowych, komercyjnych.
Równocześnie minister zapowiedział, że zamiast 75 mln zł, jakie do puszczańskich gmin miały trafić w zamian za zgodę na poszerzenie BPN, wnioskował właśnie do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o przekazanie na ten teren 6 mln zł na indywidualne inwestycje, służące ochronie środowiska, takie jak oczyszczalnie przydomowe czy solary.
Andrzej Kraszewski poinformował też, że resort zakończył prace nad rozporządzeniem zakazującym polowań w otulinie parku narodowego, które po przejściu procedury uzgodnień międzyresortowych, najprawdopodobniej w miesiąc, wejdzie w życie.
Jednocześnie minister podkreśla, że drzwi do negocjacji z gminami Puszczy Białowieskiej nie są zamknięte. Jeśli samorządy wyrażą taką wolę, Ministerstwo Środowiska będzie gotowe do wznowienia rozmów w sprawie poszerzenia parku.
- Środowisko to ma potencjał do rozwoju i mam nadzieję, że już pierwsze projekty ekologiczne realizowane w Puszczy Białowieskiej pokażą, jak pieniądze zaczynają pracować na rzecz mieszkańców, których największą szansą na rozwój i zarobek powinna być mądra i ekologiczna turystyka w Puszczy - dodał Kraszewski.
- Cieszę się, że minister chce jeszcze z nami rozmawiać. Mam nadzieję, że nowe samorządy wyłonione w listopadowych wyborach też będą miały taką wolę - komentuje starosta hajnowski Włodzimierz Pietroczuk. Równocześnie podkreśla, że nie ma do gminnych radnych pretensji o to, że w sprawie parku głosowali tak, jak głosowali.
- To nie najlepszy czas na takie decyzje, czas kampanii wyborczej. Wychodzi na to, że ta kampania wyjątkowo drogo nas będzie kosztowała. Żałuję, że prawie 70 mln zł przeszło nam koło nosa - mówi przypominając, że konsekwentnie popierał porozumienie z ministrem.
- Cóż, albo radni mieli za mało wiedzy, albo głosowali, patrząc na to, że trwa właśnie kampania - podsumowuje starosta.
- Szkoda że tak to się skończyło - mówi inny z puszczańskich samorządowców, wójt Narewki Mikołaj Pawilcz. Jego zdaniem niecałe 50 tys. m sześc. drewna może się okazać zbyt małą ilością, jak na potrzeby mieszkańców okolic Puszczy Białowieskiej.
- Dobrym krokiem ze strony ministra jest zachowanie chociaż części dotacji, szkoda tylko że tak małej - dodaje wójt.
Na pytanie, czy to nie jest tak, że chcąc poszerzyć park minister prosił o gminy o znacznie mniej, proponując im znacznie więcej niż w tej chwili, wójt odpowiada krótko: - Mamy tego świadomość.
Z umiarkowanym optymizmem do decyzji ministra odnoszą się ekolodzy.
- To krok w dobrym kierunku. Poczekamy jednak, na jakie konkretne decyzje przekuje się oświadczenie ministra. Pozostaje też wiele pytań: gdzie te 50 tys. m zostanie wycięte, oraz czy wycinki będą prowadzone w okresie lęgowym ptaków - komentuje Robert Cyglicki, szef polskiego Greenpeace. M.in. ta organizacja prowadzi akcję zbiórki podpisów pod obywatelskim projektem przepisów, które odbiorą samorządom prawo weta w sprawie poszerzania i tworzenia parków narodowych. By ustawą zajął się sejm, potrzeba poparcia 100 tys. osób.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni propozycję ministra odrzuciły rada gminy Narewka, a później Hajnówka. Chociaż minister odpowiedzi samorządów chciał otrzymać do środy, w gminie Białowieża nie rozpoczęto jeszcze nawet konsultacji społecznych.
- Skuteczna ochrona Puszczy Białowieskiej jako polskiego ekologicznego narodowego skarbu jest celem, który nie może już dłużej czekać na realizację. Wykazaliśmy maksimum dobrej woli i zapewniliśmy samorządom realizację wszystkich zgłoszonych przez nie postulatów. Jednak na tym etapie proces białowieski poniósł fiasko. Nie dojdzie do realizacji największego programu ekologicznego rozwoju dla Puszczy Białowieskiej. Uważam, że to strata dla wszystkich: dla mieszkańców i dla gmin, i dla nas, którzy ten projekt chcieliśmy wcielić w życie - zakomunikował na zorganizowanej wczoraj w siedzibie ministerstwa środowiska konferencji minister Andrzej Kraszewski. - Ale przyroda nie może już dłużej czekać. Dlatego dostępnymi mi środkami gwarantuję, że Puszcza Białowieska jest i będzie bezpieczna. ** Limit pozyskania drewna zmniejszony wyłącznie do zaspokojenia lokalnych potrzeb; ** jego pozyskanie z terenów mniej cennych przyrodniczo; ** zakaz polowań w otulinie parku narodowego i ** uruchomienie finansowania na najważniejsze inwestycje ekologiczne - to decyzje, które mogę podjąć już teraz dla dobra Puszczy - wymieniał minister.
W praktyce jego decyzja sprowadza się do tego, że w przyszłym roku w Puszczy będzie można wyciąć maksymalnie 48,5 tys. m sześc. drewna. To o dwa razy mniej niż wycięto w tym roku i trzy razy mniej niż wynosi maksymalny dopuszczalny limit cięć na tym terenie. Taka ilość pozwoli według danych Lasów Państwowych na zaspokojenie potrzeb lokalnych mieszkańców na drewno opałowe oraz drewno dla zakładów rzemieślniczych. Nie będzie natomiast możliwe pozyskiwanie surowca z Puszczy Białowieskiej dla celów przemysłowych, komercyjnych.
Równocześnie minister zapowiedział, że zamiast 75 mln zł, jakie do puszczańskich gmin miały trafić w zamian za zgodę na poszerzenie BPN, wnioskował właśnie do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o przekazanie na ten teren 6 mln zł na indywidualne inwestycje, służące ochronie środowiska, takie jak oczyszczalnie przydomowe czy solary.
Andrzej Kraszewski poinformował też, że resort zakończył prace nad rozporządzeniem zakazującym polowań w otulinie parku narodowego, które po przejściu procedury uzgodnień międzyresortowych, najprawdopodobniej w miesiąc, wejdzie w życie.
Jednocześnie minister podkreśla, że drzwi do negocjacji z gminami Puszczy Białowieskiej nie są zamknięte. Jeśli samorządy wyrażą taką wolę, Ministerstwo Środowiska będzie gotowe do wznowienia rozmów w sprawie poszerzenia parku.
- Środowisko to ma potencjał do rozwoju i mam nadzieję, że już pierwsze projekty ekologiczne realizowane w Puszczy Białowieskiej pokażą, jak pieniądze zaczynają pracować na rzecz mieszkańców, których największą szansą na rozwój i zarobek powinna być mądra i ekologiczna turystyka w Puszczy - dodał Kraszewski.
- Cieszę się, że minister chce jeszcze z nami rozmawiać. Mam nadzieję, że nowe samorządy wyłonione w listopadowych wyborach też będą miały taką wolę - komentuje starosta hajnowski Włodzimierz Pietroczuk. Równocześnie podkreśla, że nie ma do gminnych radnych pretensji o to, że w sprawie parku głosowali tak, jak głosowali.
- To nie najlepszy czas na takie decyzje, czas kampanii wyborczej. Wychodzi na to, że ta kampania wyjątkowo drogo nas będzie kosztowała. Żałuję, że prawie 70 mln zł przeszło nam koło nosa - mówi przypominając, że konsekwentnie popierał porozumienie z ministrem.
- Cóż, albo radni mieli za mało wiedzy, albo głosowali, patrząc na to, że trwa właśnie kampania - podsumowuje starosta.
- Szkoda że tak to się skończyło - mówi inny z puszczańskich samorządowców, wójt Narewki Mikołaj Pawilcz. Jego zdaniem niecałe 50 tys. m sześc. drewna może się okazać zbyt małą ilością, jak na potrzeby mieszkańców okolic Puszczy Białowieskiej.
- Dobrym krokiem ze strony ministra jest zachowanie chociaż części dotacji, szkoda tylko że tak małej - dodaje wójt.
Na pytanie, czy to nie jest tak, że chcąc poszerzyć park minister prosił o gminy o znacznie mniej, proponując im znacznie więcej niż w tej chwili, wójt odpowiada krótko: - Mamy tego świadomość.
Z umiarkowanym optymizmem do decyzji ministra odnoszą się ekolodzy.
- To krok w dobrym kierunku. Poczekamy jednak, na jakie konkretne decyzje przekuje się oświadczenie ministra. Pozostaje też wiele pytań: gdzie te 50 tys. m zostanie wycięte, oraz czy wycinki będą prowadzone w okresie lęgowym ptaków - komentuje Robert Cyglicki, szef polskiego Greenpeace. M.in. ta organizacja prowadzi akcję zbiórki podpisów pod obywatelskim projektem przepisów, które odbiorą samorządom prawo weta w sprawie poszerzania i tworzenia parków narodowych. By ustawą zajął się sejm, potrzeba poparcia 100 tys. osób.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Puszczę można chronić bez zgody samorządów
uki11
21.10.10, 13:55
Dobra decyzja !!! »
-
Do ochrony puszczy samorządy niepotrzebne
ogabignac
22.10.10, 08:45
Skarb państwa jest właścicielem to może pozwolić drzewa wycinać albo nie. Tak samo może całkowicie zabronić na polowania. Tylko kto to upilnuje. Może powołajmy straż obywatelską tak jak w »
-
Re: Puszczę można chronić bez zgody samorządów
stach.konwa
22.10.10, 09:43
Widzę, że gminy puszczańskie i ich mieszkańcy zrobili interes zycia. Gratuluję smykałki do interesów.»




