Puszcza Białowieska - kontrolowanie kontroli

Jakub Medek
09.05.2011 , aktualizacja: 09.05.2011 08:52
A A A Drukuj
Spór o sposób ochrony Puszczy Białowieskiej przybrał ostatnio postać epistolarną. Wpierw ekolodzy skontrolowali leśników, potem leśnicy przeprowadzili kontrolę owej kontroli. Teraz do ich wniosków odnieśli się znów ekolodzy. Pisma obu stron w tej sprawie lądują w ministerstwie środowiska, które milczy jak głaz.
Puszcza Białowieska
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Puszcza Białowieska
GALERIA ZDJĘĆ
SERWISY
W ubiegłym roku minister środowiska i dyrektor Lasów Państwowych zadecydowali, że poziom dopuszczalnych wycinek w Puszczy Białowieskiej należy obniżyć trzykrotnie - ze 150 do 50 tysięcy metrów sześciennych rocznie. Z jednej strony była to odpowiedź na postulaty organizacji ekologicznych, z drugiej na stanowisko lokalnych samorządów, które po raz kolejny nie zgodziły się na obejmującego dziś 16 procent powierzchni puszczy parku narodowego. Równocześnie przyrodnicy przedstawili ministrowi środowiska listę terenów jakie powinny ominąć wycinki. Chodziło m.in. o drzewostany w których udział drzew stuletnich przekraczał 10 procent, siedliska bagienne, czy miejsca występowania chronionych chrząszczy i ptaków. Dyskusje na temat kryteriów między przyrodnikami, ministerstwem a leśnikami trwały przez całą jesień i początek zimy. W tym czasie leśnicy cięli w najlepsze. W styczniu i lutym więc przedstawiciele Greenpeace przyjechali do Puszczy Białowieskiej skontrolować na miejscu, czy postulowane przez nich obszary zostały wyłączone z gospodarki. Lasy Państwowe jak mogły, tak utrudniały społeczną kontrolę, w efekcie przejrzano tylko około połowy z 150 konfliktowych miejsc. Wynik kontroli był w ocenie Greenpeace druzgocący - 11 powierzchni już wycięto, kolejnych 20 przeznaczono do wycinki.

Na odpowiedź leśników nie trzeba było długo czekać. Specjalna komisja złożona z pracowników białostockiej dyrekcji lasów i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zajęła się kontrolowaniem kontroli Greenpeace.

- Zarzuty organizacji Greenpeace należy uznać za bezpodstawne - napisał w skierowanym do ministerstwa środowiska piśmie Grzegorz Furmański, z-ca dyrektora Lasów Państwowych.

Według leśników ekolodzy w kilku miejscach pomyli stanowiska i ich opis, w innych cenne przyrodniczo fragmenty lasu zajmują tylko niewielki fragment przeznaczonych do gospodarowania oddziałów. Generalnie zaś, poza jednym wyjątkiem, nie można mówić o wyrębie, a wyłącznie o zabiegach hodowlanych.

Gdyby nasze zarzuty były rzeczywiście bezpodstawne, to po analizie naszego raportu nadleśnictwa nie podjęłyby decyzji o całkowitym lub częściowym wyłączeniu z zabiegów leśnych 8 ze wskazanych przez nas powierzchni, w tym planowanej wycinki na terenie projektowanej strefy ochronnej dla orlika krzykliwego. Na wielu innych powierzchniach nie zostałaby wstrzymana wycinka w okresie lęgowym ptaków oraz nie zostałyby zalecone konsultacje z entomologami ripostuje szef Greenpeace Robert Cyglicki.

Przyznaje, że w dwóch na 50 skontrolowanych miejsc ekolodzy źle odczytali współrzędne, od razu jednak dodaje, że w co najmniej jednym wypadku to samo przytrafiło się kontrolującym kontrolę leśnikom.

Najbardziej jednak ekologów zaskakuje, że zespół Lasów Państwowych i RDOŚ w Białymstoku zajął się wyłącznie weryfikacją danych zawartych w raporcie Greenpeace.

- Celem naszych analiz oraz zimowych patroli było sprawdzenie, czy zeszłoroczne ustalenia z Ministrem Środowiska w zostały należycie zrealizowane. W raporcie wykazaliśmy kilkadziesiąt przykładów, gdzie naszym zdaniem Lasy Państwowe nie wywiązały się należycie z obowiązku przesunięcia wszystkich zaplanowanych cięć poza obszary cenne przyrodniczo. Ze zdziwieniem odnotowaliśmy fakt, że powołany zespół weryfikował ustalenia Greenpeace, a nie wszystkich planów pozyskanie drewna w kontekście kryteriów przyrodniczych opracowanych przez ekspertów - piszą w przesłanej ostatnio do ministerstwa środowiska odpowiedzi na kontrolę leśników ekolodzy.

Ministerstwo jak na razie nie zajęło stanowiska ani w sprawie zimowej kontroli Greenpeace, ani kontroli leśników. Wycinki w Puszczy Białowieskiej zaś od marca, ze względu na okres lęgowy ptaków, wstrzymano. Przynajmniej częściowo - tam bowiem, gdzie drewno pozyskuje się w ramach tzw. zabiegów sanitarnych, okres lęgowy drwalom nie przeszkadza. W ramach tych zabiegów leśnicy chcą wyciąć prawie 20 z zaplanowanych na ten rok 50 tysięcy metrów sześciennych.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos