Kandydat jak kot w worku

Jakub Medek
2009-05-21 , aktualizacja: 21.05.2009 19:31
A A A Drukuj
Billboardy i spoty reklamowe kosztują walczących o mandaty w Parlamencie Europejskim niemały majątek. Na specjalnej stronie internetowej, która ma nam pomóc w świadomym wyborze, mogliby się promować za darmo. Mogliby, ale jakoś niespecjalnie chcą
- Dobry wybór to wybór świadomy - mówią młodzi zapaleńcy za stowarzyszenia "61", autorzy witryny internetowej Kandydaci2009.pl. Nazwa stowarzyszenia nawiązuje do 61. artykułu konstytucji, mówiącego o tym, że każdy ma prawo dostępu do informacji. Więc również wyborcy o wybieranych.

Nie ma tu żadnej partyjnej propagandy czy zachęcania do konkretnego wyboru. Prosta szata graniczna, imię, nazwisko, nazwa partii i numer na liście. Do tego obszerny kwestionariusz, dla każdego z kandydatów taki sam. W nim - przebieg kariery zawodowej, wykształcenie i kilkadziesiąt testowych pytań o poglądy. Np. kiedy przyjąć euro, w jakim kierunku powinna rozwijać się Unia, co z traktatem lizbońskim.

Formuła strony pozwala zajrzeć wyborcy poza kurtynę propagandowych sloganów kampanii wyborczej i świadomie porównać konkretne oferty. Sprawdzić, z kim rzeczywiście jest mu po drodze, kto naprawdę zamierza w Parlamencie Europejskim mówić w jego imieniu.

Tyle teorii. Praktyka wygląda dużo gorzej. Kwestionariusze wypełniają sami zainteresowani. Oczywiście dobrowolnie. W okręgu wyborczym obejmującym województwa podlaskie i warmińsko-mazurskie zrobiło to na razie dziewięć osób. A kandyduje w sumie 110. Podział na tych, którzy chcą być uczciwi wobec wyborców, a tych, którym na tym nie zależy, nie przebiega po partyjnej linii. Kwestionariusz wypełnili m.in. przedstawiciele lewicy, PPS, UPR i PO. Jest nawet kandydat z eurosceptycznego Libertasu. Ale lider listy, więc osoba z największymi szansami na wybór tylko jeden - Stanisław Żelichowski z PSL.

- W całym kraju kandyduje ponad 1300 osób. Z zaproszeniem do portalu udało nam się dotrzeć do ponad 700, nad resztą wciąż pracujemy. Pozytywnych odpowiedzi mamy z całego kraju, jak na razie przynajmniej, niecałe dwie setki - mówi Aleksandra Muzińska ze stowarzyszenia "61". Zdradza, że kandydaci często odmawiają. Tłumaczą się bardzo różnie. - Bo mi się nie chce, bo nie mam takiego obowiązku, bo nie mam czasu. Szczególnie utkwił nam w pamięci pan ze środka listy w województwie śląskim, który powiedział, że wybory są ustawione, więc to i tak nie ma sensu. Wprost przyznał, że robi w swojej partii za słupa, za wypełniacz - cytuje odpowiedzi Muzińska.

Zdaje też dokładną relację z kontaktów z podlaskimi "jedynkami": - Kilka dni temu mieliśmy bardzo nieprzyjemną rozmowę z asystentką Jacka Kurskiego (PiS), która powiedziała nam, że nie mają obowiązku wypełniania takich ankiet. I w związku z tym nie zamierzają jej wypełnić wcale. Ryszard Bender (Libertas) również odniósł się bez entuzjazmu. Asystentka Tadeusza Iwińskiego (SLD-UP) tydzień temu obiecała nam wypełnienie ankiety, ale do dziś się nie doczekaliśmy. Natomiast dla kontrastu mieliśmy bardzo pozytywne doświadczenie ze Stanisławem Żelichowskim (PSL), który wypełnił ankietę w 30 min po naszym telefonie. Deklarację wypełnienia złożył też Krzysztof Lisek (PO). Czekamy na jego odpowiedź.

Strona Kandydaci2009.pl nie jest pierwszym tego rodzaju przedsięwzięciem. Podobne, z podobnym stopniem zainteresowania ze strony kandydatów, stowarzyszenie "61" zorganizowało przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi.

- To, że politycy się czymś nie interesują, nie oznacza, że nie interesuje to wyborów. Mamy bardzo wiele wejść na naszą stronę, również z Podlaskiego i Warmii i Mazur - podsumowuje Muzińska, która ma nadzieję, że polskie "elity" polityczne dojrzeją w końcu do udziału w tego rodzaju, rozpowszechnionych w demokracjach o nieco bardziej ugruntowanej tradycji, przedsięwzięciach.

Sam pomysł podoba się białostoczanom, którzy walczą o miejsca w europarlamencie. Zarówno dwójka PO, jak i PiS, czyli Tadeusz Arłukowicz i Krzysztof Jurgiel, zgadzają się co do tego, że informacja jest potrzebna.

- Taka strona służy nie tylko wyborcy, ale też kandydatowi, który się dzięki niej prezentuje - podkreśla Jurgiel.

Również Bartosz Wojda, startujący z list SLD jest zdania, że im więcej tego rodzaju inicjatyw, tym bardziej świadomy wybór: - A bez świadomego wyboru nie będzie społeczeństwa obywatelskiego.

Żaden z panów jeszcze kwestionariusza nie wypełnił. Tłumaczą, że nie wiedzieli. Ale obiecują, jeśli czas pozwoli, nadrobić zaległości.

Wybory odbędą się 7 czerwca.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Kandydat jak kot w worku wyborca2009 22.05.09, 12:32

    ja nie wiem czy to ma sens. PO oiecują PO obiecują, a cudu nie będzie. ale przynajmniej będziemy wiedzieć co obiecali, będzie to odnotowane...»

  • Kandydat jak kot w worku torontos 22.05.09, 14:19

    Duża część "polityków" nie dorosła do wyborów. I nie mówię tu o wiekuposzczególnych kandydatów. »

  • Kandydat jak kot w worku von.barszczewo 22.05.09, 15:17

    Nie pójdę na wybory bo mój głos na pana Jurgiela przypadnie Kurskiemu a tego nikt mi nie daruje ... »