- Obu mężczyzn zatrzymano w ich domach o godz. 6. Potem przewieziono do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, która wydała postanowienie o ich zatrzymaniu - poinformował nas podinsp. Andrzej Baranowski, rzecznik podlaskiej policji.
Z naszych ustaleń wynika, że chodzi o śledztwo, prowadzone od kwietnia w białostockiej prokuraturze, dotyczące nieprawidłowości przy zbyciu nieruchomości przy ul. Poligonowej, należącej do majątku miasta.
- Obaj zatrzymani usłyszeli zarzuty przekroczenie uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści przez inną osobę - powiedział nam prokurator Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.
Wobec prezydenta Brzezińskiego śledczy ustanowili poręczenie majątkowe w kwocie 20 tys. zł, ale też wydali zakaz sprawowania przez niego swojej funkcji. Decyzja o losie wiceprezydenta Sroczyńskiego do zamknięcia tego wydania "Gazety" nie zapadła.
Prezydent Brzeziński nie odbierał wczoraj swojego telefonu komórkowego. Komórka wiceprezydenta została w domu, a jego małżonka nie potrafiła określić, kiedy mąż wróci.
Przetarg (nie)obowiązkowy
Sporna działka ma powierzchnię ponad hektara i wartość kilkuset tysięcy złotych. W 2005 roku nieruchomość została wydzierżawiona na jedenaście lat w sposób bezprzetargowy firmie, która zobowiązała się tam zbudować zakład produkujący kleje i zaprawy budowlane.
O tę ziemię starała się równocześnie inna firma, oferowała nawet wyższą stawkę czynszu niż pierwszy oferent (15 tys. zł rocznie, gdy pierwsza z firm 6 tys. zł), ale chciała tam tylko zbudować magazyny i własną siedzibę.
Włodarzy miejskich przekonała jednak wizja pierwszego z oferentów i ich zakładu produkcyjnego, a ci w zamian zobowiązali się do płacenia czynszu w kwocie 15 tys. zł.
Sęk w tym, że uchwały radnych miejskich nie pozwalały na tryb bezprzetargowy najmu, kiedy o nieruchomość stara się więcej niż jeden podmiot, a umowa dzierżawy przekracza długością trzy lata.
W latach następnych pierwsza firma próbowała z miastem dogadać się odnośnie uzyskania prawa wieczystego użytkowania tego terenu. Wtedy też zaczęły się dziać dziwne rzeczy, bo magistrat co jakiś czas tworzył wyceny tej nieruchomości i za każdym razem wyliczano inne wartości, ze szkodą dla miasta.
Ostatecznie całą transakcję zbadała Regionalna Izba Obrachunkowa i powiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze Łomży. Sugerowała, że magistrat preferował jedną z firm.
W połowie października śledczy wystąpili do wojewody podlaskiego, by ten złożył w sądzie administracyjnym skargę na wydanie - z naruszeniem prawa - uchwały w sprawie bezprzetargowego zbycia tej nieruchomości.
Dziwne układy w Łomży
W 2005 roku władze Łomży zmagały się też z innym problemem dotyczącym nieruchomości. Kielecka półka Echo Investment chcąc wybudować w mieście hipermaket zaczęła skupować ziemię o przeznaczeniu rekreacyjnym, którą później nagle przekształcono na cele handlowe.
Ostatecznie sąd administracyjny uchylił tę decyzję, a śledczy ujawnili, że przy tej zmianie dochodziło do przestępstw korupcyjnych. Zarzuty przyjęcia 10 tys. zł łapówek od inwestora usłyszał miejski architekt. Wyjaśnianie sprawy trwa w sądzie w Ostrołęce.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok