W sprawie marszałka CBA i jego agentka bez winy
10.05.2011
, aktualizacja: 10.05.2011 12:55
Suwalska prokuratura uznała, że przy zatrudnieniu w urzędzie marszałkowskim przyszłej agentki CBA rozpracowującej marszałka Jarosława Dworzańskiego doszło do nieprawidłowości. I odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie, bo nie ma dowodów że nieprawidłowości te były wynikiem czyichś umyślnych działań
ZOBACZ TAKŻE
- Areszt dla podejrzanego o łapówki w jednostce wojskowej (26-10-11, 12:41)
- CBA w białostockiej jednostce wojskowej. Są zatrzymani (24-10-11, 13:37)
- Zażalenie marszałka w sprawie agentki CBA (19-05-11, 18:27)
- Marszałek zostaje. Podlaskie podjazdy sejmikowe (04-04-11, 20:16)
- Dwie twarze agentki CBA (30-03-11, 22:00)
- Marszałek województwa podlaskiego z zarzutami (21-02-11, 14:35)
Pod koniec marca jako pierwsi napisaliśmy o tym, że w ocenie Jarosława Dworzańskiego, któremu kilka tygodni wcześniej olsztyńscy śledczy zarzucili przekroczenie uprawnień i ustawienie kilku konkursów na zatrudnienie, badające jego sprawę CBA złamało prawo. Najwięcej zastrzeżeń Dworzańskiego budziła osoba jednej z prowadzących dochodzenie agentek Magda P. Wcześniej była ona pracownicą urzędu marszałkowskiego zatrudnioną w ostatnich dniach urzędowania przez poprzednika Dworzańskiego - Dariusza Piontkowskiego. W ocenie obecnego marszałka konkurs na podstawie którego przyjęto do pracy przyszłą agentkę był ustawiony. Nabór na stanowisko głównego specjalisty urząd marszałkowski ogłosił na początku grudnia 2007 roku. Pierwotnie kandydaci mieli mieć dziesięć lat stażu pracy, jednak marszałek Piontkowski osobiście, parafując zmianę na stosownych dokumentach, obniżył ten wymóg do siedmiu lat. W odpowiedzi na ogłoszenie do urzędu wpłynęło pięć ofert - trzy odrzucono ze względu na braki formalne, np. brak podpisu pod wymaganymi oświadczeniami, czy brak odpowiedniego zaświadczenia od lekarza. Dokumentów pani M., chociaż brakowało w nich również kilku podpisów, nie odrzucono. Wątpliwości komisji nie wzbudził nawet brak wymaganego stażu pracy, który w przypadku tej kandydatki wynosił nieco ponad pięć lat, chociaż wymagano siedmiu. Nikogo też nie zastanowiło, że część złożonych przez kandydatkę dokumentów była datowana na koniec listopada, na ponad tydzień przed ogłoszeniem konkursu.
Dworzański o całej sprawie zawiadomił białostocką prokuraturę, ta jednak ze względu na współpracę z CBA wyłączyła się z dochodzenia i przekazała je suwalskim śledczym.
- Ustaliliśmy, że rzeczywiście w toku tej rekrutacji miały miejsce pewne niedociągnięcia natury formalnej, ale nie możemy nikomu udowodnić złej woli w tej sprawie. Ze złożonych w trakcie postępowania wyjaśnień wynika, że zaistniałe błędy były wynikiem pomyłek - mówi Ryszard Tomkiewicz, rzecznik prokuratury okręgowej w Suwałkach, uzasadniając wydaną we wtorek decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie zawiadomienia złożonego przez Dworzańskiego.
Prokuratura nie podzieliła też zastrzeżeń Dworzańskiego co do pracy samej CBA w prowadzonym przeciwko niemu dochodzeniu. Zdaniem marszałka agencja nie miała prawa wnioskować do stawiających mu zarzuty śledczych o zawieszenie go w czynnościach służbowych.
- W naszej ocenie można było wnioskować o różne środki zapobiegawcze, w zakresie na jaki pozwalają przepisy - uważa prokurator Tomkiewicz.
- To skandal - komentuje decyzję suwalskich śledczych marszałek Jarosław Dworzański. Zapowiada też, że na pewno ją zaskarży.
W związku ze śledztwem przeciwko niemu, marszałek Dworzański złożył w sumie dwa zawiadomienia do prokuratury. Drugie dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa podrobienia dokumentów przez Dariusza Piontkowskiego, do czego miało dojść w styczniu 2007 roku w Urzędzie Marszałkowskim. Piontkowski już po swoim odwołaniu miał m.in. podpisać dwie antydatowane umowy o pracę. W tym wypadku postępowanie przygotowawcze zostało wszczęte, prowadzi je Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe.
Dworzański o całej sprawie zawiadomił białostocką prokuraturę, ta jednak ze względu na współpracę z CBA wyłączyła się z dochodzenia i przekazała je suwalskim śledczym.
- Ustaliliśmy, że rzeczywiście w toku tej rekrutacji miały miejsce pewne niedociągnięcia natury formalnej, ale nie możemy nikomu udowodnić złej woli w tej sprawie. Ze złożonych w trakcie postępowania wyjaśnień wynika, że zaistniałe błędy były wynikiem pomyłek - mówi Ryszard Tomkiewicz, rzecznik prokuratury okręgowej w Suwałkach, uzasadniając wydaną we wtorek decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie zawiadomienia złożonego przez Dworzańskiego.
Prokuratura nie podzieliła też zastrzeżeń Dworzańskiego co do pracy samej CBA w prowadzonym przeciwko niemu dochodzeniu. Zdaniem marszałka agencja nie miała prawa wnioskować do stawiających mu zarzuty śledczych o zawieszenie go w czynnościach służbowych.
- W naszej ocenie można było wnioskować o różne środki zapobiegawcze, w zakresie na jaki pozwalają przepisy - uważa prokurator Tomkiewicz.
- To skandal - komentuje decyzję suwalskich śledczych marszałek Jarosław Dworzański. Zapowiada też, że na pewno ją zaskarży.
W związku ze śledztwem przeciwko niemu, marszałek Dworzański złożył w sumie dwa zawiadomienia do prokuratury. Drugie dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa podrobienia dokumentów przez Dariusza Piontkowskiego, do czego miało dojść w styczniu 2007 roku w Urzędzie Marszałkowskim. Piontkowski już po swoim odwołaniu miał m.in. podpisać dwie antydatowane umowy o pracę. W tym wypadku postępowanie przygotowawcze zostało wszczęte, prowadzi je Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




