Felieton Koronkiewicza. Zaczynamy tydzień. Łyk wolności

Wojciech Koronkiewicz
25.07.2011 , aktualizacja: 25.07.2011 11:42
A A A Drukuj
Ostatni weekend obfitował w wydarzenia muzyczne i koncerty. Przed Pałacem Branickich festiwal Pozytywne Wibracje. Na leśnej polanie pod Gródkiem festiwal Basowiszcza. W Czeremsze "Z wiejskiego podwórza" Festiwal Wielu Kultur i narodów. W Białymstoku wibrowałem w piątek, w sobotę gibałem się pod sceną w Gródku, w niedzielę wieczorem pojadę do Czeremchy
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Wojciech Koronkiewicz
W piątek przysłuchując się okrzykom wykonawców "Bialystok orajt" ominął mnie koncert zespołu R.U.T.A z niejakim Robalem znanym z zespołu Dezerter. Ci, którzy widzieli ich w Gródku na scenie mówią "Chłopie, czeguś takiego dawno już nie widziałem. Po prostu wypas!". Tego samego dnia ominął mnie koncert Kwartetu Jorgi w Czeremsze. O ile dobrze zrozumiałem plakat - zespół grał na żywo do niemego filmu "Janosik" z 1921 roku. W sobotę zrezygnowałem z niejakiego Seal'a, wolałem w leśnych ostępach posłuchać młodych zespołów polskich i białoruskich oraz Tymona z zespołem Transistors. Za moment wybieram się do Czeremchy, na koncerty Czeremszyny i VooVoo. Ciekaw jestem Bohemian Betyars z Węgier.

Trzy dni, trzy festiwale, w trzech różnych miejscach. Nie zamierzam narzekać, że w tak bogatym w wydarzenia kulturalnie regionie, robienie trzech dużych imprez jednocześnie jest czyimś niedopatrzeniem lub po prostu głupotą. Że pół roku człowiek żyje na muzycznej pustyni i nagle w jeden weekend musi się rozdwajać lub wręcz roztrajać. Widocznie urzędnicy przyznający pieniądze na festiwale i negocjujący warunki z organizatorami, mają ważniejsze pasjanse niż zaglądanie do kalendarza.

Chcę natomiast powiedzieć o innych ciekawostkach. Festiwal w mieście jest biletowany. Żeby znaleźć się za betonowym niskim murkiem trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych. Ale zza murka też dobrze widać, więc sporo osób stanęło sobie wokół murków. Widać dobrze, ale prawo do picia piwa mieli tylko Ci którzy wykupili bilety.

Spotkałem kolegę z liceum. Od kilkunastu lat gra w teatrach, obecnie coraz częściej pojawia się na szklanym ekranie. Wyskoczyliśmy na moment do parku, by w ciszy wymienić się najnowszymi wieściami. Siedzimy sobie na ławce przy Białką, a tu środkiem parkowej alejki jedzie policyjny radiowóz. Po kilku chwilach terenowe auto straży miejskiej. Młodzi ludzie przy sąsiedniej ławce chowają butelki piwa po torbach, ukrywają za koszem na śmieci. Piwo w parku zabronione. Można oczywiście pić piwo na śroku ulicy w tzw. kawiarnianych ogródkach. Tam gdzie chodzą kobiety i dzieci, tam można zalewać się ile wlezie.

Jakże inaczej wyglądał festiwal Basowiszcza w Gródku. Po pierwsze żadnych biletów. Po drugie - chcesz się człowieku napić piwa między drzewami - zrób to. Żyjemy w wolnym kraju i zachowujmy się jak normali ludzie. Pod jednym warunkiem, z piwem pod scenę nie wejdziesz. Kompletne odwrócenie tego co widzialem w mieście. Tam mogą pić wybrańcy z biletami ogrodzeni płotem, tu za płotem panuje kultura, a szaleć chłopie to możesz w lesie.

Skoro zaś pojawiło się słowo kultura, to z wielką przyjemniością posłuchałem ze sceny kilku siarczystych bluzgów. Naprawdę dość juz miałem perfumowanych Orajt i Ajlawju. Dość miałem bułki i bibułki. W szkole, w pracy, w domu. Wszędzie ą, ę. To samo w telewizji, radiu, prasie. Cenzury podobno nie ma, a wszyscy zachowujemy się jak francuskie pieski. Bo nie wypada.Tymczasem w Gródku wypada. Staje człowiek na scenie i nie przebierając w słowach mówi to co myśli. Że kurwa i chuj i ogólnie przejebane.

Bardzo mi się to podobało. Z reguły staram się bułkę przez bibułkę, ale czasam naprawdę człowiek na ochotę powiedzieć coś normalnie. Taki łyk wolności daje siłę na kolejne miesiące, gdy trzeba pokrzykiwać: Orajt! Orajt!

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Felieton Koronkiewicza. Zaczynamy tydzień. Łyk ... majkocha1 25.07.11, 17:32

    Hmmm... jak na mój gust generalnie lekkim debilizmem jest robienie jakiegokolwiek koncertu powiedzmy popowo-rockowego na dziedzińcu zabytkowego pałacu....bo to ani wygodnie usiąść bo trawkę »

  • Felieton Koronkiewicza. Zaczynamy tydzień. Łyk ... romanera 26.07.11, 09:05

    " W piątek przysłuchując się okrzykom wykonawców "Bialystok orajt" ominął mnie koncert zespołu R.U.T.A z niejakim Robalem znanym z zespołu Dezerter" maturę z polskiego to zdaliśmy za »