Życie za 18 euro na miesiąc
2009-09-02
, aktualizacja: 03.09.2009 11:58
Dziękuję za pomoc, mogłem kupić kołdrę. Jestem już w szkole średniej. Zostanę lekarzem - takie listy wysyła do gimnazjalistów z Wasilkowa Emmanuel Tembo. Dzięki "adopcyjnym rodzicom serca" młody Zambijczyk uczy się, je, żyje w miarę normalnie
ZOBACZ TAKŻE
- Zasiał nienawiść (30-09-09, 01:00)
- Adopcja Serca pozwala na normalne życie (13-09-09, 20:23)
Szkoła opiekuje się nim od kilku lat. Teraz nauczyciele i uczniowie chcą pokazać białostoczanom, że zaangażowanie się w ruch Maitri, propagujący Adopcję Serca, nie wymaga tak wiele wysiłku, a daje rezultaty. Pomysł na akcję mają świetny.
Bolesny kontrast
Zaczęło się od fotoreportażu w "Dużym Formacie", dziesięciu zdjęć Łukasza Sokoła, opatrzonych tekstem Beaty Łyżwa-Sokół. Zdjęcia dzieci z Kamerunu (najpierw długo zastanawiających się, z czym mają zapozować, pieczołowicie wybierających z garstki przedmiotów, które mają na własność te, które są dla nich najcenniejsze, a potem z poważnymi minami prezentujących je przed obiektywem fotografika) zainspirowały Barbarę Nowicką, pedagoga z Gimnazjum im. ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie. Zaczęła się zastanawiać, co byłoby najważniejsze dla jej uczniów. I tak wykluł się pomysł połączenia projektów fotograficznych w jedną wystawę - zestawienia dziesięciu zdjęć Kameruńczyków i dziesięciu uczniów z Wasilkowa. Skontaktowała się z Łukaszem Sokołem, a jemu inicjatywa spodobała się tak bardzo, że postanowił użyczyć swoje prace nieodpłatnie. Efekt będzie można obejrzeć w piątek w głównym holu Galerii Alfa w Białymstoku (o godz. 17 planowany jest wernisaż, a wystawę będzie można oglądać przez tydzień, do piątku 11 września). Obrazy o formacie 60 na 40 cm wyeksponowane będą na stelażach, w dwóch oddzielnych grupach.
- Kontrast dostrzega się na pierwszy rzut oka. Dzieci z Afryki wybrały przedmioty bardziej pragmatyczne, a nasi uczniowie - te, które dostarczają rozrywki - opowiada Mariusz Sokołowski, nauczyciel historii i WOS-u, koordynator projektu. - Pod zdjęciami są jednak opisy i one dobitnie świadczą, ile elementów łączy te dzieci: mają takie same uczucia rodzinne, życiowe plany, aspiracje, marzenia. Tyle że warunki, w których żyją, różnią się diametralnie.
- Skoro wszystkie dzieci myślą o przyszłości i chcą w niej coś robić dla innych, to na pewno po obejrzeniu tych fotografii zdadzą sobie sprawę, jak mogą pomóc - dodaje Barbara Nowicka.
Gimnazjaliści z Wasilkowa wiedzą to już od dawna. Od 2005 r. są "rodzicami adopcyjnymi" dla Emmanuela Tembo z Zambii, którego osierocił ojciec. Zbierając pieniądze (przez cztery lata przekazali na rzecz chłopca około 5 tys. zł), wykazują się nie lada pomysłowością, np. pieką ciasta i sprzedają je w szkole. Ich talenty kulinarne czeka wkrótce sprawdzian - szykują catering na 13 września. Tego dnia w ich szkole zagości wystawa "Wszystko, co najważniejsze". Połączona będzie ze spotkaniem z osobami, które realia życia w Afryce znają dobrze. Opowie o nich siostra Immakulata Faustynowicz, prowadząca sierociniec w Kamerunie oraz wolontariuszka Joasia. Tej niedzieli dochód ze wszystkich kwest, jakie podczas każdej mszy świętej przeprowadzone zostaną w kościele pw. Najświętszej Marii Panny w Wasilkowie, zostanie przeznaczony na rozbudowę szkoły i internatu siostry Immakulaty.
Otwórzcie portfele
- Liczymy na to, że dzięki tej wystawie i naszej współpracy z ruchem Maitri poruszymy serca białostoczan - mówi Barbara Nowicka.
Ważne, żeby za jednym zamachem otworzyć też ich portfele. Zwłaszcza że kwoty, które pozwalają na utrzymanie dzieci w Afryce, nie są zawrotne.
- Miesięcznie to 18 euro - mówi Edyta Ostrowska z białostockiego ośrodka Maitri.
Opowiada, że Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata istnieje od 1986 roku, a w końcu lat 90. zainicjował Adopcję Serca w Indiach. Od wojny w Ruandzie skupia się na pomocy dzieciom z Afryki. Przede wszystkim z Kamerunu, Kongo, Ruandy, Zambii. Potrzeby są ogromne. Jest tam mnóstwo sierot - dzieciństwo rujnują im albo nędza i głód, albo wojny i walki plemienne, albo kompletny rozpad więzi rodzinnych. Maitri ma teraz pod opieką około 3600 dzieci. Te najbardziej potrzebujące wsparcia wskazują misjonarze.
- W Białymstoku mamy około 60 stałych ofiarodawców, którzy wpłacają co miesiąc pieniądze i korespondują z dziećmi - opowiada Ostrowska.
Listy przychodzą rzadko, są przesyłane zbiorczo przez misjonarzy. Jeszcze rzadziej zdarza się, by "rodzice" spotkali się osobiście z podopiecznym (bilet lotniczy to koszt około 10 tys. zł). Jednak istnieje jeszcze wiele form pomocy, chociażby jednorazowe wpłaty z przeznaczeniem na przygotowanie do szkoły czy leczenie. O tym wszystkim będzie można dowiedzieć się w piątek w Alfie i na miejscu zadeklarować swoje wsparcie dla idei Adopcji Serca.
Odczepić łatkę ksenofobów
Myliłby się ten, kto sądzi, że wystawa to jednorazowy "wyskok" uczniów i pracowników wasilkowskiego gimnazjum.
- Chcemy zorganizować cykliczne warsztaty antydyskryminacyjne dla uczniów i nauczycieli - zdradza Nowicka.
Poprowadzi je Anna Młynarczuk Młynarczuk, asystentka z wydziału pedagogiki i psychologii UwB, dziewczyna, którą „Gazeta” nagrodziła Świadectwem Otwartego Umysłu podczas tegorocznej edycji Przystanku Młodzi. Ta sama, która pomaga integrować się imigrantom z Czeczenii. Ona też poprowadzi na pedagogice ruszający w tym roku fakultet - warsztaty antydyskryminacyjne.
- Mimo że w naszej szkole wiele się dzieje w zakresie propagowania postaw dialogu kulturowego, to jednak wszędzie ten Inny wciąż jest dyskryminowany - uważa Mariusz Sokołowski. Opowiada, ile wstydu najadł się w Oświęcimiu, gdzie studiuje podyplomowo. Po słynnych na całą Polskę napaściach na czarnoskórych gości, białostoczanom została przypięta łatka ksenofobów. - Chcielibyśmy przełamać ten negatywny stereotyp.
Jak trudno zmienić złe przyzwyczajenia, organizatorzy wystawy przekonali się już na wstępie. Bo z ofertą umieszczenia ekspozycji zwrócili się najpierw do Galerii Biała - tej, w której doszło do ataku na czarnoskórą studentkę medycyny (przypomnijmy, że ochrona nie interweniowała!). Jakież było ich zdziwienie, gdy szefostwo galerii nie było ani na jotę zainteresowane projektem! Dlatego wystawa zagości w Alfie.
- To świetnie miejsce, by dotrzeć do ludzi - uważają organizatorzy.
Bolesny kontrast
Zaczęło się od fotoreportażu w "Dużym Formacie", dziesięciu zdjęć Łukasza Sokoła, opatrzonych tekstem Beaty Łyżwa-Sokół. Zdjęcia dzieci z Kamerunu (najpierw długo zastanawiających się, z czym mają zapozować, pieczołowicie wybierających z garstki przedmiotów, które mają na własność te, które są dla nich najcenniejsze, a potem z poważnymi minami prezentujących je przed obiektywem fotografika) zainspirowały Barbarę Nowicką, pedagoga z Gimnazjum im. ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie. Zaczęła się zastanawiać, co byłoby najważniejsze dla jej uczniów. I tak wykluł się pomysł połączenia projektów fotograficznych w jedną wystawę - zestawienia dziesięciu zdjęć Kameruńczyków i dziesięciu uczniów z Wasilkowa. Skontaktowała się z Łukaszem Sokołem, a jemu inicjatywa spodobała się tak bardzo, że postanowił użyczyć swoje prace nieodpłatnie. Efekt będzie można obejrzeć w piątek w głównym holu Galerii Alfa w Białymstoku (o godz. 17 planowany jest wernisaż, a wystawę będzie można oglądać przez tydzień, do piątku 11 września). Obrazy o formacie 60 na 40 cm wyeksponowane będą na stelażach, w dwóch oddzielnych grupach.
- Kontrast dostrzega się na pierwszy rzut oka. Dzieci z Afryki wybrały przedmioty bardziej pragmatyczne, a nasi uczniowie - te, które dostarczają rozrywki - opowiada Mariusz Sokołowski, nauczyciel historii i WOS-u, koordynator projektu. - Pod zdjęciami są jednak opisy i one dobitnie świadczą, ile elementów łączy te dzieci: mają takie same uczucia rodzinne, życiowe plany, aspiracje, marzenia. Tyle że warunki, w których żyją, różnią się diametralnie.
- Skoro wszystkie dzieci myślą o przyszłości i chcą w niej coś robić dla innych, to na pewno po obejrzeniu tych fotografii zdadzą sobie sprawę, jak mogą pomóc - dodaje Barbara Nowicka.
Gimnazjaliści z Wasilkowa wiedzą to już od dawna. Od 2005 r. są "rodzicami adopcyjnymi" dla Emmanuela Tembo z Zambii, którego osierocił ojciec. Zbierając pieniądze (przez cztery lata przekazali na rzecz chłopca około 5 tys. zł), wykazują się nie lada pomysłowością, np. pieką ciasta i sprzedają je w szkole. Ich talenty kulinarne czeka wkrótce sprawdzian - szykują catering na 13 września. Tego dnia w ich szkole zagości wystawa "Wszystko, co najważniejsze". Połączona będzie ze spotkaniem z osobami, które realia życia w Afryce znają dobrze. Opowie o nich siostra Immakulata Faustynowicz, prowadząca sierociniec w Kamerunie oraz wolontariuszka Joasia. Tej niedzieli dochód ze wszystkich kwest, jakie podczas każdej mszy świętej przeprowadzone zostaną w kościele pw. Najświętszej Marii Panny w Wasilkowie, zostanie przeznaczony na rozbudowę szkoły i internatu siostry Immakulaty.
Otwórzcie portfele
- Liczymy na to, że dzięki tej wystawie i naszej współpracy z ruchem Maitri poruszymy serca białostoczan - mówi Barbara Nowicka.
Ważne, żeby za jednym zamachem otworzyć też ich portfele. Zwłaszcza że kwoty, które pozwalają na utrzymanie dzieci w Afryce, nie są zawrotne.
- Miesięcznie to 18 euro - mówi Edyta Ostrowska z białostockiego ośrodka Maitri.
Opowiada, że Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata istnieje od 1986 roku, a w końcu lat 90. zainicjował Adopcję Serca w Indiach. Od wojny w Ruandzie skupia się na pomocy dzieciom z Afryki. Przede wszystkim z Kamerunu, Kongo, Ruandy, Zambii. Potrzeby są ogromne. Jest tam mnóstwo sierot - dzieciństwo rujnują im albo nędza i głód, albo wojny i walki plemienne, albo kompletny rozpad więzi rodzinnych. Maitri ma teraz pod opieką około 3600 dzieci. Te najbardziej potrzebujące wsparcia wskazują misjonarze.
- W Białymstoku mamy około 60 stałych ofiarodawców, którzy wpłacają co miesiąc pieniądze i korespondują z dziećmi - opowiada Ostrowska.
Listy przychodzą rzadko, są przesyłane zbiorczo przez misjonarzy. Jeszcze rzadziej zdarza się, by "rodzice" spotkali się osobiście z podopiecznym (bilet lotniczy to koszt około 10 tys. zł). Jednak istnieje jeszcze wiele form pomocy, chociażby jednorazowe wpłaty z przeznaczeniem na przygotowanie do szkoły czy leczenie. O tym wszystkim będzie można dowiedzieć się w piątek w Alfie i na miejscu zadeklarować swoje wsparcie dla idei Adopcji Serca.
Odczepić łatkę ksenofobów
Myliłby się ten, kto sądzi, że wystawa to jednorazowy "wyskok" uczniów i pracowników wasilkowskiego gimnazjum.
- Chcemy zorganizować cykliczne warsztaty antydyskryminacyjne dla uczniów i nauczycieli - zdradza Nowicka.
Poprowadzi je Anna Młynarczuk Młynarczuk, asystentka z wydziału pedagogiki i psychologii UwB, dziewczyna, którą „Gazeta” nagrodziła Świadectwem Otwartego Umysłu podczas tegorocznej edycji Przystanku Młodzi. Ta sama, która pomaga integrować się imigrantom z Czeczenii. Ona też poprowadzi na pedagogice ruszający w tym roku fakultet - warsztaty antydyskryminacyjne.
- Mimo że w naszej szkole wiele się dzieje w zakresie propagowania postaw dialogu kulturowego, to jednak wszędzie ten Inny wciąż jest dyskryminowany - uważa Mariusz Sokołowski. Opowiada, ile wstydu najadł się w Oświęcimiu, gdzie studiuje podyplomowo. Po słynnych na całą Polskę napaściach na czarnoskórych gości, białostoczanom została przypięta łatka ksenofobów. - Chcielibyśmy przełamać ten negatywny stereotyp.
Jak trudno zmienić złe przyzwyczajenia, organizatorzy wystawy przekonali się już na wstępie. Bo z ofertą umieszczenia ekspozycji zwrócili się najpierw do Galerii Biała - tej, w której doszło do ataku na czarnoskórą studentkę medycyny (przypomnijmy, że ochrona nie interweniowała!). Jakież było ich zdziwienie, gdy szefostwo galerii nie było ani na jotę zainteresowane projektem! Dlatego wystawa zagości w Alfie.
- To świetnie miejsce, by dotrzeć do ludzi - uważają organizatorzy.
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Życie za 18 euro na miesiąc
janklemens
02.09.09, 21:26
Szczytna idea. W 100% popieram.»
-
Życie za 18 euro na miesiąc
koszerny51
03.09.09, 01:42
z takimi wnioskami prosze sie zwrocic do populacji czarnych, zyjacych na calym swiecie, niech sportowcy typu Portis,gracz Redskins czyli amerykanskiego futbolu,zamiast wydawac setki tysiecy »
-
Akcje spoleczne,inwestycje dla krajow i gospodarki
marek.lipski
03.09.09, 22:49
Popieram spoleczne akcje,obywatelskie inicjatywy gdyz one sa korzystne dla "dawcow"wzgledem wplywow gospodarczych.Perspektywy.Pomijam polityke.Projekty "bialostockie" sa w calej Europie.Nie »
Najczęściej czytane24 htydzień




