Arcybiskup Miron Chodakowski, Prawosławny Ordynariusz WP nie żyje

jame
10.04.2010 , aktualizacja: 12.04.2010 14:24
A A A Drukuj
Arcybiskup hajnowski Miron Fot. Marcin Onufryjuk / AG Arcybiskup hajnowski Miron
Wśród pasażerów prezydenckiego samolotu, który rozbił się dziś rano przy próbie lądowania na lotnisku w Smoleńsku, znajdował się pochodzący z Białegostoku ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz Krzysztof Putra, wicemarszałek Sejmu i szef podlaskiego PiS, prawosławny ordynariusz wojska polskiego arcybiskup Miron Chodakowski, stewardessa - Justyna Moniuszko
Uroczystość przekazania sztandaru straży pożarnej w Białymstoku, 2007 r.
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Uroczystość przekazania sztandaru straży pożarnej w Białymstoku, 2007 r.
Obchodzy 2000 lat chrześcijaństwa w Grabarce. Metropolita Sawa i bp Miron, 2000 r.
Fot. GRZEGORZ DABROWSKI / AGENCJA GAZ
Obchodzy 2000 lat chrześcijaństwa w Grabarce. Metropolita Sawa i bp Miron, 2000 r.
GALERIA ZDJĘĆ
Arcybiskup Miron Chodakowski

Prezydenckim samolotem, który rozbił się w sobotę rano w Smoleńsku podróżował również Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego, arcybiskup hajnowski, generał brygady Mirosław Miron Chodakowski.

- To nie może być prawda. Może nie poleciał, może nie było go na liście - to pierwsza reakcja ks. Michała Niegierewicza, proboszcza soboru św. Trójcy w Hajnówce na wieść o katastrofie w Smoleńsku. Na liście ofiar jest jego mistrz i przewodnik duchowy Arcybiskup Miron, Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego i biskup hajnowski.

Miron Chodakowski urodził się w 1957 w Białymstoku. Śluby zakonne złożył w 1978 r. W latach 1979-1984 był przełożonym prawosławnego klasztoru męskiego w Jabłecznej, w latach 1984-1998 przełożonym klasztoru męskiego w Supraślu. Biskupem został w 1998 r., wówczas też mianowano go generałem brygady. Dwa lata temu podniesiony do godności arcybiskupa.

- Ostatni raz rozmawiałem z nim przez telefon dwa dni przed tragedią. Ostatni raz go widziałem na Wielkanoc. Zawsze gdzieś pędził, zawsze się spieszył. Po świętach od razu gnał z tej naszej Hajnówki do wielkiego świata, do Warszawy. Ostatnio było inaczej. Był taki wyciszony, spokojny. Czy coś przeczuwał? - zastanawia się proboszcz soboru św. Trójcy w Hajnówce ks. Michał Niegierewicz. - Ewidentnie nie chciał wyjeżdżać. Choć nigdy wcześniej tego nie robił, przed wyjazdem obszedł cerkiew dookoła. Modlił się, myślał... Ten jego spacer wokół cerkwi zapamiętam na zawsze.

Jeszcze tydzień temu tłumy słuchały jego kazań podczas nabożeństw wielkanocnych. Mówił o śmierci i zmartwychwstaniu. "W Biblii człowiek odnajduje istotę i sens życia, a także obraz duszy człowieka, która niejednokrotnie dzięki pokucie wznosiła się z upadku na wyżyny niebios" - mówił podczas jednego z ostatnich nabożeństw.

Mieszkańcy Hajnówki nie wierzą w to, że ich biskup odszedł.

- Człowiek żyje jeszcze nadzieją, że może się uratował, że może w jakiś cudowny sposób ocalał, że wróci i znowu będzie się gdzieś spieszyć - mówią.

Dla nich był człowiekiem, który postępował w myśl ewangelicznych przykazań. "Ze wszystkimi miejcie pokój" - to zdanie powtarzał dość często i tak też żył.

(21.10.1957-10.04. 2010)

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów