Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo

Wojciech Koronkiewicz, koropl@yahoo.com
16.05.2010 , aktualizacja: 16.05.2010 19:33
A A A Drukuj
Postanowiłem wraz z rodziną skorzystać z atrakcji, jakie niosła ze sobą Noc Muzeów w Białymstoku.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Wojciech Koronkiewicz
Jako że syn jest obecnie na etapie fascynacji plastikową dubeltówką i pistoletem na wodę - postanowiliśmy odwiedzić Muzeum Wojska Polskiego. Obiecaliśmy dziecku, że zobaczy prawdziwe karabiny i pistolety. Niestety, ekspozycja stała była zamknięta. Dlaczego? Dziecko poznać mogło kolekcję chust rezerwistów i wystawę poświęconą Katyniowi. Na tejże wystawie odkryłem fotografię marszałka Putry i prezydenta Kaczyńskiego. Początkowo mnie to nawet zaskoczyło. Ale bardziej zaskoczony będzie chyba nauczyciel historii, który kiedyś zapyta mego syna na lekcji - co się stało w Katyniu i usłyszy odpowiedź, że spadł tam samolot.

Tymczasem pod muzeum rozległy się strzały. To szlachcice prowadzili musztrę, a templariusze stali obok pod drzewem w białych płaszczach. Co ma szlachcic do templariusza? Widocznie istnieje jakiś związek, bo strzały rozlegały się co chwila.

My zaś pojechaliśmy do Supraśla, gdzie o 19.30 miał się odbyć koncert dzwonów. Na miejscu okazało się, że koncert rozpocznie się o 20. Wiele osób było naprawdę zaskoczonych i chciało czas oczekiwania spędzić w Muzeum Ikon. Ale muzeum było zamknięte i przed drzwiami utworzyła się wielka kolejka. Widziałem mnóstwo dzieci, które przestępowały z nogi na nogę, śmiertelnie się nudziły i namawiały rodziców, by wracać już do domu. Nasz syn nie wytrzymał czekania i wyciągnął nas na wycieczkę dookoła trawnika. Nadeszła godzina 20, a dzwony milczały. Minęło kolejnych 5 minut, chyba ktoś wszedł na dzwonnicę. Stoimy, czekamy. Na co czekamy? Dlaczego? Dzwony rozdzwoniły się o 20.10. Potem znów zamilkły. Kiedy szliśmy do auta, rozdzwoniły się na nowo. Byliśmy już jednak trochę zmęczeni i chcieliśmy wracać do miasta. Bo w Centrum im. Ludwika Zamenhofa, na dachu budynku rozpoczął się koncert Chanajki Klezmer Band. Baliśmy się, czy zdążymy choć na bisy. Udało się. I choć nikt nie skakał po kominie, nogi się pode mną ugięły. Oto po raz pierwszy od dłuższego czasu usłyszałem w Białymstoku muzykę, którą wielokrotnie słyszałem w kawiarniach Krakowa, czeskiej Pragi czy innych europejskich miast. Niestety, w białostockich lokalach rzadko można usłyszeć muzykę na żywo. Nie ma knajpek jazzowych, nie ma knajpek bluesowych, country, folk czy etno. Nikt nie zasiada do fortepianu, by poimprowizować. Nikt nie organizuje jam session. Króluje muzyka z głośnika. Nawet na juwenaliach najszumniej zapowiadana była jakaś pani z dużym biustem, poprzedzana przez zespoły disco polo.

Tymczasem w Centrum im. Ludwika Zamenhofa grano muzykę żydowską na żywo. Zespół stał na dachu, a publiczność stała, siedziała i polegiwała na tarasie i na parkingu na dole. Fajna muzyka, niebanalne miejsce i kompletny luz. Co to za wyczyn - chciałoby się zapytać? Ano praktycznie żaden. Dlaczego w kółko zatem trafiam w Białymstoku na scenę nakrytą plastikowym namiotem, Rubiki, Dody i disco polo?

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

  • Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo d.h.s.s 17.05.10, 07:29

    Oj nieprawda. Bylam w tlusty Czwartek w restauracji "7 Pokus" i ktosfantastycznie improwizowal na pianinie. Jest wiec prosba do tych co potrafiagrac, aby robili to czesciej.»

  • Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo green-suprasl 17.05.10, 08:25

    Jak już ktoś dotarł do Supraśla i nie zajrzał na koncert Noela Coutsa do Alkierza to niech nie narzeka że nic się nie dzieje i nikt nigdzie nie gra na żywo. Wystarczyło Panie Redaktorze »

  • Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo jacknikolson 17.05.10, 12:39

    Od jakiegoś czasu obserwuję to co się dzieje w Supraślu i jestem coraz bardziej pod wrażeniem. Malutkie miasteczko bije na głowę, Białystok mający ambicje pretendowania do miana Europejskiej»