Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień
18.07.2010
, aktualizacja: 18.07.2010 20:36
Przeczytałem, że najprostszym sposobem sprawdzenia czy jest się alkoholikiem, jest nie picie przez miesiąc. Nie będąc pewnym wyniku testu spróbowałem w lutym. Udało się. Z ulgą mogłem pójść na piwo. Następnego dnia żona zaproponowała, aby w ramach walki z uzależnieniami ogłosić niedzielę dniem bez komputera. Oczywiście zgodziłem się od razu Ja, który wytrzymałem calusieńki miesiąc bez promili, nie dam sobie rady jeden dzień bez kompa?
I przyszła niedziela. O matko, co to się działo! Palce aż świerzbiły, żeby nacisnąć prztyczek i postukać w klawiaturę. Jem śniadanie, a myśli krążą wokół elektronicznej poczty. Z rodziną na spacer idę, a w głowie tłucze się myśl, co też tam nowego na dyskusyjnym forum? Ojcze, matko, wujku, ciotko! Ubłagałem w końcu małżonkę, żeby pozwoliła choć tekst do redakcji przesłać. "Sama rozumiesz, to moja praca, obowiązki...".
Podobnie ma się rzecz z telefonem komórkowym. Wychodząc z domu sprawdzam w kieszeni czy mam: klucze, dokumenty, telefon. Bez któregokolwiek z tych przedmiotów - nie wyjdę. Ostatnio byłem z córką w kinie. Płacę przy kasie za bilety i z przerażeniem konstatuję, że nie mam komórki! Musiała zostać w samochodzie! Zimny pot na czole, drżenie rąk. Co robić? Córka tłumaczy, że przecież w kinie i tak trzeba wyłączyć, ale to niewiele pomaga. Siedzę na sali, patrzę na ekran, a w głowie myśli: ileż tam już sms-ów nadeszło? Ile osób chciało się do mnie dodzwonić? Ilu spraw nie załatwiłem? Gnałem z kina na parking niczym chart do zająca. Sms-ów żadnych nie było, nikt też do mnie nie dzwonił.
Telewizor. Złodziej czasu. Jemy z rodziną obiad, potem poobiednie leżakowanie i oglądanie Teleekspresu. W weekendy przedłużone o ulubione seriale. O już dobranocka! Trzeba też obejrzeć dziennik, "żeby wiedzieć jaka pogoda". Po dzienniku film, potem na innym programie drugi. Północ. Trza spać. Choroba, nawet nie zauważyłem, jak i kiedy żona wykąpała dziecko i położyła je spać. Następnego dnia to samo. Obiad, leżakowanie, północ.
Odwiedzamy znajomych, a tam telewizor gra nawet do obiadu. Chcemy porozmawiać, ale wzrok ucieka do reklamy szamponu. Zgroza! Idziemy do drugich znajomych. Tam telewizora nie ma. Na kominku palą się drwa, pan domu prowadzi do piwniczki, pani domu częstuje ciastem, jest bogata płytoteka i gitara w kąciku stoi. Ależ pięknie, myślimy sobie. I zastanawiamy się, czy też nie wystawić telewizora za drzwi? Ale jakoś nie wystawiamy. Obiad, leżakowanie, północ.
Komputer, komórka, telewizor. Gdybym był terrorystą wysadziłbym w powietrze elektrownię. Jestem przekonany, że pozbawieni prądu, radia i telewizji poczulibyśmy się bezradni. Nie wierzycie? Wyłączcie prąd choć na jeden dzień. Co za problem? Ludzie żyli tak od tysiącleci. Mamy wakacje. Wyjeżdżając na urlop zostawcie komputer i komórkę w domu. Potraficie?
Podobnie ma się rzecz z telefonem komórkowym. Wychodząc z domu sprawdzam w kieszeni czy mam: klucze, dokumenty, telefon. Bez któregokolwiek z tych przedmiotów - nie wyjdę. Ostatnio byłem z córką w kinie. Płacę przy kasie za bilety i z przerażeniem konstatuję, że nie mam komórki! Musiała zostać w samochodzie! Zimny pot na czole, drżenie rąk. Co robić? Córka tłumaczy, że przecież w kinie i tak trzeba wyłączyć, ale to niewiele pomaga. Siedzę na sali, patrzę na ekran, a w głowie myśli: ileż tam już sms-ów nadeszło? Ile osób chciało się do mnie dodzwonić? Ilu spraw nie załatwiłem? Gnałem z kina na parking niczym chart do zająca. Sms-ów żadnych nie było, nikt też do mnie nie dzwonił.
Telewizor. Złodziej czasu. Jemy z rodziną obiad, potem poobiednie leżakowanie i oglądanie Teleekspresu. W weekendy przedłużone o ulubione seriale. O już dobranocka! Trzeba też obejrzeć dziennik, "żeby wiedzieć jaka pogoda". Po dzienniku film, potem na innym programie drugi. Północ. Trza spać. Choroba, nawet nie zauważyłem, jak i kiedy żona wykąpała dziecko i położyła je spać. Następnego dnia to samo. Obiad, leżakowanie, północ.
Odwiedzamy znajomych, a tam telewizor gra nawet do obiadu. Chcemy porozmawiać, ale wzrok ucieka do reklamy szamponu. Zgroza! Idziemy do drugich znajomych. Tam telewizora nie ma. Na kominku palą się drwa, pan domu prowadzi do piwniczki, pani domu częstuje ciastem, jest bogata płytoteka i gitara w kąciku stoi. Ależ pięknie, myślimy sobie. I zastanawiamy się, czy też nie wystawić telewizora za drzwi? Ale jakoś nie wystawiamy. Obiad, leżakowanie, północ.
Komputer, komórka, telewizor. Gdybym był terrorystą wysadziłbym w powietrze elektrownię. Jestem przekonany, że pozbawieni prądu, radia i telewizji poczulibyśmy się bezradni. Nie wierzycie? Wyłączcie prąd choć na jeden dzień. Co za problem? Ludzie żyli tak od tysiącleci. Mamy wakacje. Wyjeżdżając na urlop zostawcie komputer i komórkę w domu. Potraficie?
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Re: Zaczynamy tydzień: Na smyczy uzależnień
ida.lipcowa
19.07.10, 09:02
Niestety ale większość forumowiczów tutaj jest uzależniona od kompa hahahaha....»




