Zaczynamy tydzień: sikająca opozycja

Wojciech Koronkiewicz, koropl@yahoo.com
29.08.2010 , aktualizacja: 29.08.2010 14:41
A A A Drukuj
Przed kilkoma dniami miałem niezwykłą przyjemność poznać i porozmawiać z Wiktarem Sazonau - autorem książki "Notatki kontrabandzisty". Akcja książki dzieje się na początku lat 90. ubiegłego wieku, a nasze miasto pojawia się w niej wielokrotnie. Książkę przetłumaczył na język polski białostoczanin Marcin Rębacz. Polecam zwłaszcza rozdział o słoninie. Jest to lektura tak smakowita, że człowiek z miejsca biegnie do mięsnego.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Wojciech Koronkiewicz
Niestety podczas spotkania z autorem słoniny nie było, zagryzaliśmy więc trzygwiazdkowego Napoleona zimną golonką.

Wiktar opowiadał, jak podczas ostatnich wyborów prezydenckich cała białoruska opozycja została aresztowana... za sikanie w miejscu publicznym. Dwa tysiące osób zostało zatrzymanych tego samego dnia, właśnie za sikanie. I za używanie wulgarnych słów. W aktach sądowych są ponoć zeznania milicjantów, którzy grzecznie prosili, aby zaprzestać sikania na ulicy i ordynarnego wyrażania się, ale opozycjoniści nie słuchali. Dalej sikali i bluzgali. Innego więc wyjścia nie było. Trzeba było aresztować sikaczy i krzykaczy. Dzięki temu nikt już nie zakłócał wyborów i mogły się one odbyć w spokoju.

Słuchałem Wiktara i coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, by na Białoruś pojechać. I Państwu też to doradzam. Wyobraźcie sobie miny waszych znajomych, gdy powiecie im: - A ja urlop spędziłem na Białorusi! Wracam właśnie z Grodna (Mińska lub Witebska).

Z miejsca stajemy się największą atrakcją przyjęcia. W kąt idą wszystkie albumy z egipskimi piramidami czy tureckimi plażami. Bułgaria, Chorwacja, Maroko? Może tam i ładnie, może tam plaże piaszczyste, a morze cieplutkie jak marzenie, ale kudy im wszystkim do Białorusi! Białoruś, to jest coś!

Starsi z rozrzewnieniem wspomnieć będą mogli młodość spędzoną w komunie. Młodsi ze zdumieniem odkryją, że do funkcjonariusza w mundurze należy zwracać się z szacunkiem. Będzie można poznać lepiej białoruską kuchnię. Byłem kiedyś w Grodnie przed laty, lecz do dziś pamiętam smak pielmienów popijanych sokiem z brzozy. Trzeba tam pojechać koniecznie.

Ja doskonale rozumiem, że proponowanie urlopu pod koniec sierpnia przypomina nieco podawanie musztardy po obiedzie. Ale przed nami przecież sylwester, ferie zimowe, i wakacje za rok. Wyjazd zaplanować możemy już dziś.

Naprawdę warto. Raz że tanio, dwa że blisko, trzy że ciekawie jak mało gdzie.

Trzeba tam jechać. Odwiedzić sąsiada. Może nawet więcej niż sąsiada. Brata. Bo kiedy siedzieliśmy z Wiktarem przy stole, każdy z nas mówił w swoim ojczystym języku. I choć każdy mówił po swojemu, to doskonale się rozumieliśmy.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Zaczynamy tydzień: sikająca opozycja macrow 29.08.10, 20:05

    ja wlasnie sie wybieram na bialorustylko nie wiem jak sie do tego zabrac...masz moze, wojtku, jakies wskazowki dla mnie?»

  • Zaczynamy tydzień: sikająca opozycja wiesiek4g 29.08.10, 21:17

    1993 rokJechałem pociągiem z Białegostoku do Grodna. W przedziale oprócz młodej,ładnej Białorusinki sami Polacy. Kilka osób uczestniczyło w rozmowie żartującsobie z Białorusinów, dziewczyna »

  • Zaczynamy tydzień: sikająca opozycja kinio101 31.08.10, 23:39

    To chyba dobrze, że milicja nie pozwala szcz... an ulicy. Mam pytanie, czy opozycjonistki też sikały, czy tylko faceci?»