Zaczynamy tydzień: O szyby deszcz dzwoni...

Wojciech Koronkiewicz, koropl@yahoo.com
05.09.2010 , aktualizacja: 05.09.2010 15:51
A A A Drukuj
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną. Wyłączyłem telewizor zupełnie. Ostatnią osobą, którą tam widziałem, była jakaś pani, która powiedziała wprost co myśli.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Wojciech Koronkiewicz
I nagle okazało się, że tak jak ona myśli wielu ludzi. I nikt jakoś przed nią nie umiał tego powiedzieć. Smutne to bardzo. Tyle programów telewizyjnych, tyle stacji radiowych, tyle tytułów gazet i czasopism. Setki, tysiące dziennikarzy. I nikt nie potrafił znaleźć takich słów. A przecież wystarczyło tylko jak owe dziecko w bajce zawołać "Król jest nagi!". Tymczasem staliśmy jako ów tłum podziwiając nowe szaty cesarza. Może jeden i drugi coś tam szeptał po kątach. Ale wyjść na środek i powiedzieć głośno - nie miał odwagi nikt. Tymczasem tak właśnie powstają bohaterowie. Wystarczy powiedzieć prawdę.

Sporą odwagą wykazali się pracownicy białostockiego sądu. Kiedy złapano po pijaku pewnego pana, który samochodem ściął słup oświetleniowy, białostocki sąd rejonowy na zamkniętym posiedzeniu, wbrew stanowisku prokuratury, zgodził się na warunkowe umorzenie sprawy. Olsztyński zaś sąd ów wyrok podtrzymał. Dlaczego? Ano może dlatego, że ów pan, co ścina autem oświetleniowe słupy, jest synem sędziego. Decyzja zaś sądu białostockiego i olsztyńskiego sprawia, że w świetle prawa jest on niekarany i sam zostać może sędzią. Bo w Polsce to zawód niemalże dziedziczny.

Setki osób zdające co roku wydział prawny, doskonale wiedzą, że po ukończeniu studiów, nie mając w rodzinie adwokata czy sędziego, mogą co najwyżej zostać prokuratorem. A prokurator to nie tylko sędziemu, ale nawet jego synalkowi może co najwyżej skoczyć. Co udowodniono na załączonym przykładzie.

Dlaczego olsztyński sąd zgodził się z białostockim? A czyż oni tam w Olsztynie nie mają dzieci? Przecież ich pociechy też mają prawa jazdy. Dzisiaj my wam, jutro wy nam. Wicie, rozumicie. Rączka rączkę myje.

Wolna prasa? Telewizja? Radio? Gdzie jesteście zdobycze Sierpnia? Pod pomnikiem wieńce składają prezydent, premier i prezes. Powiewają sztandary. Szumią kamery. Błyskają flesze. Gdzie są te flesze, gdy człowiek po pijaku ścina słupy ogłoszeniowe i wychodzi z sądu jako niekarany? Gdzie są kamery, gdy zapadają takie wyroki? Gdzie ci bohaterowie, którzy walczyli o wolność słowa?

Tak się składa, że ja również pamiętam ów sierpień sprzed 30 laty i strajki, i demonstracje. I pamiętam też takie transparenty: "Socjalizm tak! Wypaczenia nie!". Bo ludzie wcale w Sierpniu z socjalizmem nie walczyli. Ludzie chcieli po prostu lepiej żyć. Chcieli, aby każdy był równy wobec prawa. Aby zniknęły uprzywilejowane warstwy społeczeństwa. Wówczas uprzywilejowani byli ludzie z partii. Ci pierwsi dostawali mieszkania, dostawali talony na auta, najszybciej awansowali, najwięcej zarabiali i jeździli sobie po pijaku. Ludzie zaś mieli tego dość.

Pani Henryko Krzywonos! Niech Pani przyjedzie do nas! Niech Pani wstanie i powie jak było. Tylko proszę jechać ostrożnie. Z przeciwka może akurat nadjeżdżać syn pana sędziego. Nie trafi w słup, to zetnie Panią.

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów