Zaczynamy tydzień: kolacja u hrabiego

Wojciech Koronkiewicz
03.10.2010 , aktualizacja: 03.10.2010 19:24
A A A Drukuj
Castello de Querchetto to jeden z typowych dworów Toskanii. Zbudowany z kamienia, otoczony cyprysami, z jego okien rozciąga się widok na rozległe winnice.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Wojciech Koronkiewicz
Castello de Querchetto zbudowany został na początku XVI wieku, ale jego podziemia są znacznie starsze. Historycy oceniają je na jakieś tysiąc lat. W podziemiach tych trzymane są najstarsze wina. Najstarsze z tych najstarszych pochodzą z roku 1909. Ostatni raz jedną z owych butelek otwarto 14 lat temu. W degustacji uczestniczyło 30 sommelierów z całego świata.

Do Castello de Querchetto trafiłem z grupą polskich importerów win. Jeden z nich jest zapewne tak dobrym klientem winnicy, że właściciel dworu Alessando Francois zaproponował nam nie tylko nocleg w domku dla gości, ale również zaprosił na kolację.

Jeden z moich dziadków był maszynistą, drugi skromnym urzędnikiem w magistracie. Jak zatem na człowieka z nizin przystało - przeczesałem fryzurę, wyczyściłem buty i przywdziałem garnitur.

Po ogrodzie spacerowały pawie. Szliśmy amfiladą, każdy kolejny pokój przypominał wnętrza pałacu w Łańcucie. Hrabia na szezlągu oglądał olbrzymi telewizor. Odbiornik był włączony na pełny regulator. Właśnie kończyły się wiadomości.

Podano aperitif, hrabia własnoręcznie otworzył dwie butelki musującego wina. Służąca wniosła przekąski: malutkie kanapeczki z pastą z borowików oraz grzanki z kiełbasą i zapieczonym serem, a także cieniutko skrojoną słoninę na polencie (rodzaj kukurydzianego placka). Po chwili dołączyła do nas hrabina. Po prezentacji mogliśmy przejść do jadalni.

Stół na dziesięć osób ustawiony był obok olbrzymiego kominka. Hrabina narzekała, że zimą ci, którzy siedzą tyłem do ognia, mają przypieczone plecy, ci z przeciwnej strony stołu marzną. Niełatwe jest życie arystokracji.

Jako pierwsze danie podano zupę z dyni. Gęsty krem posypano smażonymi kawałkami boczku i grzybami. Wspaniałe połączenie słodkiej dyni i słonego mięsa. Następnie pojawił się mus ze szparagów. Znakomite. Poprosiłem nawet hrabinę o przepis. I oto na stół wjechało danie główne. Gulasz z dzika, szpinak i gotowana fasola.

Pani hrabina bardzo się obruszyła widząc, że nalewam do szklanki wodę. W jej rodzinie od wieków nikt do posiłku nie pije wody! Tu pije się jedynie wino! Pan hrabia przyniósł ze swej piwnicy 11-letnie Chianti.

W połowie posiłku pojawili się kolejni goście. To dwaj sommelierzy z Danii. Wracali właśnie z podróży po południowej Europie. Przywieźli ze sobą trzy butelki wina Cahors. Pan hrabia zaśmiał się szyderczo: - To tak jakbyście wieźli pomidory na Sycylię.

Nadeszła pora na deser. Niewielkie ciasto podane z odrobiną bitej śmietany wypełnione było w środku gorącym czekoladowym musem. Hrabia przyniósł kolejne butelki. Słodkie niczym miód Vino Santo i koniak w karafce z kryształu. Karafki tej wprost opisać nie sposób.

Hrabina zaordynowała kawę.

- Wypije Pan espresso czy podwójne? - zapytała

- Wypiję od razu cały litr - odparłem.

- Pan pierwszy raz w Toskanii? - zaśmiała się hrabina.

- Tak - odrzekłem - ale z pewnością nieostatni.

Następnego dnia odwiedziliśmy winnicę pisarza Ferenca Mate, zaś kolejnego dnia rano jedliśmy jajecznicę na stacji benzynowej pod Poznaniem. Jeden z sommelierów zamówił flaczki i wcinał je, aż mu się uszy trzęsły.

- Pamiętacie flaki z szafranem w Montelciano? Mogliby się Włosi od nas uczyć, jak się robi dobre flaki.

Za oknem pędziły TIR-y, a myśmy siedzieli sobie nad jajecznicą i flaczkami i byliśmy szczęśliwi. Wracamy do domu!

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Zaczynamy tydzień: kolacja u hrabiego wiesiek4g 04.10.10, 14:40

    opowiadać o rzeczach miłych, ciekawych, niezwykłych, sama radość. Ślina cieknie na myśl o tych wszystkich smakołykach, dech zapiera wyobraźnia tysiącletnich piwnic, pomarzyć tylko o starym »

  • Re: Zaczynamy tydzień: kolacja u hrabiego w.koronkiewicz 05.10.10, 08:59

    dokładnie taki chciałem uzyskać oddźwięk. 11-sto letnie Chianti (sprawdziłem w książkach, że był to rak dla tego regionu wyjątkowy) jest pewnie winem znakomitym. dzik pod fasolkę też »

  • Zaczynamy tydzień: kolacja u hrabiego lo334 06.10.10, 17:00

    Uwielbiam czytać Pana artykuły.Pozdrowienia.»