Przez Białystok autobusem starszym od ,,ogórka"

Edyta Stańczyk
09.10.2010 , aktualizacja: 08.10.2010 20:55
A A A Drukuj
Przed domem trzyma m.in. stary wóz strażacki z czasów II wojny światowej i autobus z końca lat 60. Pan Zbigniew Nalewajko z Białegostoku pokochał te duże pojazdy i dał im nowe życie.
Wóz strażacki z czasów II wojny światowej i autobus z końca lat 60. Zbigniewa Nalewajko z Białegostoku
Fot. Edyta Stańczyk / TOK FM
Wóz strażacki z czasów II wojny światowej i autobus z końca lat 60. Zbigniewa Nalewajko z Białegostoku
Wóz strażacki z czasów II wojny światowej i autobus z końca lat 60. Zbigniewa Nalewajko z Białegostoku
Fot. Edyta Stańczyk / TOK FM
Wóz strażacki z czasów II wojny światowej i autobus z końca lat 60. Zbigniewa Nalewajko z Białegostoku
Dzięki niemu mogłam podróżować autobusem starszym od popularnego niebieskiego ,,ogórka". Testowaliśmy go przed Muzeum Motoryzacji i Techniki przy ulicy Węglowej. Jeździ i nawet nie dymi - śmieje się prezes muzeum Mirosław Socha.

Jest to autobus H100, bardzo staranne odrestaurowany, sprawny. Siedzimy obok kierowcy, tuż przy silniku i rozmawiamy swobodnie. Jest to możliwe dzięki specjalnemu pokrowcowi, który wytłumia hałas. Pan Zbigniew Nalewajko właściciel autobusu ostrożnie parkuje i nie kryje dumy z tego, co udało mu się z nim zrobić. I nic dziwnego, w środku wszystko pachnie świeżością.

- Z kolegami restaurowaliśmy go ponad rok - mówi. - Kiedy zdarzają się okazje, użytkuję go. Uczestniczę m.in. w zlotach fanów starej motoryzacji.

Kolorystyka, materiały były tak dobierane żeby do złudzenia przypominały autobus z końca lat 60. Ciężko jeździ się tym autobusem, silnik nie ma wiele mocy. - Często zmieniam biegi. Nie ma też wspomagania kierownicy - śmieje się i po chwili dodaje: - Ale hamulce są już ze wspomaganiem, bardzo ładnie hamuje.

Auta, po które jeździ znajduję się zazwyczaj jakieś 500 kilometrów od Białegostoku, ale nie zniechęca go to. Przegląda ogłoszenia w Internecie, korzysta z informacji ludzi z branży. Autobus H100 to nie jedyny pojazd, który ocalił przed złomowaniem.

- Widzi pani ten wóz strażacki? - pyta. - Jest unikatowy. Według informacji, które zebrałem, to samochód wyprodukowany w czasie II wojny światowej w Związku Radzieckim. Na rynek wypuszczono niewiele tych aut. Teraz jeden wóz mam ja, drugi jest w muzeum w Rosji. Mój egzemplarz jest w dużo lepszej formie: ma pompę i całe to niezbędne gaśnicze oprzyrządowanie - mówi z dumą Zbigniew Nalewajko.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów