Przez Białystok autobusem starszym od ,,ogórka"
09.10.2010
, aktualizacja: 08.10.2010 20:55
Przed domem trzyma m.in. stary wóz strażacki z czasów II wojny światowej i autobus z końca lat 60. Pan Zbigniew Nalewajko z Białegostoku pokochał te duże pojazdy i dał im nowe życie.
ZOBACZ TAKŻE
- Zabytkowy "ogórek" czeka na sezon turystyczny (28-03-12, 21:00)
- Autobus turystyczny: "Ogórkiem" po Białymstoku (27-06-11, 21:00)
Dzięki niemu mogłam podróżować autobusem starszym od popularnego niebieskiego ,,ogórka". Testowaliśmy go przed Muzeum Motoryzacji i Techniki przy ulicy Węglowej. Jeździ i nawet nie dymi - śmieje się prezes muzeum Mirosław Socha.
Jest to autobus H100, bardzo staranne odrestaurowany, sprawny. Siedzimy obok kierowcy, tuż przy silniku i rozmawiamy swobodnie. Jest to możliwe dzięki specjalnemu pokrowcowi, który wytłumia hałas. Pan Zbigniew Nalewajko właściciel autobusu ostrożnie parkuje i nie kryje dumy z tego, co udało mu się z nim zrobić. I nic dziwnego, w środku wszystko pachnie świeżością.
- Z kolegami restaurowaliśmy go ponad rok - mówi. - Kiedy zdarzają się okazje, użytkuję go. Uczestniczę m.in. w zlotach fanów starej motoryzacji.
Kolorystyka, materiały były tak dobierane żeby do złudzenia przypominały autobus z końca lat 60. Ciężko jeździ się tym autobusem, silnik nie ma wiele mocy. - Często zmieniam biegi. Nie ma też wspomagania kierownicy - śmieje się i po chwili dodaje: - Ale hamulce są już ze wspomaganiem, bardzo ładnie hamuje.
Auta, po które jeździ znajduję się zazwyczaj jakieś 500 kilometrów od Białegostoku, ale nie zniechęca go to. Przegląda ogłoszenia w Internecie, korzysta z informacji ludzi z branży. Autobus H100 to nie jedyny pojazd, który ocalił przed złomowaniem.
- Widzi pani ten wóz strażacki? - pyta. - Jest unikatowy. Według informacji, które zebrałem, to samochód wyprodukowany w czasie II wojny światowej w Związku Radzieckim. Na rynek wypuszczono niewiele tych aut. Teraz jeden wóz mam ja, drugi jest w muzeum w Rosji. Mój egzemplarz jest w dużo lepszej formie: ma pompę i całe to niezbędne gaśnicze oprzyrządowanie - mówi z dumą Zbigniew Nalewajko.
Jest to autobus H100, bardzo staranne odrestaurowany, sprawny. Siedzimy obok kierowcy, tuż przy silniku i rozmawiamy swobodnie. Jest to możliwe dzięki specjalnemu pokrowcowi, który wytłumia hałas. Pan Zbigniew Nalewajko właściciel autobusu ostrożnie parkuje i nie kryje dumy z tego, co udało mu się z nim zrobić. I nic dziwnego, w środku wszystko pachnie świeżością.
- Z kolegami restaurowaliśmy go ponad rok - mówi. - Kiedy zdarzają się okazje, użytkuję go. Uczestniczę m.in. w zlotach fanów starej motoryzacji.
Kolorystyka, materiały były tak dobierane żeby do złudzenia przypominały autobus z końca lat 60. Ciężko jeździ się tym autobusem, silnik nie ma wiele mocy. - Często zmieniam biegi. Nie ma też wspomagania kierownicy - śmieje się i po chwili dodaje: - Ale hamulce są już ze wspomaganiem, bardzo ładnie hamuje.
Auta, po które jeździ znajduję się zazwyczaj jakieś 500 kilometrów od Białegostoku, ale nie zniechęca go to. Przegląda ogłoszenia w Internecie, korzysta z informacji ludzi z branży. Autobus H100 to nie jedyny pojazd, który ocalił przed złomowaniem.
- Widzi pani ten wóz strażacki? - pyta. - Jest unikatowy. Według informacji, które zebrałem, to samochód wyprodukowany w czasie II wojny światowej w Związku Radzieckim. Na rynek wypuszczono niewiele tych aut. Teraz jeden wóz mam ja, drugi jest w muzeum w Rosji. Mój egzemplarz jest w dużo lepszej formie: ma pompę i całe to niezbędne gaśnicze oprzyrządowanie - mówi z dumą Zbigniew Nalewajko.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Przez Białystok autobusem starszym od ,,ogórka"
perepere8
09.10.10, 17:55
fajowy ten niebieski. szkoda tylko, ze zdjecia albo z komorki albo z reki przy zlym swietle, bez lampy»





więcej zdjęć