Felieton. Zaczynamy tydzień. Ból z nadzieją

Wojtek Koronkiewicz
10.10.2010 , aktualizacja: 10.10.2010 20:47
A A A Drukuj
Ludzie znikają i nic się nie dzieje. Otwieram "Gazetę" i na jednej stronie widzę aż dwa ogłoszenia. W augustowskich lasach zgubiła się kilkunastoletnia dziewczynka, w Białymstoku zaginął dorosły facet. Zniknęli. Nie ma. Poszukiwania trwają. A przecież kilka tygodni wcześniej w Sopocie zniknęła młoda dziewczyna. Sytuacja jako żywo przypomina opisaną w "Wehikule czasu" H.G.Wellsa.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Wojciech Koronkiewicz
Co jakiś czas "Gazeta" drukuje portrety zaginionych ludzi. Rodziny i przyjaciele rozwieszają plakaty, ogłoszenia. Szukają młodych, starych, kobiet, mężczyzn, grubych, chudych, w okularach i bez. Co się z nimi dzieje? Czy kiedykolwiek ktoś się odnalazł? Jaka jest skala tego zjawiska? Ile osób rocznie "ginie" w podobny sposób? Ile się odnajduje? Co się działo z tymi zaginionymi? Czy ktoś to jakoś monitoruje? Czy ktoś to jakoś kontroluje? Kto? Mam w głowie setki pytań, a na żadne z nich nie znajduję odpowiedzi. Przeglądałem internet, nawet chciałem się zapisać do organizacji pomagającej poszukiwać zaginionych. Ale nie umiałem wypełnić formularza. Może ta organizacja wcale nie potrzebuje takich jak ja? Czego zatem potrzebuje? W jaki sposób pomaga? Co robić, gdy zaginie ktoś bliski? Rozumiem, dziecko zabłądziło w lesie. Ktoś po kilku dniach je odnajduje i dziecko wraca szczęśliwe do rodziców. Ale przecież wiemy, że nie zawsze historie kończą się tak szczęśliwie. Owej Iwony z Sopotu nie można odnaleźć już od kilku tygodni. Więc gdzie jest? Gdzie są Ci, których nie odnaleziono? Gdzie? Jak tu pisać o takich rzeczach? Przecież włos się jeży na głowie, kiedy człowiek wyobraża sobie, co muszą czuć bliscy zaginionych osób. Kiedy człowiek umiera, z powodu choroby, czy nagłego wypadku - trudno nam się z tym pogodzić, odczuwamy ból, ale jest to ból wynikający ze świadomości, że bliska nam osoba zmarła. Kiedy ktoś znika, ów ból przeplata się z nadzieją. Że może jednak żyje? Że może jednak wróci? I ból taki nie mija nigdy. Ale nie można udawać, że nic się nie dzieje. Ktoś powinien o tym napisać. Ktoś powinien się tym naprawdę zająć. Lada moment zniknie ktoś z naszych bliskich. I znikać będą kolejni i kolejni. Bez śladu.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów