Zaczynamy tydzień. Słyszeliście o białysie?

Wojciech Koronkiewicz, koropl@yahoo.com
15.11.2010 , aktualizacja: 15.11.2010 13:25
A A A Drukuj
Kiedyś już się do tego przyznałem, ale powtórzę raz jeszcze - uwielbiam jeść. Przepadam za włóczęgami po rozmaitych lokalach gastronomicznych i poznawanie nowych smaków. Dlatego bardzo mnie ucieszyła idea powstania Białostockiego Szlaku Kulinarnego. A potem szczęka opadła mi do kolan.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Wojciech Koronkiewicz
Sprawiła to informacja, że Białostocki Szlak Kulinarny tworzy... firma z Poznania. Zaś jedną z najbardziej promowanych potraw jest białys. W życiu go nie próbowałem. A urodziłem się w Białymstoku, stąd pochodzą też moje ojce i dziady. Nikt jednak z mojej rodziny, ani znajomych o białysie nie słyszał. Wpisałem nawet nazwę białys do internetowej wyszukiwarki. Jest tylko jeden odnośnik. Jeden. Kiedy wpiszemy natomiast nazwę knysza (skoro białys to Białystok, więc knysza to pewnie Knyszyn) takich odnośników otrzymamy dziesiątki jeśli nie setki.

Czemu promowany jest więc białys, a nie knysza? Pozostanie to zapewne tajemnicą gości z Poznania. Od siebie dodam, że chętnie pojadę do Poznania utworzyć tamtejszy szlak kulinarny. Byłem dwa razy w Poznaniu i nawet tam jadłem. Jako potrawę regionalną proponuję poznana. To taki białys, ale po wielkopolsku. Do cebuli dorzucić należy trochę maku z rogalów marcińskich.

Po perypetiach z białysem, postanowiłem poznać bliżej "Białostocki szlak kulinarny". Przyznać trzeba, że stronę internetową mają bardzo ładną. W dziale restauracje regionalne znaleźć tam można lokal pod swojską nazwą "Peper's". Oto fragment menu "Szef kuchni poleca: Burrito XL, Enchilada, Naleśniki ze szpinakiem (...) Proponowany gratis w ramach Klubu Białostockiego Smakosza: Tortilla chips z salsą".

Ucieszyłem się, gdyż znam te potrawy i nawet do głowy mi nie przyszło, że one również pochodzą z naszego regionu.

Wróćmy jednak do białysa. Podobno spróbować go można co niedzielę w pewnym lokalu. Lokal ów serwuje też buzę. Dyrektor Muzeum Podlaskiego Andrzej Lechowski o buzie pisze tak "Jednak to, co jest naprawdę naszym wyróżnikiem przedwojennym, to chałwa z buzą. Do tej buzy mamy dobrą historię, sprowadzili ją Macedończycy, którzy do nas przyjechali i czegoś takiego nie ma nigdzie w Polsce(...) Przez całe przedwojnie chałwę zapijało się buzą i taką tradycję dobrze by było reaktywować."

Ilekroć zatem przybywają do mnie goście z odległych stron kraju, prowadzę ich na buzę. I przyznam się Państwu, że choć odwiedzałem ów lokal i latem i zimą, choć zamawiałem buzę wielokrotnie - to nigdy nie otrzymałem jej wraz z chałwą. Daję słowo. Nigdy nie było chałwy, natomiast zawsze gęstą buzę podawano mi ze słomką. Nie wiem, może to się zmieniło. Może organizatorzy szlaku kulinarnego wpłynęli na szefostwo lokalu i w końcu chałwa się znalazła. Byłbym bardzo wdzięczny. Na razie jednak biegnę posmakować regionalnej tortilla chips z salsą.

Podziel się

  • 32 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów