Jak utrudnić życie złodziejom rowerów
19.11.2010
, aktualizacja: 19.11.2010 18:42
Kiedy mamy już zamiar kupić jakieś zabezpieczenie, stajemy przed dylematem: lepszy u-lock czy łańcuch? Jakie firmy są warte uwagi? A może jest inna dobra opcja zabezpieczenia roweru?
Niedawno zachęcałem do zakupu roweru, bo o tej porze roku są znacznie tańsze niż na wiosnę. Odwiedziłem potem kilka sklepów rowerowych i okazało się, że wszelkie obniżki cen, promocje i rabaty zwabiły kupujących. Wprawdzie nie zaobserwowano wielkich tłumów, ale handlowcy robią co mogą i sprzedaż się jakoś utrzymuje. Mieliśmy ostatnio przebłyski ładnej, słonecznej pogody, więc pocieszyć się nowym nabytkiem też była okazja. Niestety, z rowerem jest tak, że dzisiaj go masz, a jutro możesz go już nie mieć. Jeżeli nie jest właściwie zabezpieczony przed kradzieżą, jest łatwym łupem dla złodzieja.
Koniecznie trzeba o takim zabezpieczeniu pomyśleć. Rower, którego nie można zostawić na ulicy, bo ktoś go ukradnie, to żaden praktyczny City Bike. Tutaj sprawdzają się rowery niedrogie. Niektórzy uważają, że jeżeli sprzęt jeździ i hamuje, to już nic więcej do szczęścia nie trzeba, a żartobliwi dodają, że nie powinien on być droższy od zapięcia przed kradzieżą, w które jest zaopatrzony. Dla wielu rower jest czymś więcej niż tylko środkiem transportu i związani są z nim emocjonalnie, bo wkładają w swoje "cacko" dużo pracy i serca. Zazwyczaj jest on dostosowany do upodobań swojego właściciela, zaopatrzony w wymarzony osprzęt. Taka nagła strata może okazać się bardzo bolesna dla właściciela. Ci, dla których jest narzędziem pracy, np. kurierzy, szczególnie nie mogą sobie pozwolić na jego utratę.
Temat kradzieży rowerów doczekał się również ekranizacji. W roku 1948 powstał film produkcji włoskiej "Złodzieje rowerów" ("Ladri di biciclette") - w reżyserii Vittoria De Siki. Obraz De Siki znalazł się nawet na watykańskiej liście 45 filmów fabularnych, które propagują szczególne wartości religijne, moralne lub artystyczne. Film opowiada historię Antonia Ricciego, bezrobotnego Włocha z czasów depresji gospodarczej tuż po II wojnie światowej. Bohater filmu ma na utrzymaniu żonę i dwójkę dzieci, rozpaczliwie potrzebuje pracy i pieniędzy. W końcu dostaje dobrą pracę przy rozklejaniu plakatów, ale musi mieć własny rower. Jego żona Maria zastawia domowe prześcieradła, by z kolei wykupić ich rower z lombardu. Niestety, wkrótce po rozpoczęciu pracy przez Antonia jego rower zostaje mu skradziony, gdy zajęty jest plakatowaniem. Policja nie daje mu wielkich nadziei na odzyskanie roweru, więc Antonio z synkiem Brunem usiłują odnaleźć rower na własną rękę. Ich działania nie przynoszą jednak rezultatu. W końcu zdesperowany bohater postanawia sam ukraść rower, zostaje jednak natychmiast schwytany przez czujnych tym razem obywateli. Upokarzają go, policzkują na oczach syna i prowadzą na policję, jednak właściciel roweru, widząc smutek dziecka, postanawia w końcu nie zgłaszać kradzieży. W ostatniej scenie zapłakani ojciec i syn, trzymając się za ręce, idą w anonimowym tłumie. Piękny i wzruszający film. Główne role zagrali w nim Lamberto Maggiorani i mały Enzo Staiola. Zachęcam do obejrzenia! Na kanwie filmu De Siki powstało kilka zespołów muzycznych m.in. włoski "Ladri di biciclette" i jedna z czołowych polskich kapel hardcorepunkowych lat 90. - Złodzieje Rowerów z Zambrowa.
Złodzieje rowerów grasują nie tylko w filmach. Dają o sobie znać również w Białymstoku, bo rowery ciągle giną z naszych piwnic i klatek schodowych. Giną również te zostawione przez właścicieli na ulicach. Chociaż policja nie prowadzi oddzielnych statystyk dotyczących rowerów, wiadomo, że kradzieże rowerów są plagą. Rowery kradną również w Holandii, chociaż tam statystycznie na mieszkańca przypadają dwa rowery. W kraju tulipanów rocznie ginie około miliona jednośladów. Jak wynika ze statystyk, około 40 proc. rowerów kradną narkomani, którzy w taki sposób zdobywają pieniądze, 30 proc. - profesjonalni złodzieje, resztę - osoby będące np. pod wpływem alkoholu, które zabierają cudzy rower po to, by dotrzeć nim do domu. Holenderska policja wciąż wymyśla nowe sposoby przeciwdziałania temu zjawisku. W tym roku np. zdecydowała się na eksperyment: wystawiła na ulice Amsterdamu rowery pułapki, wyposażone w nadajniki GPS. Urządzenia te pozwoliły na wyśledzenie, gdzie trafiają kradzione pojazdy. Okazuje się też, że holenderscy rowerzyści sami przyczyniają się do kradzieży, bo zbyt słabo je zabezpieczają na ulicach.
Kiedy mamy już zamiar kupić jakieś zabezpieczenie, stajemy przed dylematem: co lepiej kupić: u-lock czy łańcuch? Co się lepiej sprawdza? Co jest bardziej poręczne? Jakie firmy są warte uwagi, a może jeszcze jest inna dobra opcja zabezpieczenia roweru?
Jak utrudnić życie złodziejom?
Trochę pomagają blokady. Złodziejom trudno sforsować u-locki, czyli stalowe kłódki. Kurierzy często używają też stalowych, grubych na kilka centymetrów łańcuchów. Są skuteczne, ale i ciężkie. Ważne jest, aby nie zostawiać roweru bez opieki, a jeżeli zostawiamy nawet na chwilę, to zawsze trzeba przypinać. Ci, którym rowery służą do rozwożenia pizzy, przesyłek itp., decydują się nawet oszpecić swój pojazd, bo złodzieje kradną głównie te droższe egzemplarze z firmowymi naklejkami - łatwo je potem sprzedać. Aby zniechęcić złodzieja, malują ramę dziwnym, np. różowym sprayem, ścierają pilnikiem znaki firmowe.
Rozboje - odbieranie roweru siłą - zdarzają się na szczęście rzadko, ale trzeba uważać, bo przestępcy nie cofają się przed niczym, a nawet najdroższy rower nie jest wart naszego zdrowia lub życia.
Policjanci radzą:
- przemaluj fragment ramy roweru,
- gdy nie ma numerów fabrycznych, można nanieść np. swój numer PESEL w warsztacie mechanicznym,
- zaopatrz, zwłaszcza drogi rower w tzw. tajnopis - specjalne znaki widoczne w promieniach ultrafioletowych,
- wyposaż go w solidny łańcuch i kłódkę, aby przypinać go do trwałego elementu, np. budynku, znaku drogowego, parkometru, balustrady, itp.
- gdy zostawiasz rower przed sklepem, to zawsze na widoku, nigdy w bramie, za kioskiem, w korytarzu, w piwnicy itp.
- zawsze łańcuch przekładaj przez ramę roweru i tylne koło (nigdy tylko przez przednie koło),
- nie stosuj jako zapięcie roweru do trwałego elementu cienkich linek, sprężynek z zapięciami szyfrowanymi - można je łatwo przeciąć,
- postaraj się, aby twój rower nie wyglądał jak bardzo drogie cacko, niech lepiej będzie przeciętnym rowerem miejskim. Im rower jest bardziej "bajerancki" (amortyzator itp.), tym większa szansa, że przyciągnie uwagę złodziei.
Z pozostawianego roweru za każdym razem zdejmij liczniki, lampki bateryjne, a także siodełko (jeśli jest mocowane za pomocą szybkozłącza). Złodziej ich nie ukradnie, a rower bez siodełka jest mniej atrakcyjny i trudniej na nim uciec.
Sfotografuj swój rower - w przypadku kradzieży zdjęcia przekaż policji i rozpowszechnij w internecie. Może to pomóc go zidentyfikować!
- Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie zostawiasz rower i ile ma stać - dzieli się swoimi doświadczeniami na jednym z internetowych forów użytkownik o nicku SilverXC. - Jeśli są to te same miejsca: praca, uczelnia itp. i to samo miejsce zaczepienia (barierka itp.), to warto by zmierzyć element, do którego będziesz się przypinał. Spraw sobie odpowiedniego u-locka, takiego, który zmieści się w barierce, nie będzie za krótki (u-locki są pewniejsze i lżejsze). Ja mam łańcuch Kryptonite i w związku z tym, że zapinam rower w różnych miejscach, zdecydowałem się na taki zakup, a nie inny. Łańcuch generalnie leży w pracy, ale zdarza mi się go przewozić na plecach (waży ok. 3 kg). Poza tym przydał mi się na wielu wyjazdach, kiedy w nietypowych miejscach trzeba było się przypiąć. Generalnie roweru nie zostawiam poza pracą nigdzie na dłużej. Jakiś czas temu widziałem filmik, jak "gościu" testował łańcuchy różnych firm. Szybko mu szło... ale z takimi nożycami po mieście raczej nikt nie paraduje. Firmy, jakie polecam, to: Kryptonite, nie słyszałem niczego złego o Magnumlock (OnGuard). Do tego jakaś linka 10 mm do przedniego koła, jeśli nie będzie Ci się chciało go wypinać i przypinać do tylnego - radzi SilverXC.
Mając świadomość, że nie ma zapięć nie do sforsowania, że znakowanie rowerów, propagowane i wykonywane przez policję jest zabezpieczeniem też tylko iluzorycznym, bo podobno znika już po pierwszym deszczu i że roweru absolutnie nie należy przechowywać w piwnicach i na klatkach schodowych - decydując się na rowerowy styl życia, nie pozostaje nam nic, jak tylko pogodzić się z tym, że jeden czy kilka rowerów stanie się elementem aranżacji naszego mieszkania. Najlepiej jak będą dodatkowo przykute do kaloryfera łańcuchem z utwardzanej termicznie stali z domieszką boru i manganu, w osłonie odpornej na przecinanie, zamrażanie ciekłym azotem oraz wszelkie inne próby jego rozłączenia.
Andrzejki rowerzystów
Klub Turystyki Rowerowej "Eskapada" zaprasza wszystkich rowerzystów na imprezę andrzejkową do restauracji Capitol w Białymstoku, ul. Ciepła 40 - 27 listopada br. Początek imprezy o godz. 19. Zapisy: Zbyszek, tel. 602 665 126. Informacje: www.eskapada.podlasie.pl
Koniecznie trzeba o takim zabezpieczeniu pomyśleć. Rower, którego nie można zostawić na ulicy, bo ktoś go ukradnie, to żaden praktyczny City Bike. Tutaj sprawdzają się rowery niedrogie. Niektórzy uważają, że jeżeli sprzęt jeździ i hamuje, to już nic więcej do szczęścia nie trzeba, a żartobliwi dodają, że nie powinien on być droższy od zapięcia przed kradzieżą, w które jest zaopatrzony. Dla wielu rower jest czymś więcej niż tylko środkiem transportu i związani są z nim emocjonalnie, bo wkładają w swoje "cacko" dużo pracy i serca. Zazwyczaj jest on dostosowany do upodobań swojego właściciela, zaopatrzony w wymarzony osprzęt. Taka nagła strata może okazać się bardzo bolesna dla właściciela. Ci, dla których jest narzędziem pracy, np. kurierzy, szczególnie nie mogą sobie pozwolić na jego utratę.
Temat kradzieży rowerów doczekał się również ekranizacji. W roku 1948 powstał film produkcji włoskiej "Złodzieje rowerów" ("Ladri di biciclette") - w reżyserii Vittoria De Siki. Obraz De Siki znalazł się nawet na watykańskiej liście 45 filmów fabularnych, które propagują szczególne wartości religijne, moralne lub artystyczne. Film opowiada historię Antonia Ricciego, bezrobotnego Włocha z czasów depresji gospodarczej tuż po II wojnie światowej. Bohater filmu ma na utrzymaniu żonę i dwójkę dzieci, rozpaczliwie potrzebuje pracy i pieniędzy. W końcu dostaje dobrą pracę przy rozklejaniu plakatów, ale musi mieć własny rower. Jego żona Maria zastawia domowe prześcieradła, by z kolei wykupić ich rower z lombardu. Niestety, wkrótce po rozpoczęciu pracy przez Antonia jego rower zostaje mu skradziony, gdy zajęty jest plakatowaniem. Policja nie daje mu wielkich nadziei na odzyskanie roweru, więc Antonio z synkiem Brunem usiłują odnaleźć rower na własną rękę. Ich działania nie przynoszą jednak rezultatu. W końcu zdesperowany bohater postanawia sam ukraść rower, zostaje jednak natychmiast schwytany przez czujnych tym razem obywateli. Upokarzają go, policzkują na oczach syna i prowadzą na policję, jednak właściciel roweru, widząc smutek dziecka, postanawia w końcu nie zgłaszać kradzieży. W ostatniej scenie zapłakani ojciec i syn, trzymając się za ręce, idą w anonimowym tłumie. Piękny i wzruszający film. Główne role zagrali w nim Lamberto Maggiorani i mały Enzo Staiola. Zachęcam do obejrzenia! Na kanwie filmu De Siki powstało kilka zespołów muzycznych m.in. włoski "Ladri di biciclette" i jedna z czołowych polskich kapel hardcorepunkowych lat 90. - Złodzieje Rowerów z Zambrowa.
Złodzieje rowerów grasują nie tylko w filmach. Dają o sobie znać również w Białymstoku, bo rowery ciągle giną z naszych piwnic i klatek schodowych. Giną również te zostawione przez właścicieli na ulicach. Chociaż policja nie prowadzi oddzielnych statystyk dotyczących rowerów, wiadomo, że kradzieże rowerów są plagą. Rowery kradną również w Holandii, chociaż tam statystycznie na mieszkańca przypadają dwa rowery. W kraju tulipanów rocznie ginie około miliona jednośladów. Jak wynika ze statystyk, około 40 proc. rowerów kradną narkomani, którzy w taki sposób zdobywają pieniądze, 30 proc. - profesjonalni złodzieje, resztę - osoby będące np. pod wpływem alkoholu, które zabierają cudzy rower po to, by dotrzeć nim do domu. Holenderska policja wciąż wymyśla nowe sposoby przeciwdziałania temu zjawisku. W tym roku np. zdecydowała się na eksperyment: wystawiła na ulice Amsterdamu rowery pułapki, wyposażone w nadajniki GPS. Urządzenia te pozwoliły na wyśledzenie, gdzie trafiają kradzione pojazdy. Okazuje się też, że holenderscy rowerzyści sami przyczyniają się do kradzieży, bo zbyt słabo je zabezpieczają na ulicach.
Kiedy mamy już zamiar kupić jakieś zabezpieczenie, stajemy przed dylematem: co lepiej kupić: u-lock czy łańcuch? Co się lepiej sprawdza? Co jest bardziej poręczne? Jakie firmy są warte uwagi, a może jeszcze jest inna dobra opcja zabezpieczenia roweru?
Jak utrudnić życie złodziejom?
Trochę pomagają blokady. Złodziejom trudno sforsować u-locki, czyli stalowe kłódki. Kurierzy często używają też stalowych, grubych na kilka centymetrów łańcuchów. Są skuteczne, ale i ciężkie. Ważne jest, aby nie zostawiać roweru bez opieki, a jeżeli zostawiamy nawet na chwilę, to zawsze trzeba przypinać. Ci, którym rowery służą do rozwożenia pizzy, przesyłek itp., decydują się nawet oszpecić swój pojazd, bo złodzieje kradną głównie te droższe egzemplarze z firmowymi naklejkami - łatwo je potem sprzedać. Aby zniechęcić złodzieja, malują ramę dziwnym, np. różowym sprayem, ścierają pilnikiem znaki firmowe.
Rozboje - odbieranie roweru siłą - zdarzają się na szczęście rzadko, ale trzeba uważać, bo przestępcy nie cofają się przed niczym, a nawet najdroższy rower nie jest wart naszego zdrowia lub życia.
Policjanci radzą:
- przemaluj fragment ramy roweru,
- gdy nie ma numerów fabrycznych, można nanieść np. swój numer PESEL w warsztacie mechanicznym,
- zaopatrz, zwłaszcza drogi rower w tzw. tajnopis - specjalne znaki widoczne w promieniach ultrafioletowych,
- wyposaż go w solidny łańcuch i kłódkę, aby przypinać go do trwałego elementu, np. budynku, znaku drogowego, parkometru, balustrady, itp.
- gdy zostawiasz rower przed sklepem, to zawsze na widoku, nigdy w bramie, za kioskiem, w korytarzu, w piwnicy itp.
- zawsze łańcuch przekładaj przez ramę roweru i tylne koło (nigdy tylko przez przednie koło),
- nie stosuj jako zapięcie roweru do trwałego elementu cienkich linek, sprężynek z zapięciami szyfrowanymi - można je łatwo przeciąć,
- postaraj się, aby twój rower nie wyglądał jak bardzo drogie cacko, niech lepiej będzie przeciętnym rowerem miejskim. Im rower jest bardziej "bajerancki" (amortyzator itp.), tym większa szansa, że przyciągnie uwagę złodziei.
Z pozostawianego roweru za każdym razem zdejmij liczniki, lampki bateryjne, a także siodełko (jeśli jest mocowane za pomocą szybkozłącza). Złodziej ich nie ukradnie, a rower bez siodełka jest mniej atrakcyjny i trudniej na nim uciec.
Sfotografuj swój rower - w przypadku kradzieży zdjęcia przekaż policji i rozpowszechnij w internecie. Może to pomóc go zidentyfikować!
- Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie zostawiasz rower i ile ma stać - dzieli się swoimi doświadczeniami na jednym z internetowych forów użytkownik o nicku SilverXC. - Jeśli są to te same miejsca: praca, uczelnia itp. i to samo miejsce zaczepienia (barierka itp.), to warto by zmierzyć element, do którego będziesz się przypinał. Spraw sobie odpowiedniego u-locka, takiego, który zmieści się w barierce, nie będzie za krótki (u-locki są pewniejsze i lżejsze). Ja mam łańcuch Kryptonite i w związku z tym, że zapinam rower w różnych miejscach, zdecydowałem się na taki zakup, a nie inny. Łańcuch generalnie leży w pracy, ale zdarza mi się go przewozić na plecach (waży ok. 3 kg). Poza tym przydał mi się na wielu wyjazdach, kiedy w nietypowych miejscach trzeba było się przypiąć. Generalnie roweru nie zostawiam poza pracą nigdzie na dłużej. Jakiś czas temu widziałem filmik, jak "gościu" testował łańcuchy różnych firm. Szybko mu szło... ale z takimi nożycami po mieście raczej nikt nie paraduje. Firmy, jakie polecam, to: Kryptonite, nie słyszałem niczego złego o Magnumlock (OnGuard). Do tego jakaś linka 10 mm do przedniego koła, jeśli nie będzie Ci się chciało go wypinać i przypinać do tylnego - radzi SilverXC.
Mając świadomość, że nie ma zapięć nie do sforsowania, że znakowanie rowerów, propagowane i wykonywane przez policję jest zabezpieczeniem też tylko iluzorycznym, bo podobno znika już po pierwszym deszczu i że roweru absolutnie nie należy przechowywać w piwnicach i na klatkach schodowych - decydując się na rowerowy styl życia, nie pozostaje nam nic, jak tylko pogodzić się z tym, że jeden czy kilka rowerów stanie się elementem aranżacji naszego mieszkania. Najlepiej jak będą dodatkowo przykute do kaloryfera łańcuchem z utwardzanej termicznie stali z domieszką boru i manganu, w osłonie odpornej na przecinanie, zamrażanie ciekłym azotem oraz wszelkie inne próby jego rozłączenia.
Andrzejki rowerzystów
Klub Turystyki Rowerowej "Eskapada" zaprasza wszystkich rowerzystów na imprezę andrzejkową do restauracji Capitol w Białymstoku, ul. Ciepła 40 - 27 listopada br. Początek imprezy o godz. 19. Zapisy: Zbyszek, tel. 602 665 126. Informacje: www.eskapada.podlasie.pl
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




