Felieton. Zaczynamy tydzień. Dzieje się, oj dzieje

Wojciech Koronkiewicz
16.01.2011 , aktualizacja: 17.01.2011 08:46
A A A Drukuj
Tyle się ostatnio w mieście dzieje, że nie wiadomo, o czym pisać.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Wojciech Koronkiewicz


O zamieszaniu przy budowie pomnika pod kościołem Rocha pisać nie będę. Bo też i zamieszania tam żadnego nie ma. Ksiądz proboszcz postanowił pomnik wystawić, a urzędnik zgodę podpisał. Ot i wszystko. Jakie zamieszanie? Że chodzą rozmaite pismaki i burczą? A niech burczą! Że towarzystwa rozmaite opieki nad zabytkami marudzą, iż kościół zabytkowy? A niech marudzą! Kogo to obchodzi? Z drzewami podobnie przecież było. Najpierw się je wycięło, pismaki i fundacje rozmaite poszumiały, poszumiały i przycichły. Potem się krzaczków nasadziło i jeszcze miasto pieniądze dało na utrzymywanie zieleni. A z barierką czy też balustradą inaczej było? Co z tego, że przed zabytkiem? A muzeum na Warszawskiej? Co z tego, że wystaje ponad poziom zabudowy? No i co z tego? Pismaki poburczeli, towarzystwa pomarudziły, drzewka wycięte, balustradka stoi, a muzeum rośnie. Tak też będzie i tym razem. Także pisać nawet nie ma o czym.

W Urzędzie Marszałkowskim też już spokój. Wybrano w końcu władze. Co ciekawe, kilka osób, które wygrało wybory do sejmiku, wcale w sejmiku zasiadać nie będzie. Dlaczego? Tu niestety jestem w kropce i nijak wytłumaczyć tego nie potrafię. Oto do sejmiku startował i wybrany został jeden z wiceprezydentów. Ale do sejmiku nie pójdzie, bo jak stwierdził, ma jeszcze dużo do zrobienia jako wiceprezydent w magistracie. Chłopie, to po co żeś startował? Jak masz tyle roboty w magistracie, po co żeś do wyborów stawał? Nie rozumiem tego zupełnie. Miałbym problem, jak spojrzeć w oczy wyborcom. "Słuchajcie, dzięki za zaufanie i dzięki za Wasze głosy, ale się rozmyśliłem i zostaję tu gdzie byłem". Pan wiceprezydent nie mówi jednak nic. O co wiec chodzi? Może proszki jakieś brał? Coraz częściej się zdarzają takie przypadki w polskiej polityce. Kandydat bierze proszki, ludzie głosują, a potem okazuje się, że wszystko nie tak. Program nie taki, albo robota nie ta. I teraz na miejsce wygrane przez wiceprezydenta wskoczy ktoś, kto tych głosów uciułał znacznie, znacznie mniej. Takie numery wywija partia, która obiecywała okręgi jednomandatowe. Czyli przejrzystość wyborczą. Wygrywa ten, który dostaje najwięcej głosów. Niezależnie od przynależności partyjnej. A tu co? Rozumiecie coś z tego?

Ciekaw jestem, czy pan wiceprezydent wystartuje w najbliższych wyborach do Sejmu? Może to nałóg jakiś jest? Bo w wyborach do europarlamentu też pan wiceprezydent startował. Czy zatem znów wiceprezydent, zapominając o pracy, rzuci się w wir kampanii? I co też zrobi potem? Zasiądzie w sejmowej ławie, czy też przypomni mu się biurko w magistracie? To już można zakłady obstawiać. Monetą rzucać. Orzeł - Sejm, reszka - magistrat. Innym kandydatom polecam wspólną listę z panem wiceprezydentem. Wasze szanse wzrastają dwukrotnie!

I tak właśnie wygląda początek roku. Pomniki, urzędy, wybory. Jest o czym pisać? A skąd! Wszystko legalne i zgodne z prawem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów