Białystok na rowery. Góral na nizinach

Jerzy Tokajuk, Klub Rowerowy Eskapada
11.02.2011 , aktualizacja: 11.02.2011 20:31
A A A Drukuj
Harmonogramy tegorocznych wyścigów rowerowych pojawiły się już jak wiosenne przebiśniegi. Nasze rodzime Maratony Kresowe też podały wstępny kalendarz imprez. Frekwencja powinna więc być spora, maratony rowerowe MTB w ostatnim czasie cieszą się dużą popularnością - pisze Jerzy Tokajuk, Klub Rowerowy Eskapada
Maja Włoszczowska w Białymstoku
Fot. Agnieszka Sadowska / Agenc
Maja Włoszczowska w Białymstoku
Niezbyt zorientowanym w temacie, termin "maraton MTB" brzmi tajemniczo, a MTB to po prostu z angielska - rower górski (od mountain bike). Dzięki temu, że sport ten uprawia już tak duża ilość osób, został on uznany przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI) i Polski Związek Kolarski za dyscyplinę kolarską. Pierwsze zawody z cyklu Mistrzostw Świata w Maratonie MTB odbyły się w 2003 roku w szwajcarskim Lugano. Pierwszą mistrzynią świata została nasza Maja Włoszczowska.

***

Za najciekawszą imprezę w świecie MTB uważa się austriackie Salzkammergut Trophy. Największe emocje wywołuje zawsze dystans królewski 200+. Jest on niewątpliwie wielką przygodą i przyciąga specyficznych zawodników. Można go pokonać nawet bez wielkiego bagażu doświadczeń, ale o zwycięstwie i ukończeniu decyduje odporność psychiczna. Uczestnicy zwracają uwagę przede wszystkim na niezwykłą atmosferę Salzkammergut Trophy. Mówią o tysiącach zainfekowanych "cyklozą" fanów z całej Europy, o ludziach, którzy w różnych językach mówią o jednym. Jeździe na rowerze. Do tego dochodzi profesjonalizm organizatorów: w biurze zawodów, przygotowaniu bufetów, oznakowaniu trasy. W razie kłopotów technicznych dostępny jest serwis, gdzie nie tylko można naprawić podstawowe defekty, ale błyskawicznie nasmarować łańcuch czy zaopatrzyć się w dętkę. Niezapomniane jest również zaangażowanie kibiców, którzy niezwykle podnoszą zawodników na duchu i motywują do dalszego wysiłku.

- Najważniejsze jednak, że pokonałem cały dystans, radząc sobie z techniczną trasą, kapryśną pogodą i co dla mnie najważniejsze - swoimi słabościami - wspomina Zbigniew Mossoczy z SIKORSKI bikeBoard TEAM, jeden z uczestników Salzkammergut Trophy. - Jazda ponad 14 godzin, długie sztywne podjazdy pokonywane w upale, techniczne single, szybkie zjazdy w strugach wody podczas burzy, z piorunami i grzmotami nad głową, wypicie przy tym około 15 litrów płynów - to wszystko, by pokonać samego siebie, mieć ogromną satysfakcję i wspaniałe wspomnienia, które pozostaną na długo - dodaje.

***

My wprawdzie Alp nie posiadamy, ale Cezary Zamana, znany kolarz szosowy, urodzony w Augustowie, który w 2003 roku wygrał wyścig Tour de Pologne, potrafi wykorzystać równie dobrze wspaniałe walory polskiego krajobrazu. Z powodzeniem też wspiera różne krajowe przedsięwzięcia, w tym te na Podlasiu.

- W górach każdy zmaga się z trasą samotnie, co oczywiście także ma swoje uroki. Nasze maratony pozwalają jednak poczuć radość z jazdy w większych grupach, gdzie jest czas na połączony z rywalizacją wysiłek i wesołe, towarzyskie rozmowy. W grupie raźniej przeżywa się towarzyszące wysiłkowi kryzysy - mówi Zamana.

- Przejechałem na rowerze 700.000 km. Uczestniczyłem w ponad 2000 wyścigów na całym świecie. Mogę więc chyba stwierdzić, że mam pewne doświadczenie w tej dziedzinie. Moim marzeniem jest wykorzystanie zdobytej wiedzy dla spopularyzowania jazdy na rowerze. - dodaje z entuzjazmem Zamana. - Rozwój kolarstwa jako dyscypliny leży mi oczywiście na sercu, jednak moim głównym zadaniem jest promocja jazdy rowerem wśród amatorów. Chcę zachęcić wszystkich do korzystania z roweru jako środka komunikacji. Chcę pokazać, jak fantastycznie i zdrowo można spędzić wolny czas na rowerowym siodełku. Miałem okazję obserwować, jak wygląda to w Belgii i Holandii. Nawet w Stanach Zjednoczonych, kraju wyjątkowo zmotoryzowanym, ludzie wsiadają na rowery częściej niż w Polsce. Chcę, by to się zmieniło. Sympatycy kolarstwa narzekają często, że nie ma w naszym kraju gór porównywalnych do Alp czy Pirenejów. Jednak właśnie dzięki temu Polska ma wspaniałe tereny do rozwoju turystyki rowerowej i jest wymarzonym miejscem dla imprez, pozwalających na rywalizację i sprawdzenie swoich sił ludziom, którzy po prostu kochają jeździć rowerem. Mazurskie bezdroża, leśne ścieżki Podlasia czy zróżnicowane przyrodniczo i krajobrazowo Mazowsze to miejsca, w których można doświadczyć największej przyjemności z jazdy rowerem. Wiem, co mówię, bo niewiele jest zakątków ziemi, których nie przejechałem na dwóch kółkach - zachęca młodych rowerzystów Cezary Zamana.

***

Maratony MTB dotarły również na Podlasie. W 2007 roku nasi białostoccy rowerzyści Michał i Mirosław Barej przygotowali w Supraślu wymagającą trasę i zaprosili właśnie Cezarego Zamanę z cyklem Mazovia. Impreza okazała się dużym sukcesem z rekordową ilością, niemal 800 uczestników. Organizatorzy stwierdzili, że jeden wyścig w województwie to stanowczo za mało. Mirosław Barej zaproponował więc przygotowanie własnych maratonów rowerowych MTB. Nowy cykl został nazwany Maratony Kresowe. Debiut zawodów organizowanych przez Podlaski Okręgowy Związek Kolarski i Klub Kolarski UKS Wygoda Białystok odbył się w Krynkach w 2009 roku, z dużym zaangażowaniem starosty sokólskiego Franciszka Budrowskiego. Wzięło w nim udział niemal 100 uczestników. Kolejne wyścigi odbyły się w Łomży, Suwałkach i Białymstoku. Następny sezon to już sześć imprez: Białystok, Michałowo, Sokółka, Łomża, Suwałki i Augustów. Maratony Kresowe przyniosły ożywienie lokalnych środowisk rowerowych. Łomżyńskie wyścigi to samodzielne dzieło tamtejszej grupy, w Suwałkach i Augustowie również aktywnie pomagali lokalni rowerzyści. Zaczęły powstawać mniej lub bardziej formalne drużyny kolarskie. Rywalizacja rosła z wyścigu na wyścig. Na maratony zaczęli przyjeżdżać uczestnicy z Litwy i Białorusi. W ubiegłym roku zawodnik z Litwy Sarunas Pacevieius do końca rywalizował o wygraną w klasyfikacji generalnej. Wygrał były kolarz zawodowy Dariusz Zakrzewski (Mistral), który przeżywa drugą sportową młodość. Wśród uczestników była między innymi znana aktorka Joanna Jabłczyńska.

Maratony Kresowe wyrobiły sobie w czasie dwóch pierwszych sezonów dobrą markę. Uczestnikom podobają się zróżnicowane trasy, kameralne klimaty i dobra kuchnia. Są to imprezy niekomercyjne, a mimo to dzięki zaangażowaniu wolontariuszy poziom organizacyjny dorównuje imprezom, które kosztują nawet kilkanaście razy więcej. Dzięki dobrym opiniom pomysłodawcy otrzymują wiele propozycji rozszerzenia imprezy, nawet o inne regiony. W tym roku jeden z wyścigów odbędzie się na zaproszenie Chełmskiej Grupy Rowerowej w Chełmie oraz po raz pierwszy maraton odbędzie się za wschodnią granicą w Sopoćkiniach na Białorusi.

***

Maratony Kresowe - znane w całym kraju - niestety nie znalazły uznania u naszych lokalnych urzędników.

- Liczyliśmy na dodatkowe wsparcie. Zamierzaliśmy uruchomić dodatkowy dystans dla najmłodszych. Myśleliśmy także o wprowadzeniu elektronicznego pomiaru czasu - mówi Mirosław Barej. Niestety zaplanowana na 3 maja inauguracja Maratonów Kresowych w Białymstoku stoi pod znakiem zapytania. W postępowaniu konkursowym impreza otrzymała symboliczne wsparcie, ponad dwukrotnie mniejsze niż w poprzednich latach.

- Polityka władz miasta jest niezrozumiała. Dla podlaskiego kolarstwa nie może się znaleźć kilka tysięcy. Mamy nadzieję, że nie jest to decyzja ostateczna. Byłoby szkoda, gdyby Maratonów Kresowych nie było w Białymstoku - żali się Barej.

Wstępny harmonogram Maratonów Kresowych 2011

* 03.05.2011 Białystok - Duch Puszczy i Kresów

* 12.06.2011 Michałowo - Dzika Puszcza

* 03.07.2011 Łomża - Na krańcach Mazowsza

* 17.07.2011 (Sopoćkinie) - Białoruś - Nad Niemnem

* 07.08.2011 Sokółka - Szlakiem Tatarskim

* 21.08.2011 Narewka - W krainie żubra

* 04.09.2011 Szelment k. Jeleniewa - W krainie ozów

* 11.09.2011 Chełm - Z Duchem Bieluchem

* 25.09.2011 Augustów - W królewskim mieście

Rower górski

Potężnie zbudowane maszyny na grubych oponach z wysokim bieżnikiem zrobiły oszałamiającą karierę. Zwarta, potężna budowa ramy, siodełko umieszczone zazwyczaj ponad kierownicą i terenowe ogumienie sprawiają, że nie sposób pomylić tego typu roweru z innym. Najczęściej spotyka się rowery górskie na kołach o średnicy 26 cali, ale coraz bardziej popularne są te z kołami 29-calowymi. Ich przeznaczeniem jest jazda w ciężkim terenie, np. górzystym, ale spotykamy je obecnie wszędzie. "Górale", bo tak się je potocznie nazywa, są odporne na uderzenia. Rower taki jest więc cięższy od roweru szosowego i przeciętnie waży 10-12 kg. Waga droższych wersji do tzw. cross-country wynosi około 7-9,5 kg. Rowery górskie nie boją się ani błota, ani wszelkich innych zabrudzeń, którym są notorycznie poddawane w czasie intensywnej eksploatacji w trudnym terenie. Opony są szerokie - nawet do 2,3" i mają z reguły głęboki bieżnik klockowy ułatwiający jazdę po piasku, błocie i dobrze wczepiający się w nierówności skał. Kierownica jest prosta, co ma zapobiegać wyrwaniu się jej z rąk, nawet gdy koła gwałtownie podskakują na nierównościach. U zawodowców jest ona również zaopatrzona w specjalne rogi pozwalające cykliście przesuwać się bardziej do przodu na podjazdach, a w łatwym terenie po prostu zmieniać położenie rąk dla odpoczynku. Niskie osadzenie kierownicy nadaje kolarzowi charakterystyczną wyciągniętą sylwetkę, która ułatwia podjazdy i jazdę w ciężkim terenie. Efektywna jazda takim pojazdem wymaga jednak pewnej wprawy. Pozycja cyklisty, wymuszona geometrią ramy, optymalna do balansowania ciałem i pedałowania bez zbędnych strat energii, jest nie do zaakceptowania dla "niedzielnych rowerzystów". Zbyt pochylona i zanadto obciąża ręce. Szerokie opony z głębokim bieżnikiem stawiają duże opory i hałasują przy szybszej jeździe po gładkich nawierzchniach. Rower górski z prawdziwego zdarzenia posiada przynajmniej przednią amortyzację i służy głównie do uprawiania aktywnej turystyki w trudnym terenie, a jego sportowe odmiany przeznaczone są do różnych innych dyscyplin, m.in. cross country (XC), czyli przełajów po pętli 10-20 km, które pokonuje się w czasie zawodów 3-4 razy, a także Maratonów MTB, czyli wyścigów w terenie, jednak na znacznie dłuższej trasie (nawet do 200 km) o mniejszych interwałach niż w XC, w typowo górskim terenie.

Jerzy Tokajuk, eskapada@tlen.pl www.eskapada.podlasie.pl.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy