Rowerzysto, ubezpiecz się!
18.02.2011
, aktualizacja: 18.02.2011 19:17
Na co dzień widzimy, jak mało jest sympatii między kierowcami i rowerzystami. Kierowcy na jezdni czują się jak na swoim. Rowerzystów zaś traktują jak intruzów.
RAPORTY
SERWISY
O tym, że rowerzysta jest bezbronny w ruchu drogowym i to on odnosi obrażenia w kolizji z pojazdem samochodowym, już pisaliśmy. Życie i zdrowie są najważniejsze, ale jeszcze jedno niebezpieczeństwo czyha na rowerzystę: zazwyczaj nie posiada on ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli kolizja lub wypadek wydarzy się z jego winy, może nie wypłacić się do końca życia.
Na szczęście większość wypadków, w których rowerzysta zawinił, to kolizje niegroźne (zwłaszcza dla pojazdu). Niestety, zdarzają się przykre sprawy, jak choćby ta spod Szczytna, gdzie toyota rzekomo z winy rowerzysty wylądowała w rowie. Cyklista walczy w sądzie, bo uważa się za niewinnego. Ów emeryt dla relaksu jechał sobie rowerem po trasie Szczytno - Wielbark. Postanowił skręcić w lewo - obejrzał się do tyłu, dał znak ręką i zaczął zbliżać się do osi jezdni. Dla pewności spojrzał raz jeszcze za siebie i widząc wyprzedzającą go toyotę, odbił w prawo. Samochód i tak go potrącił, po czym wylądował w rowie. Przybyli na miejsce policjanci wlepili mandat rowerzyście, który ich zdaniem był winny. Za jakiś czas emeryt otrzymał jeszcze od ubezpieczyciela kierowcy toyoty wezwanie do zapłaty. Towarzystwo zażądało od "sprawcy" 10 tys. zł. Dopiero w sądzie biegły stwierdził: "Do kolizji przyczynił się kierujący pojazdem toyota poprzez naruszenie przepisów ruchu drogowego, w tym art. 24 zabraniającego wyprzedzania na skrzyżowaniu z dopuszczeniem wyprzedzania innego uczestnika ruchu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo po jego prawej stronie. W przypadku braku miejsca do wyprzedzenia po prawej stronie kierujący pojazdem toyota powinien zatrzymać pojazd w celu ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi zjeżdżającemu ze skrzyżowania w lewą stronę".
Były pomysły, aby wprowadzić obowiązek posiadania ubezpieczenia OC dla wszystkich rowerzystów. W żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma czegoś takiego. Takie rozwiązanie funkcjonuje jedynie w bogatej Szwajcarii. W Unii w przypadku kolizji rowerzysty lub pieszego z samochodem koszty szkód są pokrywane z OC kierowcy bez względu na to, kto spowodował wypadek.
Polscy rowerzyści to w większości niezamożni mieszkańcy wsi i małych miast. Rower jest dla nich jedynym, tanim i dostępnym środkiem transportu. Czy stać ich na OC? Drugą grupę stanowią ci, którzy wsiadają na rower dla zdrowia, rekreacji i sportu. Czy warto ich zniechęcać opłatami za OC?
Są już za to dobrowolne ubezpieczenia OC. Obejmują odpowiedzialność osób za nieumyślne szkody wyrządzone osobom trzecim (czyli takim, które nie są stroną umowy ubezpieczenia) w związku z wykonywaniem czynności życia prywatnego lub posiadaniem mienia.
PZU już ładnych kilka lat temu wprowadziło na rynek kompleksowe ubezpieczenie rowerzysty, które funkcjonuje do dziś pod nazwą "Bezpieczny Rowerzysta". Nie wiem dlaczego, ale nie jest ono popularne. Przedmiotem ubezpieczenia są następstwa nieszczęśliwych wypadków, powodujące trwały uszczerbek na zdrowiu lub śmierć ubezpieczonego rowerzysty powstałe w związku z użytkowaniem roweru. PZU udziela również ochrony, gdy w związku z użytkowaniem roweru ubezpieczony w następstwie czynu niedozwolonego (odpowiedzialność deliktowa) zobowiązany jest do naprawienia szkody osobowej albo szkody rzeczowej wyrządzonej osobie trzeciej. Suma ubezpieczenia NW wynosi między 5 a 50 tys. zł, a suma gwarancyjna OC od 10 do 200 tys. zł.
Poprosiłem, aby PZU przedstawiło mi propozycję takiego sezonowego ubezpieczenia. Przyjęliśmy, że sezon trwa od 1 maja do 15 listopada. Przy 10 tys. zł NW i 10 tys. zł OC składka wyniosła zaledwie 33 zł. Gdybyśmy wysokość sumy ubezpieczenia OC podnieśli do 200 tys. zł przy NW na poziomie 10 tys. zł, składka wzrosłaby do 145 zł.
Zakres ubezpieczenia "Bezpieczny Rowerzysta" może zostać rozszerzony o ubezpieczenie bagażu podróżnego oraz o ubezpieczenie casco roweru. Możemy więc dopłacić, np. 30 zł, aby ubezpieczyć bagaż wart 1 tys. zł. Dla roweru o wartości 2,5 tys. zł wysokość składki casco wyniesie 200 zł (ok. 8 proc. wartości sprzętu). Uwaga! Casco nie obejmuje kradzieży roweru.
Ciekawym rozwiązaniem jest również wykupienie ubezpieczenia OC osób fizycznych w życiu prywatnym. Oferuje je większość towarzystw. Ochroną objęte są również szkody wyrządzone wskutek posiadania lub używania ruchomości, np. rower, oraz wskutek amatorskiego uprawiania sportu. Co ciekawsze, tą polisą objęty jest również współmałżonek i niepełnoletnie dzieci. Opłata wynosi zaledwie 17 zł przy sumie ubezpieczenia 10 tys. zł i 48 zł, gdy suma ubezpieczenia OC wynosi 200 tys. zł.
Na szczęście większość wypadków, w których rowerzysta zawinił, to kolizje niegroźne (zwłaszcza dla pojazdu). Niestety, zdarzają się przykre sprawy, jak choćby ta spod Szczytna, gdzie toyota rzekomo z winy rowerzysty wylądowała w rowie. Cyklista walczy w sądzie, bo uważa się za niewinnego. Ów emeryt dla relaksu jechał sobie rowerem po trasie Szczytno - Wielbark. Postanowił skręcić w lewo - obejrzał się do tyłu, dał znak ręką i zaczął zbliżać się do osi jezdni. Dla pewności spojrzał raz jeszcze za siebie i widząc wyprzedzającą go toyotę, odbił w prawo. Samochód i tak go potrącił, po czym wylądował w rowie. Przybyli na miejsce policjanci wlepili mandat rowerzyście, który ich zdaniem był winny. Za jakiś czas emeryt otrzymał jeszcze od ubezpieczyciela kierowcy toyoty wezwanie do zapłaty. Towarzystwo zażądało od "sprawcy" 10 tys. zł. Dopiero w sądzie biegły stwierdził: "Do kolizji przyczynił się kierujący pojazdem toyota poprzez naruszenie przepisów ruchu drogowego, w tym art. 24 zabraniającego wyprzedzania na skrzyżowaniu z dopuszczeniem wyprzedzania innego uczestnika ruchu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo po jego prawej stronie. W przypadku braku miejsca do wyprzedzenia po prawej stronie kierujący pojazdem toyota powinien zatrzymać pojazd w celu ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi zjeżdżającemu ze skrzyżowania w lewą stronę".
Były pomysły, aby wprowadzić obowiązek posiadania ubezpieczenia OC dla wszystkich rowerzystów. W żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma czegoś takiego. Takie rozwiązanie funkcjonuje jedynie w bogatej Szwajcarii. W Unii w przypadku kolizji rowerzysty lub pieszego z samochodem koszty szkód są pokrywane z OC kierowcy bez względu na to, kto spowodował wypadek.
Polscy rowerzyści to w większości niezamożni mieszkańcy wsi i małych miast. Rower jest dla nich jedynym, tanim i dostępnym środkiem transportu. Czy stać ich na OC? Drugą grupę stanowią ci, którzy wsiadają na rower dla zdrowia, rekreacji i sportu. Czy warto ich zniechęcać opłatami za OC?
Są już za to dobrowolne ubezpieczenia OC. Obejmują odpowiedzialność osób za nieumyślne szkody wyrządzone osobom trzecim (czyli takim, które nie są stroną umowy ubezpieczenia) w związku z wykonywaniem czynności życia prywatnego lub posiadaniem mienia.
PZU już ładnych kilka lat temu wprowadziło na rynek kompleksowe ubezpieczenie rowerzysty, które funkcjonuje do dziś pod nazwą "Bezpieczny Rowerzysta". Nie wiem dlaczego, ale nie jest ono popularne. Przedmiotem ubezpieczenia są następstwa nieszczęśliwych wypadków, powodujące trwały uszczerbek na zdrowiu lub śmierć ubezpieczonego rowerzysty powstałe w związku z użytkowaniem roweru. PZU udziela również ochrony, gdy w związku z użytkowaniem roweru ubezpieczony w następstwie czynu niedozwolonego (odpowiedzialność deliktowa) zobowiązany jest do naprawienia szkody osobowej albo szkody rzeczowej wyrządzonej osobie trzeciej. Suma ubezpieczenia NW wynosi między 5 a 50 tys. zł, a suma gwarancyjna OC od 10 do 200 tys. zł.
Poprosiłem, aby PZU przedstawiło mi propozycję takiego sezonowego ubezpieczenia. Przyjęliśmy, że sezon trwa od 1 maja do 15 listopada. Przy 10 tys. zł NW i 10 tys. zł OC składka wyniosła zaledwie 33 zł. Gdybyśmy wysokość sumy ubezpieczenia OC podnieśli do 200 tys. zł przy NW na poziomie 10 tys. zł, składka wzrosłaby do 145 zł.
Zakres ubezpieczenia "Bezpieczny Rowerzysta" może zostać rozszerzony o ubezpieczenie bagażu podróżnego oraz o ubezpieczenie casco roweru. Możemy więc dopłacić, np. 30 zł, aby ubezpieczyć bagaż wart 1 tys. zł. Dla roweru o wartości 2,5 tys. zł wysokość składki casco wyniesie 200 zł (ok. 8 proc. wartości sprzętu). Uwaga! Casco nie obejmuje kradzieży roweru.
Ciekawym rozwiązaniem jest również wykupienie ubezpieczenia OC osób fizycznych w życiu prywatnym. Oferuje je większość towarzystw. Ochroną objęte są również szkody wyrządzone wskutek posiadania lub używania ruchomości, np. rower, oraz wskutek amatorskiego uprawiania sportu. Co ciekawsze, tą polisą objęty jest również współmałżonek i niepełnoletnie dzieci. Opłata wynosi zaledwie 17 zł przy sumie ubezpieczenia 10 tys. zł i 48 zł, gdy suma ubezpieczenia OC wynosi 200 tys. zł.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Rowerzysto, ubezpiecz się!
vicheer
22.02.11, 22:45
redaktorzyk chyba zjadl obiadek zafundowany przez pzu. klienci nie tak latwo zapomna "heavy weather" - zeby tylko niestrawnosci nie bylo»




