Spotkania miłośników wina
20.02.2011
, aktualizacja: 20.02.2011 15:30
Kilka dni temu otrzymałem list: "Mamy zaszczyt zaprosić na inauguracyjną kolację rozpoczynającą cykl Spotkań Miłośników Wina"... - pisze Wojciech Koronkiewicz
Dalej następują szczegóły, w których opisane jest co też będą mogli miłośnicy wina zjeść. Na początku podana zostanie przystawka zimna w postaci tartinki z łososia na grzance, potem przystawka ciepła - roladka rybna w sosie cytrynowym. Następnie na stołach pojawią się polędwiczki nadziewane szpinakiem otoczone musem grzybowym i kopytkami. Na deser zaś przewidziano sernik w sosie czekoladowym. Po owym dokładnym spisie smakołyków następuje zdanie, które przytoczę "Do każdego z dań nasz sommelier dobrał wina z Argentyny, Chile, Niemiec i Hiszpanii( )". Ale jakie wina, chciałoby się zawołać. Skoro tak dokładnie wymienione zostały wszelkie sosy i nadzienia polędwiczek, to wspomnieć też wypadałoby, choć kilka nazw wina. Dla prawdziwych miłośników wina to informacje absolutnie podstawowe. Nazwa regionu, szczepu (lub szczepów) użytych do produkcji, rocznik i nazwa producenta. Istnieją butelki wina warte tysiące złotych i butelki za złotych kilka lub kilkanaście. I ta i ta butelka pochodzi z tego samego kraju. Ba, niekiedy jedyną różnicą jest granica posiadłości. Z jednej strony płotu powstają wina wybitne, z drugiej zaś pospolite. Na tym polega tajemnica wina. Nazwa kraju nie wyjaśnia nic. Wyobraźmy sobie, że trener Jagiellonii zaprasza kibiców na wyjątkowy mecz. Z kim gramy, nie powie, nie zdradzi też nazwisk piłkarzy, wiadomo, że pochodzą z Chorwacji, Węgier i Chile. Trener opowiada nam za to, co też można będzie zjeść na stadionie. Dyrektor filharmonii zaprasza na otwarcie opery. Nie zdradzi jednak tytułu dzieła i nazwiska kompozytora oraz nazwisk solistów. Wymienia natomiast listę słodyczy w bufecie. Nie wątpię, że roladki nadziewane szpinakiem w otoczeniu musu grzybowego będą smakowite. Ten, kto układał menu, robił to z widoczną pasją i zamiłowaniem. Włożył w to kawał serca. Szkoda, że w podobny sposób nie opisano wina. Cóż znaczy zwrot "nasz sommelier"? Czy wiedza o winie, jest czymś wstydliwym, że ukrywać trzeba personalia eksperta? Mamy fachowca, więc się nim powinniśmy chwalić! Dlaczego nie można było napisać: naszym sommelierem jest człowiek, który swą wiedzę o winach posiadł tu i tu. Skończył kursy tam i tam. Jest w Białymstoku kilka osób, które na winie się znają. Ale kiedy słyszę "wina z Argentyny, Chile, Niemiec i Hiszpanii", to wolę pójść do sklepu z winami i kupić te, które lubię. Ostatnio w bardzo przyzwoitej cenie nabyłem Medoc rocznik 2008 (do krwistego steku) oraz pachnącego jabłkami i różami gewurztraminera (znakomite jako aperitif). Zaś w sobotę spotykamy się ze znajomymi, by spróbować kilku win ze szczepu pinot noir. Zasłonimy etykiety i będziemy zgadywać, które wino pochodzi z Burgundii, które z Alzacji, a które jest zwykłym podstępnie podłożonym sikaczem. W menu będą sery, oliwa i winogrona. I pieczony drób. Z Polski.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Spotkania miłośników wina
w.koronkiewicz
22.02.11, 08:40
Panie Redaktorze Naczelny!Dlaczego chce mnie Pan skompromitować i zamieszcza przy artykule moje zdjęcie po 3 butelkach wina i 17 piwa?Z wyrazami przerażeniaWK»




