Zaczynamy tydzień. Zdziwione oczy władzy
27.02.2011
, aktualizacja: 27.02.2011 19:48
Coś dziwnego dzieje się na świecie. Najpierw wybory na Białorusi, bicie i więzienie politycznych przeciwników. Potem rewolucje w Tunezji, Egipcie i Libii. Ale i w Polsce, choć nikt na ulice nie wychodzi, władza przeciera oczy ze zdumienia.
SERWISY
Jeden z mieszkańców Szczecina podał do sądu Platformę Obywatelską. Zarzuca jej oszustwo. Obiecywała jednomandatowe okręgi wyborcze, a okręgów tych brak. Zostaliśmy oszukani? Jak najbardziej. Dość opowiadania bajek i składania obietnic bez pokrycia!
Prokurator postawił zarzuty marszałkowi województwa. Ależ się pan marszałek zdziwił. W 2009 roku, gdy CBA weszło do urzędu, tłumaczył się, że owa kontrola związana jest z rokiem wyborczym i że takie akcje będą się działy częściej. O ile dobrze zrozumiałem, pan marszałek sugerował, że instytucje strzegące prawa działają z pobudek politycznych. Niestety nie rozwinął tej myśli i nie wiem, na czyim pasku chodzi CBA i prokuratura. Teraz marszałek, już po otrzymaniu prokuratorskich zarzutów twierdził, że musiał ograniczać otwartość konkursów, gdyż zgłaszało się tak wielu kandydatów, że pracownicy urzędu zajęci byli wyłącznie analizowaniem podań. Tak napisała "Wyborcza". W "Gazecie Współczesnej" z tego samego dnia, cytowano marszałka, twierdzącego, że na konkursy do urzędu zgłasza się niewiele osób, gdyż strasznie niskie pensje tam mają. Po przeczytaniu owych dwóch gazet wpadłem w zakłopotanie. I już teraz sam nie wiem, czy pracownicy urzędu muszą przerywać układanie pasjansa, by analizować stosy podań, czy też podań tych wcale nie ma? Jeśli szukacie Państwo pracy, polecam wizytę w urzędzie. Któraś z wypowiedzi marszałka musi być przecież prawdziwa. W tej samej "Gazecie Współczesnej" jest wywiad z wiceprezydentem Tadeuszem Arłukowiczem, członkiem lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej. Dziennikarka pyta, czy zarzuty postawione marszałkowi zaszkodzą Platformie Obywatelskiej w zbliżających się wyborach? Prezydent Arłukowicz odpowiada, że gdyby na stanowisku przewodniczącego podlaskiej Platformy stał człowiek, który łączy, a nie dzieli, takich problemów nie byłoby.
Kocham ten kraj. Nieważne, że marszałek dostał zarzuty. Zawiesił swoje członkostwo, ale dalej przecież pełni swój urząd. To nasz człowiek i nic złego mu się nie stanie. Zginąć mu nie damy, z legitymacją czy bez i tak wiadomo, do jakiej partii należy. Prawdziwym problemem jest przewodniczący partii. Zatrudnianie bez konkursów w urzędzie? To żaden temat. Zły przewodniczący, tym się ludzie podniecajcie, tutaj protestujcie, bo to dopiero granda banda! Brawo panie Tadeuszu, każda okazja jest dobra, by dokopać przeciwnikom, by wrogiej koterii wsadzić szpilę.
Jeden z mieszkańców Białegostoku napisał do prezydenta miasta list. Domaga się w nim, by drewniane domy, które mają zostać zburzone podczas budowy nowych ulic, zostały rozebrane i przeniesione do skansenu białostockiej wsi. Tak jak zapowiadała i obiecywała władza. Obywatel domaga się, by władza spełniła swe obietnice. Urzędy stworzone do kontrolowania prawa, kontrolują prawo. Władza przeciera oczy ze zdumienia. To można nas kontrolować, to można od nas wymagać?
Prokurator postawił zarzuty marszałkowi województwa. Ależ się pan marszałek zdziwił. W 2009 roku, gdy CBA weszło do urzędu, tłumaczył się, że owa kontrola związana jest z rokiem wyborczym i że takie akcje będą się działy częściej. O ile dobrze zrozumiałem, pan marszałek sugerował, że instytucje strzegące prawa działają z pobudek politycznych. Niestety nie rozwinął tej myśli i nie wiem, na czyim pasku chodzi CBA i prokuratura. Teraz marszałek, już po otrzymaniu prokuratorskich zarzutów twierdził, że musiał ograniczać otwartość konkursów, gdyż zgłaszało się tak wielu kandydatów, że pracownicy urzędu zajęci byli wyłącznie analizowaniem podań. Tak napisała "Wyborcza". W "Gazecie Współczesnej" z tego samego dnia, cytowano marszałka, twierdzącego, że na konkursy do urzędu zgłasza się niewiele osób, gdyż strasznie niskie pensje tam mają. Po przeczytaniu owych dwóch gazet wpadłem w zakłopotanie. I już teraz sam nie wiem, czy pracownicy urzędu muszą przerywać układanie pasjansa, by analizować stosy podań, czy też podań tych wcale nie ma? Jeśli szukacie Państwo pracy, polecam wizytę w urzędzie. Któraś z wypowiedzi marszałka musi być przecież prawdziwa. W tej samej "Gazecie Współczesnej" jest wywiad z wiceprezydentem Tadeuszem Arłukowiczem, członkiem lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej. Dziennikarka pyta, czy zarzuty postawione marszałkowi zaszkodzą Platformie Obywatelskiej w zbliżających się wyborach? Prezydent Arłukowicz odpowiada, że gdyby na stanowisku przewodniczącego podlaskiej Platformy stał człowiek, który łączy, a nie dzieli, takich problemów nie byłoby.
Kocham ten kraj. Nieważne, że marszałek dostał zarzuty. Zawiesił swoje członkostwo, ale dalej przecież pełni swój urząd. To nasz człowiek i nic złego mu się nie stanie. Zginąć mu nie damy, z legitymacją czy bez i tak wiadomo, do jakiej partii należy. Prawdziwym problemem jest przewodniczący partii. Zatrudnianie bez konkursów w urzędzie? To żaden temat. Zły przewodniczący, tym się ludzie podniecajcie, tutaj protestujcie, bo to dopiero granda banda! Brawo panie Tadeuszu, każda okazja jest dobra, by dokopać przeciwnikom, by wrogiej koterii wsadzić szpilę.
Jeden z mieszkańców Białegostoku napisał do prezydenta miasta list. Domaga się w nim, by drewniane domy, które mają zostać zburzone podczas budowy nowych ulic, zostały rozebrane i przeniesione do skansenu białostockiej wsi. Tak jak zapowiadała i obiecywała władza. Obywatel domaga się, by władza spełniła swe obietnice. Urzędy stworzone do kontrolowania prawa, kontrolują prawo. Władza przeciera oczy ze zdumienia. To można nas kontrolować, to można od nas wymagać?
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów




