Felieton. Zaczynamy tydzień. Imbryk ładniejszy

Wojciech Koronkiewicz, koropl@yahoo.com
27.03.2011 , aktualizacja: 27.03.2011 21:08
A A A Drukuj
Dostałem rachunek za telefon komórkowy. Jego wysokość zaskoczyła mnie. Przeglądam więc ów rachunek, aby dowiedzieć się, gdzie i do kogo dzwoniłem? Może za granicę? Ale nie, okazuje się, że wszystkie rozmowy i sms-y mam w pakiecie. Oprócz jednej pozycji. SMS Premium. 25 złotych.
Wojtek Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Wojtek Koronkiewicz
Zdziwiło mnie to, gdyż nigdy o czymś takim nie słyszałem. Poszedłem do salonu firmowego, stanąłem w kolejeczce i po chwili wykładam całą rzecz pracownicy owej sieci. Pani spojrzała w rachunek:

- To sms premium - powiedziała

- Rozumiem - odparłem - proszę mi podać numer pod który wysłany został ów sms, bo nie mogę sobie przypomnieć, do kogo takie sms-y wysyłam. Chciałbym mieć też nazwę odbiorcy i datę wysłania.

Ale pani siedząca przed komputerem takiej informacji udzielić mi nie mogła. Odesłała do telefonu wiszącego na ścianie. Telefon połączony był z działem obsługi klienta w Warszawie. Dzwonię. Pani z działu obsługi klienta w Warszawie mówi:

- To sms premium.

Ja, że rozumiem, że poproszę o numer, nazwę odbiorcy i datę wysłania. Ale pani z Warszawy, odpowiada, że nie może mi tych danych przekazać. Że muszę iść do salonu. Ależ ja jestem w salonie, wołam, dzwonię z Waszego służbowego telefonu na ścianie. Niech mi pan nie przerywa, woła pani z Warszawy, musi pan wysłać do nas z salonu reklamację. I rozłączyła się.

Staję znowu do kolejki. Tym razem trafiłem przed oblicze pana.

- To sms premium - powiedział

Ja, że rozumiem, że numer chciałbym, nazwę odbiorcy i datę wysłania. Nazwy odbiorcy podać panu nie możemy, pan na to odpowiada, ale jak pan wpisze numer w wyszukiwarkę, to powinna panu nazwa wyskoczyć. Choć to też nie jest pewne, bo często takie numery są zmieniane. To poproszę choć numer i datę wysłania owego sms-a, mówię. Pan podaje mi zatem formularz, gdzie wpisać muszę, że sms premium, że chciałbym numer, datę wysłania i nazwę odbiorcy. Pan kopiuje ów dokument i wysyła go faxem. Gdzie? Nie mam pojęcia. Po dwóch dniach otrzymuję sms-a od firmy telefonicznej. Że otrzymali moją reklamację i postarają się jak najszybciej na nią odpowiedzieć. Fax szedł im dwa dni? Po kolejnych dwóch dniach znalazłem w skrzynce pocztowej list. Że zgodnie z rozporządzeniem ministra takim i takim moja reklamacja została rozpatrzona. I że anulowano opłatę za sms premium. To bardzo miłe. Bo ja naprawdę nie przypominam sobie, żebym wysyłał jakieś sms-y po 25 złotych sztuka.

Rozumiem, że pomyłki się zdarzają. Kiedy jednak oglądam reklamówki owej firmy telefonicznej, rozumiem dlaczego pokazywana jest pani sprzedająca imbryki. Klient chodzący w kółko po salonie w sprawie dziwnego sms-a nie wygląda tak dobrze.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Felieton. Zaczynamy tydzień. Imbryk ładniejszy wiesiek4g 27.03.11, 23:49

    Stoję, czekam, już nauczyłem się czekać, nie mówię już nic. Nie warto powtarzać słów, zawsze są podobne słowa jak schematy filmów, przedstawień, powieści, oto karuzela, z której chciałem »

  • Re: Felieton. Zaczynamy tydzień. Imbryk ładniejsz w.koronkiewicz 28.03.11, 19:41

    oczywiście można nic nie mówić i płacić. 25 złotych za sms + podatek to 30 zł. i coraz więcej otrzymuję informacji, ze mój przypadek wcale nie był odosobniony. nie zawsze kończy się to »