Zaczynamy tydzień. Dęby pozostaną
10.04.2011
, aktualizacja: 10.04.2011 18:32
W ostatni weekend podróżowałem po południowych rubieżach naszego województwa. W Siemiatyczach spotkałem się z niezwykłymi budowlańcami. Z cieślami i dekarzami, którzy miast mieszać cement w Brukseli, budują i pokrywają dachem drewniane domy nad Bugiem.
ZOBACZ TAKŻE
- Gliniana wioska i hotel powstaną w Kuklach. Dotacje unii (21-06-11, 18:58)
SERWISY
Jeździliśmy od budowy do budowy i oglądaliśmy ściany pokryte sękami, szczyty w tradycyjną jodełkę. "Panie, dzisiejsze domy drewniane stawiane są często jak stodoły. Deski od fundamentów aż po dach leżą identycznie. Żadnej w tym inwencji". I rzeczywiście, gdy się popatrzy na współczesne domy i na dawne stodoły, podobieństwo w metodzie budowania aż bije po oczach. Tymczasem stare drewniane chałupki zachwycają bogactwem detalu. Precyzją wykonania. Deski na środku układane są poziomo lub pionowo, ale po bokach od strony dachu idą już ukośnie jakby w jodełkę. Identycznie na samej górze, gdzie schodzą się ku sobie połacie dachu. Niby proste, a jakże ładne. Niby nic trudnego, a nikt już tego prawie nie robi. Trzeba szybko postawić, kasę wziąć i na kolejną budowę ruszać.
To samo z drewnem. "Panie, kiedyś człowiek szedł z siekierą do lasu tylko w największe mrozy. Cięło się od Nowego Roku do lutego. Z takich drzew stawiano domy. A teraz? Tnie się cały rok. Drewna się nie sezonuje, lecz suszy w suszarniach. O! popatrz pan na ten dom. Szpary na palec". Rzeczywiście, wszystko co mówił majster, było świętą prawdą. Obejrzawszy drewniane domy, pojechaliśmy nad Bug. Tuż nad samym brzegiem tej pięknej rzeki, pośrodku lasu, powstaje olbrzymi kompleks wypoczynkowy. Cały drewniany. Z pokryciem imitującym gont. Nowoczesność i tradycja w jednym. Znad brzegu rzeki wspięliśmy się na wzgórza otaczające Mielnik. Przy drodze prowadzącej do wieży widokowej rośnie 96 dębów. Posadzono je dla upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Złośliwi twierdzą, że posadzono je wzdłuż drogi prowadzącej do domu pewnego radnego, że to właśnie jego inicjatywa była. Nie wiem i nie chcę osądzać. Ale ta droga i te dęby zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Prawie takie jak widoki na dolinę Bugu z wieży. Potęga i ogrom przyrody. Jej majestat i piękno o każdej porze roku. Wracaliśmy tą samą drogą. Patrzyłem na młode drzewa i zastanawiałem się, jak długo będą tu rosły? Mają tylko jednego wroga. Człowieka. Jeśli nie pojawi się żaden pijany łapserdak, by je połamać za młodu, jeśli nie pojawi się z piłą żaden budowlaniec czy twórca parkingów, drzewa te będą mogły rosnąć przez wieki. Mam nadzieję, że intencja, w jakiej je posadzono, sprawi, że przez najbliższych kilkanaście lat będą rosły spokojnie i również później, kiedy odejdą ci, co je sadzili, zaś ci, którzy nadejdą, zapomną, dlaczego je posadzono. Jeśli nikt tym dębom nie będzie przeszkadzał, jeśli nikt ich nie będzie "formował", to w proch się rozsypią wszystkie inne pomniki, zaś dęby będą nadal szumiały nad Bugiem.
To samo z drewnem. "Panie, kiedyś człowiek szedł z siekierą do lasu tylko w największe mrozy. Cięło się od Nowego Roku do lutego. Z takich drzew stawiano domy. A teraz? Tnie się cały rok. Drewna się nie sezonuje, lecz suszy w suszarniach. O! popatrz pan na ten dom. Szpary na palec". Rzeczywiście, wszystko co mówił majster, było świętą prawdą. Obejrzawszy drewniane domy, pojechaliśmy nad Bug. Tuż nad samym brzegiem tej pięknej rzeki, pośrodku lasu, powstaje olbrzymi kompleks wypoczynkowy. Cały drewniany. Z pokryciem imitującym gont. Nowoczesność i tradycja w jednym. Znad brzegu rzeki wspięliśmy się na wzgórza otaczające Mielnik. Przy drodze prowadzącej do wieży widokowej rośnie 96 dębów. Posadzono je dla upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Złośliwi twierdzą, że posadzono je wzdłuż drogi prowadzącej do domu pewnego radnego, że to właśnie jego inicjatywa była. Nie wiem i nie chcę osądzać. Ale ta droga i te dęby zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Prawie takie jak widoki na dolinę Bugu z wieży. Potęga i ogrom przyrody. Jej majestat i piękno o każdej porze roku. Wracaliśmy tą samą drogą. Patrzyłem na młode drzewa i zastanawiałem się, jak długo będą tu rosły? Mają tylko jednego wroga. Człowieka. Jeśli nie pojawi się żaden pijany łapserdak, by je połamać za młodu, jeśli nie pojawi się z piłą żaden budowlaniec czy twórca parkingów, drzewa te będą mogły rosnąć przez wieki. Mam nadzieję, że intencja, w jakiej je posadzono, sprawi, że przez najbliższych kilkanaście lat będą rosły spokojnie i również później, kiedy odejdą ci, co je sadzili, zaś ci, którzy nadejdą, zapomną, dlaczego je posadzono. Jeśli nikt tym dębom nie będzie przeszkadzał, jeśli nikt ich nie będzie "formował", to w proch się rozsypią wszystkie inne pomniki, zaś dęby będą nadal szumiały nad Bugiem.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy




