Rowerem po Puszczy Knyszyńskiej

Jerzy Tokajuk
28.05.2011 , aktualizacja: 27.05.2011 19:57
A A A Drukuj
Puszcza Knyszyńska od zawsze była miejscem, gdzie mieszkańcy Białegostoku lubią wypoczywać. To najczęstszy kierunek ich weekendowych wypadów.
Rowery
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Rowery
Ten kompleks leśny zajmujący powierzchnię ok. 75 tys. ha jest jednym z niewielu w Polsce, który wykazuje wiele cech naturalnej przyrody. Środowisko przyrodnicze wzbogaca duża zasobność w wodę - cały obszar usiany jest setkami źródlisk i strumieni. Rzeźba terenu jest tutaj niezwykle urozmaicona, a względne wysokości wzgórz dochodzą do kilkudziesięciu metrów. Dzięki temu występuje tu ciekawy typ drzewostanu zwany borem bagiennym oraz wspaniała sosna, zwana masztową. Powołany w 1988 r. w celu zachowania najcenniejszych walorów tego terenu Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej jest największym obszarem chronionym województwa podlaskiego i jednym z największych w Polsce. To ogromny obszar do zwiedzania. Wybieramy się więc tam, czym się da: piechotą, autem i...

coraz częściej rowerem.

Rowerem pokonamy większy dystans niż piechotą i dotrzemy tam, gdzie samochodem nie wolno. Nie boję się użyć określenia, że białostoccy cykliści opanowali Puszczę Knyszyńską. Ścieżka rowerowa na trasie Białystok-Supraśl, która została oficjalnie otwarta latem 2008 roku, choć krytykowana przez wielu, jest najważniejszym kanałem, którym nieustannie ciągnie sznureczek rowerów do Puszczy Knyszyńskiej. Jest niestety zbyt wąska i niebezpieczna. Sam się o tym przekonałem, kiedy w ubiegły wtorek nie zmieściliśmy się z innym rowerzystą w jej szerokości i zahaczyliśmy się kierownicami. Wprawdzie się nie połamałem, ale z powodu stłuczeń i otarć na tydzień musiałem rower odstawić. Rowerzyści jednak swoją ścieżkę pokochali i w ubiegły wtorek po południu zorganizowali nawet akcję jej sprzątania. Do wolontariuszy z Klubu "Eskapada" dołączyli mieszkańcy Supraśla i Ogrodniczek. W akcji uczestniczyli także zastępca prezydenta Białegostoku Aleksander Sosna i wiceburmistrz Supraśla Maciej Czarkowski. Dziesiątki worków ze śmieciami zgromadzonych na poboczu świadczyły z jednej strony o potrzebie takiej akcji, a z drugiej o konieczności podnoszenia świadomości ekologicznej naszego społeczeństwa.

Dzięki ścieżce i atrakcjom Supraśla ten kierunek wśród rowerzystów jest najbardziej popularny. Niestety oprócz ich własnej inicjatywy i pomysłowości, niczego się rowerzystom więcej nie oferuje. Na trasach zwanych dumnie "szlakami rowerowymi" owszem oznakowanie widać, ale z przejazdem nimi nie jest tak łatwo. Świetnie nadają się sportowcom "Maratonów Kresowych", ujdą również dla tych, co wybrali się na niewielką przejażdżkę, natomiast dla uczestnika rajdu, który chciałby w ciągu jednego dnia zobaczyć dużo wszystkiego, przejechanie dystansu 70 lub więcej kilometrów po korzeniach, piachach i wyrwach nie będzie już przyjemnością. Nie nazywajmy więc tego "szlakiem rowerowym". Rowerzysta z Danii czy Holandii przyzwyczajony do określonego standardu po przejażdżce którymś z naszym podlaskich szlaków rowerowych może "wyzionąć ducha".

Jak sobie radzą rowerzyści?

Sami planują trasy, opierając się na doświadczeniach własnych i kolegów.

- Jazda rowerem wciąga - mówi Zbigniew Ostaszewski, szef Klubu Eskapada. - Nie potrafiłbym przesiedzieć niedzieli przed telewizorem. Jeżeli mamy dwa dni wolnego, planujemy dalszą trasę z noclegiem. Czasem korzystamy z komunikacji kolejowej, aby wyrwać się gdzieś dalej i dopiero tam przesiadamy się na rower. Na wypady jednodniowe polecam pobliską Puszczę Knyszyńską. Obowiązkowo na rowerze trzeba odwiedzić arboretum w Kopnej Górze, Silvarium w Poczopku, jeziorko Komosa oraz liczne rezerwaty. Moim ulubionym jest Rezerwat Krzemianka położony na trasie do Augustowa, który jest piękny i intrygujący o każdej porze roku.

To właśnie wspomniany rezerwat wzięli sobie za cel uczestnicy rajdu rowerowego, który odbył się w ubiegłą niedzielę. Do Czarnej Białostockiej przyjechali pociągiem. Na wyprawę udało się 12 osób. Wpadli na chwilę nad zalew Czapielówka i napełniwszy swoje bidony wodą ze źródełka Roman, udali się na rowerowy spacer po Puszczy Knyszyńskiej. Na trasie zajrzeli do garncarza w Czarnej Wsi Kościelnej, obejrzeli jego warsztat pracy, a panie zakupiły kilka dzbanuszków. Pamiątki choć delikatne - dotarły do domu w całości. Na teren Rezerwatu Krzemianka dotarli ok. godz. 15.

Rezerwat został utworzony w 1987 roku. Ma powierzchnię ponad 230 hektarów. Przez jego teren po chronionym obszarze prowadzi licząca ponad dwa kilometry ścieżka edukacyjna, która pozwala poznać różne rodzaje leśnych siedlisk. Ścieżka w dużej części prowadzi po przerzuconych nad bagnem kładkach. Niestety są one w wielu miejscach połamane i chociaż ich remont już rozpoczęto, nie da się tamtędy przedostać rowerami. Podróżnicy wyruszyli więc dalej na piechotę. Pierwszą atrakcją były źródliska - zespoły zgrupowanych blisko siebie źródeł. Potem około godzinę trwało podziwianie naturalnego lasu i mokradeł rzeczki Krzemianki. Zwiedzanie przerwała burza i zmokniętym uczestnikom wyprawy nie udało się już dotrzeć do pozostałości po liczących kilka tysięcy lat kopalni krzemienia. Ich podziwianie odłożono więc na następny wypad. Nie ryzykując jazdy wśród TIR-ów, rowerzyści zdecydowali się na powrót do Białegostoku inną trasą niż ta ruchliwa z Augustowa. Wrócili więc jeszcze ok. kilometra w kierunku Karczmiska i skręciwszy w prawo przez Wólkę - Przedmieście udali się do Katrynki. Dalej już można było spokojnie jechać drogą dla ruchu lokalnego, która biegnie wzdłuż tej głównej do Białegostoku. Od hotelu Wiking prowadzi już ścieżka rowerowa do Białegostoku.

Przytoczona krótka relacja rowerowej wyprawy do Rezerwatu Krzemianka to jeden z przykładów czynnej rekreacji w oparciu o rower. Koszt przejazdu pociągiem to zaledwie 6 zł (w tym złotówka za przewóz roweru). Czas ok. 6-7 godzin. Dystans: ok. 35 km. Takich tras możemy wymyślać setki, będziemy zwabiać tutaj turystów z zewnątrz, ale błagamy o jakąś infrastrukturę dla rowerzystów. Samochody wywożące drewno z lasu powodują taką dewastację dróg, że nawet rowerem nie da się po nich jeździć. Rower jest do jazdy, nie do prowadzenia go obok siebie. Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej to największy park krajobrazowy w Polsce, niestety od lat jest niedofinansowany. Przestańmy już wykładać pieniądze na foldery, a zajmijmy się tym, co w terenie! Prawie co drugi mieszkaniec Białegostoku wybrałby się na wycieczkę rowerem po Puszczy Knyszyńskiej. Stwórzmy im tę możliwość.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy