Zaczynamy tydzień: odpowiadam na listy

Wojciech Koronkiewicz
29.05.2011 , aktualizacja: 30.05.2011 11:12
A A A Drukuj
Po ostatnim felietonie otrzymałem kilka listów. Po pierwsze, zupa w Tokaju wcale nie wypala przewodu pokarmowego, lecz jest po prostu ostra. Rzeczywiście, metafora, której użyłem, nie była zbyt fortunna, gdyż odczytana dosłownie może stać się antyreklamą. Niniejszym wszystkich miłośników piekła w gębie przepraszam.
Wojciech Koronkiewicz
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Wojciech Koronkiewicz
Po drugie. Jadąc samochodem do Warszawy, w okolicach Ostrowii odwiedzić można niewielką smażalnię, gdzie nie tylko możemy zjeść niezłą rybkę, ale i niezłą rybkę obejrzeć. Podobno na zapleczu tego lokalu w betonowych basenach pływają bowiem kilkumetrowe sumy.

Po trzecie, piszecie Państwo, abym dołożył wiceprezydentowi miasta Tadeuszowi Arłukowiczowi, który zamierza wystartować w wyborach do Senatu. A przecież ten Arłukowicz to zwykły...

Drodzy Państwo, z reguły nie odpowiadam na anonimy, lecz trafił się też jeden list podpisany imieniem i nazwiskiem. Prośbę Waszą zatem spełnię.

Miałem okazję niedawno poznać bliżej pana Tadeusza. Spotkaliśmy się u znajomych na grillowej imprezie w ogrodzie. Pan wiceprezydent ma sympatyczną małżonkę, pije niezłe wina, idąc na papierosa, tak jak ja chowa się w krzaki, by nie dawać dzieciom złego przykładu. Siedzimy sobie zatem z wiceprezydentem w krzakach i gadamy. O żeglarstwie i punk rocku. Ja z żeglarstwa już co prawda dawno wypadłem, stało się tak po trwającej równo tydzień niedyspozycji żołądkowej podczas rejsu po Zatoce Gdańskiej. Tymczasem pan Tadeusz uwielbia samotne żeglowanie po mazurskich jeziorach. Chlastany przez wiatry i fale odpoczywa najpełniej. Co się zaś tyczy punk rocka, to była to muzyka naszej młodości. Ja co prawda wolę Brygadę Kryzys, zaś pan Tadeusz zespół WC, ale za czuby się nie wzięliśmy. Pan wiceprezydent zanucił nawet fragment piosenki ulubionego zespołu, ale ze względu na czytającą nas młodzież, nie zacytuję. Jednym słowem normalny facet. Choć trzeba przyznać, że oczy ma tak jasne, że mógłby zagrać w ekranizacji najsłynniejszej powieści Leopolda Tyrmanda.

Czy pan Tadeusz nadaje się do Senatu? Lub może inaczej - czy nudnawy Senat jest właściwym miejscem dla postaci tak barwnej jak nasz wiceprezydent? Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie Państwo sami. Ja z ocenami poczekam na ogłoszenie wszystkich kandydatów. Poczekam na programy, które przedstawią. Na obietnice, które sypną się z ich złotych ust. Bo choć dzisiaj dla niektórych nieszczęściem jest kandydatura pana Arłukowicza, dla innych nieszczęściem jest to, że niestety nie ma w czym wybierać.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Zaczynamy tydzień: odpowiadam na listy przygranicy 29.05.11, 22:52

    Bardzo dziwny i trochę niesmaczny, jak na felietonistę, który, jak mniemam, chce być niezależny w sądach, tok rozumowania. Jest w historii wiele przykładów wspomnień o ludziach, którzy »

  • Zaczynamy tydzień: odpowiadam na listy pattter 30.05.11, 13:12

    Rozterki kawiorowej lewicy -Madame, czy to wino ma odpowiednie terroir by skosztować je przy grill'u z Jasnie Wielmoznym Panem Prez.?A Pan TA, coz taki spoko gosc, jak cala »