Rowerowe dylematy białostoczan - jak tu się przypiąć?

Monika Kosz-Koszewska
04.07.2011 , aktualizacja: 04.07.2011 13:36
A A A Drukuj
W tym roku magistrat planuje zamontować tylko kilka nowych stojaków, do których można przypiąć rowery, na razie jest ich łącznie około 200. Potrzeby są znacznie większe - piszą Czytelnicy "Gazety".
Stojaki przy Rynku Kościuszki
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Stojaki przy Rynku Kościuszki
Białostoczanie, rowerami poruszają się coraz częściej. Już nie tylko rekreacyjnie, ale także do pracy czy na zakupy. W ubiegłym tygodniu poruszyliśmy problem braku odpowiednich proporcji między rosnącą ilością jednośladów, a stojakami, do których można by rower bezpiecznie przypiąć. Choć mieszkańcy narzekają przede wszystkim na jakość wykonania ścieżek, to równie mocno krytykują fakt, że brakuje miejsc do zaparkowania w najbardziej oczywistych lokalizacjach w mieście. Zastanawiają się też, kiedy z ulic znikną te absurdalnie skonstruowane, nie spełniające swojej zasadniczej funkcji stojaki, które ciągle pojawiają się w przestrzeni miejskiej, także przy nowych inwestycjach.



Czytelnicy do "Gazety"

***

Dziękuję za ten temat - bardzo ważny dla rowerzystów. Stojaków brakuje w Białymstoku bez wątpienia, już się do tego przyzwyczaiłam, gdyż zazwyczaj udaje się znaleźć jakiś znak do którego można przypiąć rower. Bardziej mnie irytuje sytuacja, kiedy stojaki są, ale zupełnie niepraktyczne, czyli wszystkie te, które wymagają przypięcia koła roweru i przechodzenia przez te wszystkie problemy, które są opisane w artykule. Zastanawiałam się nawet, czy osoby, które podjęły decyzję o montowaniu stojaków tego typu, kiedykolwiek z nich korzystały... Myślę więc, że jeżeli mają być wydane pieniądze na nowe stojaki, to powinny one być wygodne w użytkowaniu, czyli takie w kształcie litery U. Katarzyna Potoniec

***

Ucieszyłem się z artykułu. Jest to temat trudny, niewdzięczny, bowiem niemedialny, tym większa zasługa "Gazety". Zwyczajowo montowane stanowiska do pozostawiania rowerów - czy to na rynku, ul. Kilińskiego, przy urzędzie miejskim, w innych miejscach - z pewnością świadczą o ignorancji włodarzy/decydentów: nie korzystają z nich, nie czują marnowanych pieniędzy i szans, więc tkwią w swej arogancji. Ze względu na korki, jednak zwłaszcza - bowiem romantycznie - jeżdżę rowerem cały okrągły rok (mam 46 lat). Swe rowery przypinam tylko do słupów lub w miejscach parkingów rowerowych w postaci odwróconego "U". Czynię tak ze względu na /nie-/bezpieczeństwo: rowery przypinam skuwając ramę - nigdy kołem - z "U"/słupem. Chodzi np. o wiatr - przewraca rowery, łamie, uszkadza koło, za który rower jest przypięty, ułatwia robotę złodziejom, koło pozostaje w stojaku, reszta roweru ginie. Jak wiadomo rowerów od kradzieży/uszkodzenia/zniszczenia w RP ubezpieczyć nie można. Urząd miejski, włodarze, niestety nie konsultują się ze środowiskiem okołorowerowym, jak na przykład stowarzyszenie Rowerowy Białystok, choć tak utrzymują, zupełnie nie znając się przy tym na temacie.

Najlepszym wyjściem z tej smutnej sytuacji komunikacji rowerowej w Białymstoku jest, wzorem innych wielu miast, stworzenie 1 lub 1/2 etatu oficera rowerowego, (czy jakoś tak) dla celu prowadzenia spójnej polityki okołorowerowej dotyczącej zwłaszcza realizacji odpowiedniej, zasadnej i rozsądnej infrastruktury. Aktualnie tworzona rzeczywistość w mieście pozostanie przecież na długo. Osoba taka w sposób skuteczny mogłaby realizować również akcje informujące, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa rowerzystów w związku z nowelizacją przepisów prawa o ruchu drogowym (m.in. pierwszeństwo osób "rowerujących" na krzyżówkach w stosunku do prowadzących pojazdy silnikowe, teraz bowiem - wobec powszechnego łamania przepisów - najbardziej niebezpiecznie jest właśnie poruszać się po rowerowych ścieżkach.

Urząd miejski osoby takiej nie chce, choć - jak wskazują na to wpisy na www.rowerowy.bialystok.pl - podczas tworzenia nowej infrastruktury popełnia wiele błędów. Szkoda zmarnowanych szans! Uważam, że obowiązkiem społeczeństwa obywatelskiego jest wytknięcie m.in. tego tutejszej władzy, spowodowanie zmiany jej postępowania. Tzw. grzech zaniechania jest najbardziej powszechny, rozkłada nas.

Adam Pacholski

***

W Białymstoku faktycznie jest ostatnio cały wysyp rowerzystów, i należy się z tego tylko cieszyć, stwarzać im odpowiednie warunki. Temat niespójnych ścieżek, urywających się gdzieś nagle, wykonanych z kostki brukowej, podejmowany był już publicznie kilkakrotnie. Ale stojaki na rowery też są ważną częścią infrastruktury. Brakuje ich na osiedlach, spółdzielnie o tym zdecydowanie nie pamiętają, remontując na przykład place zabaw. Jednak stojakami powinno być nasycone przede wszystkim centrum miasta, okolice instytucji kultury, sklepów, obiektów rekreacyjnych. Brakuje ich przy szkołach i przedszkolach, sam jestem rodzicem, który wozi 4-letnią córkę do przedszkola na Dziesięcinach właśnie rowerem, który muszę przypinać do ogrodzenia.

Uważam, że kiepsko z tym jest przede wszystkim przy galeriach handlowych. Miasto mogłoby stawiać jakieś konkretne wymagania inwestorom, którzy budują centra handlowe. Stojak na 10 rowerów przy wejściu to zdecydowanie za mało. Nawet przy niedawno wyremontowanej ulicy Kilińskiego stojaki są dopiero na jej końcu, nie ma gdzie się przypiąć na przykład przy Muzeum Wojska.

Filip Koliński

***

Od dawna słyszy się opinie środowiska rowerowego, że najlepsze stojaki to właściwie te najprostsze, do których przypiąć można całą ramę. Nie są estetycznie przekombinowane, nie powinno więc być z nimi żadnego problemu, jeśli chodzi o konserwatora zabytków czy inne pozwolenia na lokalizację. A jednak wciąż dziwią mnie najbardziej absurdalne konstrukcje, jak chociażby ta, która pojawiła się w ostatnich tygodniach przy kinie Forum. Wcześniej rower trzeba tam było przypinać do słupków, więc ucieszyłam się, gdy z daleka ujrzałam jakiś stojak. Jednak jakiś, to za mało. Ten nie nadaje się do niczego, można do niego przypiąć zaledwie dwa rowery po bokach, ponieważ otwory na koła są na pewnej wysokości, trzeba rower podnieść do góry, po czym okazuje się, że przynajmniej moje koło nie pasuje formatem, a rower traci stabilność. Można się tylko zdenerwować.

Anna Mrągowska

***

Rowerowych stojaków brakuje mi przede wszystkim przy przychodniach, sklepach czy dużych biurowcach. W takich przypadkach właściciele budynków też mogliby wyręczać miasto, by poprawić dostęp do swoich usług także rowerzystom, to nie jest taki wielki koszt.

Kamil

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy