Prawosławne święta bez odrabiania - "Gazeta" ogłasza akcję zbierania podpisów
03.01.2010
, aktualizacja: 29.01.2010 11:33
Wyznawcy prawosławia w środę zasiądą do wigilijnego stołu. Jednak świętowanie wielu uczniom i ich rodzicom może psuć fakt, że wolne dni będą musieli odrobić lub odpracować. Dlatego "Gazeta" rozpoczyna akcję zbierania podpisów na rzecz wprowadzenia dni ustawowo wolnych na czas prawosławnych świąt
Mamy nadzieję, że swoim podpisem poprą nas włodarze podlaskich gmin, dyrektorzy szkół, pracodawcy i pracownicy. Wszyscy, którym temat wolnego dla świętującej mniejszości nie jest obcy.
- Każda inicjatywa zmierzająca do tego, by świętowanie wiernym ułatwić jest dobra. Dyskusja na ten temat jeszcze nie jest zakończona, warto więc próbować - komentuje naszą akcję ks. Anatol Szymaniuk, rzecznik kurii prawosławnej.
Co prawda ustawa o gwarancji wolności sumienia i wyznania oraz odpowiednie przepisy dotyczące prawa pracy i resortu edukacji dają wyznawcom prawosławia prawo do dni wolnych na święta obchodzone zgodnie z kalendarzem juliańskim - to jednak te wolne dni muszą odpracować. Dlatego prawosławnym od lat zależy, aby rząd wprowadził takie zmiany w kalendarzu i przepisach, by dni do celebrowania Bożego Narodzenia (7 i 8 stycznia) i Wielkanocy mieli ustawowo wolne. A wprowadzać zmiany jest dla kogo. Hierarchowie Cerkwi w Polsce szacują, że w całym kraju jest ok. 550-600 tys. osób wyznania prawosławnego, z czego połowa mieszka w naszym województwie. W niektórych miastach, jak Warszawa czy Kraków, część wiernych zdecydowała, by świętować wraz z wyznawcami Kościoła Katolickiego w grudniu. Od kilku lat również w Białymstoku w cerkwi św. Marii Magdaleny organizowane jest specjalne nabożeństwo 24 grudnia - przychodzi na nie około 100 osób (gros z nich to małżeństwa mieszane). Ale co z tymi, którzy do kutii i kapusty z grzybami zasiadają 6 stycznia?
Szkoły odrabiają
Brak wolnych dni jak co roku odczują prawosławni uczniowie. Choć na czas świąt mogą zostać w domu, to nieobecność w szkole muszą usprawiedliwić, a tematy lekcji, na których nie byli, spisać od kolegów.
Jeszcze kilka lat temu nie było z tym problemu, podlaskie szkoły i uczniowie dostawali wolne bez konieczności odrabiania. Ale, jak mówią dyrektorzy szkół, "ktoś się dogrzebał" [chodzi tu głównie o ówczesną kurator oświaty Jadwigę Mariolę Szczypiń - red.], że takie wolne przyznawane jest bez podstaw prawnych. I od tego czasu szkoły, które chcą na czas prawosławnych świąt zamknąć sale na głucho - muszą poprosić o to kuratorium oświaty. Największe szanse na wolne mają placówki do których uczęszcza 50 proc. (i więcej) uczniów wyznania prawosławnego (tak jest np. w szkołach w Hajnówce i Bielsku Podlaskim). W tym roku, podobnie jak w poprzednim, do kuratorium w Białymstoku wpłynęły już pisma od dyrektorów szkół z prośbą o zgodę, by lekcji w tym tygodniu nie było. Na stronie internetowej kuratorium widnieje również instrukcja jak wolne pojedynczym uczniom i nauczycielom przyznawać.
Obecny kurator, Jerzy Kiszkiel, ponad rok temu podjął próbę, by świętowanie prawosławnym uczniom ułatwić. Po konsultacji m.in. z dyrektorami szkół przekazał do Ministerstwa Edukacji Narodowej propozycję uregulowania sprawy. Zaproponował, by wprowadzone zostały trzy dni dodatkowo wolne w szkołach, gdzie uczą się dzieci prawosławne (chodzi o 7 i 8 stycznia oraz drugi dzień Wielkanocy). Resort z propozycją się zapoznał, prowadził również rozmowy z przedstawicielami duchowieństwa prawosławnego, ale żadnych konkretnych zmian nie opracował. Mimo iż minister edukacji Katarzyna Hall zapowiadała, że dołoży starań, by problem rozwiązać. Przypomnijmy, że innym pomysłem była zmiana terminu ferii zimowych w naszym regionie tak, by zaczynały się wraz z początkiem stycznia. Idea ta jednak upadła m.in. dlatego, że nie rozwiązywała sprawy wolnego na Wielkanoc.
- Mogę jedynie powiedzieć, to co mówię od lat: bardzo chciałbym, aby na święta prawosławne uczniowie mieli wolne, bez odrabiania zajęć. Ale wprowadzenie takich zmian do szkolnego kalendarza jest sprawą skomplikowaną. Wymaga opracowania nowych rozporządzeń, w grę wchodzi tu nie tylko Ministerstwo Edukacji Narodowej, ale i choćby Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji - mówi kurator.
Kiedy na początku roku szkolnego jeszcze raz zapytaliśmy resort edukacji o kwestie świętowania bez odrabiania, dostaliśmy taką odpowiedź: "Wspólny zespół przedstawicieli rządu i Świętego Soboru Biskupów analizował przepisy dotyczące organizacji roku w kwestii zwolnień od pracy lub nauki osób należących do kościołów i innych związków wyznaniowych w celu obchodzenia świąt religijnych nie będących dniami ustawowo wolnymi od pracy. W myśl obowiązujących przepisów, osoby należące do kościołów lub innych związków wyznaniowych, których święta religijne nie są dniami ustawowo wolnymi od pracy, mogą na własną prośbę uzyskać zwolnienie z pracy lub nauki na czas niezbędny do obchodzenia świąt, pod warunkiem odpracowania dnia wolnego lub wyrównania zaległości dydaktycznych spowodowanych zwolnieniem. W szczególności dyrektor szkoły powinien zwrócić uwagę, aby w te dni nie były organizowane sprawdziany lub egzaminy, co mogłoby spowodować dodatkowe utrudnienia i komplikacje dla uczniów i nauczycieli, którzy mają prawo do godnego i spokojnego przeżywania świąt religijnych. W wyniku rozmów zdecydowano, że nie będą zmieniane obowiązujące przepisy prawa" - czytamy w mailu z biura prasowego MEN.
Na uczelniach sprawa jest dużo prostsza - białostoccy rektorzy na czas prawosławnych świąt wprowadzają dni rektorskie i zajęć w salach wykładowych nie ma.
Wolne w urzędzie
Dorośli wyznania prawosławnego, którzy do pracy w tym tygodniu nie pójdą, podobnie jak uczniowie będą musieli te dni odpracować. A jeśli nie chcą ich odrabiać muszą wziąć urlop - jak pani Magdalena Wawrzeniuk, księgowa. - Mam dobrą szefową i w wigilię, pozwoli mi wyjść z pracy kilka godzin wcześniej. Ale na dwa świąteczne dni muszę już sobie wypisać urlop, żeby nikt się do mnie nie przyczepił dlaczego nie było mnie w biurze - mówi pani Magdalena.
Ustawowe dni wolne przydałyby się zwłaszcza w tych miejscowościach gdzie ponad 50 proc. mieszkańców to prawosławni, i gdzie na czas juliańskich świąt pustoszeją urzędy i sklepy. Tak jest np. w gminie Orla.
- Nie mam dokładnych danych ilu wyznawców prawosławia żyje na naszym terenie. Wynika to choćby z tego, że do tej pory nie przeprowadzono szczegółowego krajowego spisu ludności pod względem wyznawanej religii. Ale na przykładzie naszej gminy, gdzie ponad 70 proc. to Białorusini, a pewien procent stanowią też Ukraińcy - mogę domniemywać, że te 70-75 proc. to prawosławni. Nie jestem za rozdmuchiwaniem na siłę dni wolnych w kalendarzu, ale uważam, że w takich miejscowościach jak nasza, święta powinny być wolne - mówi Piotr Selwesiuk, wójt gminy Orla.
Jak rozwiąże kwestię styczniowego świętowania w szkole i urzędzie na terenie swojej gminy?
- Szkoła złożyła prośbę o dni wolne - z odpracowaniem, rzecz jasna. W urzędzie jeden dzień świąteczny będzie wolny bez odpracowywania. Uzyskamy go w ten sposób, że wszyscy pracownicy odbiorą dzień wolny za to, że drugi dzień grudniowego Bożego Narodzenia przypadł w sobotę - tłumaczy wójt.
Potrzeba przepisów i dobrej woli
Poseł Jarosław Matwiejuk, prawnik: - Z punktu widzenia państwa to trudne prawnie do rozwiązania. Jedyne co pomogłoby w tej sprawie to przywrócenie dnia ustawowo wolnego na święto Trzech Króli, tj. 6 stycznia. Nie jestem za mnożeniem dni wolnych w kalendarzu, ale gdyby dzięki temu prawosławni mieli ustawowo wolne chociaż w wigilię to jestem za.
Zdaniem ks. Anatola Szymaniuka, rzecznika kurii prawosławnej bardziej od konkretnych przepisów potrzeba dobrej woli. - Otrzymywaliśmy zapewnienia z ministerstwa o chęci dialogu i współpracy w tym temacie, nasz arcybiskup Jakub również pisał w tej sprawie petycje. Ale póki co, żadnych satysfakcjonujących rozwiązań nie ma. Z drugiej strony, kiedy widzę na przykładzie niektórych podlaskich szkół jak przy staraniach dyrektora, rady pedagogicznej i zgodzie kuratorium udaje się te dni wolne wypracować - to myślę, że jednak da się. Cóż mogę powiedzieć: kochajmy się, miejmy odrobinę dobrej woli, a wszystko co trudne - się ułoży.
My też, podobnie jak rzecznik kurii prawosławnej, mamy nadzieję, że sprawa nie jest jeszcze zamknięta. I dlatego od dziś będziemy zbierać podpisy poparcia na rzecz tego, by wprowadzić dni ustawowo wolne na święta prawosławne. Mamy nadzieję, że jeżeli rządzący zobaczą jak dużej części mieszkańców naszego województwa i kraju sprawa ta dotyczy, poważnie podejdą do tematu. I być może za rok, lub dwa, kłopotu ze świętowaniem bez odpracowywania wyznawcy prawosławia mieć już nie będą
Wydrukuj, podpisz, dostarcz do Gazety Wyborczej w Białymstoku
- Każda inicjatywa zmierzająca do tego, by świętowanie wiernym ułatwić jest dobra. Dyskusja na ten temat jeszcze nie jest zakończona, warto więc próbować - komentuje naszą akcję ks. Anatol Szymaniuk, rzecznik kurii prawosławnej.
Co prawda ustawa o gwarancji wolności sumienia i wyznania oraz odpowiednie przepisy dotyczące prawa pracy i resortu edukacji dają wyznawcom prawosławia prawo do dni wolnych na święta obchodzone zgodnie z kalendarzem juliańskim - to jednak te wolne dni muszą odpracować. Dlatego prawosławnym od lat zależy, aby rząd wprowadził takie zmiany w kalendarzu i przepisach, by dni do celebrowania Bożego Narodzenia (7 i 8 stycznia) i Wielkanocy mieli ustawowo wolne. A wprowadzać zmiany jest dla kogo. Hierarchowie Cerkwi w Polsce szacują, że w całym kraju jest ok. 550-600 tys. osób wyznania prawosławnego, z czego połowa mieszka w naszym województwie. W niektórych miastach, jak Warszawa czy Kraków, część wiernych zdecydowała, by świętować wraz z wyznawcami Kościoła Katolickiego w grudniu. Od kilku lat również w Białymstoku w cerkwi św. Marii Magdaleny organizowane jest specjalne nabożeństwo 24 grudnia - przychodzi na nie około 100 osób (gros z nich to małżeństwa mieszane). Ale co z tymi, którzy do kutii i kapusty z grzybami zasiadają 6 stycznia?
Szkoły odrabiają
Brak wolnych dni jak co roku odczują prawosławni uczniowie. Choć na czas świąt mogą zostać w domu, to nieobecność w szkole muszą usprawiedliwić, a tematy lekcji, na których nie byli, spisać od kolegów.
Jeszcze kilka lat temu nie było z tym problemu, podlaskie szkoły i uczniowie dostawali wolne bez konieczności odrabiania. Ale, jak mówią dyrektorzy szkół, "ktoś się dogrzebał" [chodzi tu głównie o ówczesną kurator oświaty Jadwigę Mariolę Szczypiń - red.], że takie wolne przyznawane jest bez podstaw prawnych. I od tego czasu szkoły, które chcą na czas prawosławnych świąt zamknąć sale na głucho - muszą poprosić o to kuratorium oświaty. Największe szanse na wolne mają placówki do których uczęszcza 50 proc. (i więcej) uczniów wyznania prawosławnego (tak jest np. w szkołach w Hajnówce i Bielsku Podlaskim). W tym roku, podobnie jak w poprzednim, do kuratorium w Białymstoku wpłynęły już pisma od dyrektorów szkół z prośbą o zgodę, by lekcji w tym tygodniu nie było. Na stronie internetowej kuratorium widnieje również instrukcja jak wolne pojedynczym uczniom i nauczycielom przyznawać.
Obecny kurator, Jerzy Kiszkiel, ponad rok temu podjął próbę, by świętowanie prawosławnym uczniom ułatwić. Po konsultacji m.in. z dyrektorami szkół przekazał do Ministerstwa Edukacji Narodowej propozycję uregulowania sprawy. Zaproponował, by wprowadzone zostały trzy dni dodatkowo wolne w szkołach, gdzie uczą się dzieci prawosławne (chodzi o 7 i 8 stycznia oraz drugi dzień Wielkanocy). Resort z propozycją się zapoznał, prowadził również rozmowy z przedstawicielami duchowieństwa prawosławnego, ale żadnych konkretnych zmian nie opracował. Mimo iż minister edukacji Katarzyna Hall zapowiadała, że dołoży starań, by problem rozwiązać. Przypomnijmy, że innym pomysłem była zmiana terminu ferii zimowych w naszym regionie tak, by zaczynały się wraz z początkiem stycznia. Idea ta jednak upadła m.in. dlatego, że nie rozwiązywała sprawy wolnego na Wielkanoc.
- Mogę jedynie powiedzieć, to co mówię od lat: bardzo chciałbym, aby na święta prawosławne uczniowie mieli wolne, bez odrabiania zajęć. Ale wprowadzenie takich zmian do szkolnego kalendarza jest sprawą skomplikowaną. Wymaga opracowania nowych rozporządzeń, w grę wchodzi tu nie tylko Ministerstwo Edukacji Narodowej, ale i choćby Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji - mówi kurator.
Kiedy na początku roku szkolnego jeszcze raz zapytaliśmy resort edukacji o kwestie świętowania bez odrabiania, dostaliśmy taką odpowiedź: "Wspólny zespół przedstawicieli rządu i Świętego Soboru Biskupów analizował przepisy dotyczące organizacji roku w kwestii zwolnień od pracy lub nauki osób należących do kościołów i innych związków wyznaniowych w celu obchodzenia świąt religijnych nie będących dniami ustawowo wolnymi od pracy. W myśl obowiązujących przepisów, osoby należące do kościołów lub innych związków wyznaniowych, których święta religijne nie są dniami ustawowo wolnymi od pracy, mogą na własną prośbę uzyskać zwolnienie z pracy lub nauki na czas niezbędny do obchodzenia świąt, pod warunkiem odpracowania dnia wolnego lub wyrównania zaległości dydaktycznych spowodowanych zwolnieniem. W szczególności dyrektor szkoły powinien zwrócić uwagę, aby w te dni nie były organizowane sprawdziany lub egzaminy, co mogłoby spowodować dodatkowe utrudnienia i komplikacje dla uczniów i nauczycieli, którzy mają prawo do godnego i spokojnego przeżywania świąt religijnych. W wyniku rozmów zdecydowano, że nie będą zmieniane obowiązujące przepisy prawa" - czytamy w mailu z biura prasowego MEN.
Na uczelniach sprawa jest dużo prostsza - białostoccy rektorzy na czas prawosławnych świąt wprowadzają dni rektorskie i zajęć w salach wykładowych nie ma.
Wolne w urzędzie
Dorośli wyznania prawosławnego, którzy do pracy w tym tygodniu nie pójdą, podobnie jak uczniowie będą musieli te dni odpracować. A jeśli nie chcą ich odrabiać muszą wziąć urlop - jak pani Magdalena Wawrzeniuk, księgowa. - Mam dobrą szefową i w wigilię, pozwoli mi wyjść z pracy kilka godzin wcześniej. Ale na dwa świąteczne dni muszę już sobie wypisać urlop, żeby nikt się do mnie nie przyczepił dlaczego nie było mnie w biurze - mówi pani Magdalena.
Ustawowe dni wolne przydałyby się zwłaszcza w tych miejscowościach gdzie ponad 50 proc. mieszkańców to prawosławni, i gdzie na czas juliańskich świąt pustoszeją urzędy i sklepy. Tak jest np. w gminie Orla.
- Nie mam dokładnych danych ilu wyznawców prawosławia żyje na naszym terenie. Wynika to choćby z tego, że do tej pory nie przeprowadzono szczegółowego krajowego spisu ludności pod względem wyznawanej religii. Ale na przykładzie naszej gminy, gdzie ponad 70 proc. to Białorusini, a pewien procent stanowią też Ukraińcy - mogę domniemywać, że te 70-75 proc. to prawosławni. Nie jestem za rozdmuchiwaniem na siłę dni wolnych w kalendarzu, ale uważam, że w takich miejscowościach jak nasza, święta powinny być wolne - mówi Piotr Selwesiuk, wójt gminy Orla.
Jak rozwiąże kwestię styczniowego świętowania w szkole i urzędzie na terenie swojej gminy?
- Szkoła złożyła prośbę o dni wolne - z odpracowaniem, rzecz jasna. W urzędzie jeden dzień świąteczny będzie wolny bez odpracowywania. Uzyskamy go w ten sposób, że wszyscy pracownicy odbiorą dzień wolny za to, że drugi dzień grudniowego Bożego Narodzenia przypadł w sobotę - tłumaczy wójt.
Potrzeba przepisów i dobrej woli
Poseł Jarosław Matwiejuk, prawnik: - Z punktu widzenia państwa to trudne prawnie do rozwiązania. Jedyne co pomogłoby w tej sprawie to przywrócenie dnia ustawowo wolnego na święto Trzech Króli, tj. 6 stycznia. Nie jestem za mnożeniem dni wolnych w kalendarzu, ale gdyby dzięki temu prawosławni mieli ustawowo wolne chociaż w wigilię to jestem za.
Zdaniem ks. Anatola Szymaniuka, rzecznika kurii prawosławnej bardziej od konkretnych przepisów potrzeba dobrej woli. - Otrzymywaliśmy zapewnienia z ministerstwa o chęci dialogu i współpracy w tym temacie, nasz arcybiskup Jakub również pisał w tej sprawie petycje. Ale póki co, żadnych satysfakcjonujących rozwiązań nie ma. Z drugiej strony, kiedy widzę na przykładzie niektórych podlaskich szkół jak przy staraniach dyrektora, rady pedagogicznej i zgodzie kuratorium udaje się te dni wolne wypracować - to myślę, że jednak da się. Cóż mogę powiedzieć: kochajmy się, miejmy odrobinę dobrej woli, a wszystko co trudne - się ułoży.
My też, podobnie jak rzecznik kurii prawosławnej, mamy nadzieję, że sprawa nie jest jeszcze zamknięta. I dlatego od dziś będziemy zbierać podpisy poparcia na rzecz tego, by wprowadzić dni ustawowo wolne na święta prawosławne. Mamy nadzieję, że jeżeli rządzący zobaczą jak dużej części mieszkańców naszego województwa i kraju sprawa ta dotyczy, poważnie podejdą do tematu. I być może za rok, lub dwa, kłopotu ze świętowaniem bez odpracowywania wyznawcy prawosławia mieć już nie będą
Wydrukuj, podpisz, dostarcz do Gazety Wyborczej w Białymstoku
- 119 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
ostatnie wybory w gminie Orla
pawlozsiul
04.01.10, 02:12
Starosta bielski (PO) - 121 głosów, Matwiejuk - 189. Starosta coś sobą reprezentuje w odróżnieniu od Matwiejuka, poza tym to kawał zwierza politycznego (w tym dobrym, arystotelesowskim »
-
Znieść święta kościelne, wydłużyć urlopy.
men_53
04.01.10, 11:05
A niektórzy ciągle powtarzają, że Polska nie jest krajem wyznaniowym.Że wszyscy Polacy mają równe prawa, niezależnie od wyznania (lub jego nieobecności). Że krzyż w urzędzie lub szkole nie »
-
Prawosławne święta bez odrabiania - "Gazeta" og...
barka01
04.01.10, 11:09
Powoli stajemy się państwem wielowyznaniowym. Każdy obywatel powinien miećprawo do świętowania wedle własnego wyznania. Najprostszym rozwiązaniem byłobyprzyznanie ustawowo, kilku dni »





