Szpital zakaźny w pakiecie z gruźliczym

Agnieszka Domanowska
21.06.2011 , aktualizacja: 21.06.2011 19:00
A A A Drukuj
Wciąż nie ma wiadomo, co się stanie ze szpitalem zakaźnym w Białymstoku. Zarząd województwa, który chce przekazać go pod kuratelę Uniwersytetowi Medycznemu, chce przy okazji pozbyć się szpitala gruźliczego.
Otwarcie nowego oddziału w szpitalu zakaźnym
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Otwarcie nowego oddziału w szpitalu zakaźnym
- Bardzo chętnie go weźmiemy, ale pod warunkiem, że pozostanie w dotychczasowym budynku - mówi profesor Jacek Nikliński, rektor uczelni.

Po poniedziałkowej sesji województwa podlaskiego wydawało się, że wtorkowe spotkanie zarządu będzie tylko formalnością. Niestety wciąż nie ma konkretnej decyzji. Nie wiadomo też, czy dojdzie do porozumienia władz województwa i uczelni.

- Byłem na spotkaniu z zarządem. Kolejna propozycja mogłaby brzmieć nawet rozsądnie. Zaproponowano nam przejęcie szpitala zakaźnego, razem ze szpitalem gruźliczym. Jednak zarząd chce, abyśmy dwa szpitale połączyli ze sobą na Dojlidach - mówi Nikliński. - Na to zgodzić się nie mogę.

Rektor argumentuje to tym, że szpital gruźliczy jest jedyną placówką w województwie, która zajmuje się profilaktyką i leczeniem chorób gruźliczych.

- Chodzi o dostępność dla pacjentów. Teraz szpital jest w centrum i tak powinno zostać - mówi rektor. - To jest dobrze zorganizowany, specjalistyczny szpital, który rocznie udziela ponad 20 tys. porad ambulatoryjnych. Ta cyfra mówi, jak bardzo jest potrzebny.

Teresa Kamińska, szefowa szpitala gruźliczego, również nie widzi zasadności przenosin placówki na Dojlidy.

- Tam trzeba by było wybudować nowy budynek, a pacjenci mieliby za daleko. Gruźlica jest naprawdę bardzo ciężką chorobą - mówi Kamińska. - Gdyby zarząd zgodził się na to, abyśmy zostali w tym budynku pod kuratelą Uniwersytetu Medycznego, myślę, że na tym nie stracimy.

Jacek Nikliński zapewnił, że pracownicy nie muszą się bać o swoje zatrudnienie.

Czy dojdzie do porozumienia zarządu i władz uczelni? Może się to wyjaśnić w środę.

- Nie będę niczego komentował, ani zdradzał, dopóki takie porozumienie nie zostanie zawarte - twierdzi Cezary Cieślukowski, członek zarządu województwa, odpowiedzialny za służbę zdrowia.

O tym, że Uniwersytet Medyczny ma chrapkę na szpital zakaźny, mówiło się od dawna.

- Chcemy zarządzać szpitalem, bo uważamy, że możemy zapewnić mu i rozwój, i inwestycje. Mamy już plany przebudowy i restrukturyzacji szpitala. Jeżeli będziemy jego zarządcą, to na pewno powstanie tam izba przyjęć, oddział intensywnej terapii. 10 miesięcy temu złożyliśmy marszałkowi naszą ofertę i nie wiem dlaczego do tej pory nie ma konkretnego stanowiska - mówi prof. Lech Chyczewski, rzecznik prasowy Uniwersytetu Medycznego.

Komisja zdrowia przychylnie opowiedziała za przekazaniem szpitala zakaźnego.

- Ja osobiście czekam na jeden sensowny, merytoryczny argument, który przekona mnie, aby nie przekazywać szpitala zakaźnego - mówił Waldemar Kwatewrski, przewodniczący komisji zdrowia. - Ja widzę w tym same plusy. Szpital zakaźny mógłby osiągnąć najwyższy szczebel i stać się szpitalem uniwersyteckim, jest gwarancja zatrudnienia, gwarancja finansowania przez resort. Jako dyrektor powiatowego szpitala w Sejnach, gdybym otrzymał taką propozycję, zgodziłbym się.

Niestety entuzjazmu nie podziela ani dyrektor szpitala zakaźnego, ani jego załoga.

- Jesteśmy dobrym szpitalem, nie mamy długów. Na pewno będą zwolnienia, na pewno reorganizacje - mówią od dawna pracownicy szpitala zakaźnego i nie przekonują ich zapewnienia uczelni o ciągłości zatrudnienia.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy