Wrak śmigłowca straży granicznej już w Polsce

bdc, pap
12.11.2009 , aktualizacja: 12.11.2009 16:21
A A A Drukuj
Do Polski przewieziony został w czwartek z Białorusi wrak śmigłowca Straży Granicznej, który rozbił się blisko dwa tygodnie temu. Zginęła wtedy trzyosobowa załoga. Dopiero teraz powołana do zbadania przyczyn wypadku polska komisja zacznie szczegółowe prace i przeprowadzi konieczne ekspertyzy, m.in. silników maszyny.
Rozbity śmigłowiec Straży Granicznej
Fot. Straż Graniczna
Rozbity śmigłowiec Straży Granicznej
Śmigłowiec Kania Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej, wykonujący lot patrolowy wzdłuż wschodniej granicy z Białegostoku do Mielnika, rozbił się 31 października br. ok. godz. 18. Jego szczątki znaleziono po stronie białoruskiej, ok. 200 metrów od granicy, na wysokości miejscowości Klukowicze.

W wypadku zginęła 3-osobowa załoga, pogrzeby odbyły się w miniony piątek i sobotę.

Przyczyna wypadku nie jest na razie znana, śledztwa w tej sprawie prowadzą prokuratury w Polsce i na Białorusi. W naszym kraju została też powołana specjalna komisja, złożona ze specjalistów różnych służb i instytucji, do zbadania okoliczności i ustalenia przyczyn wypadku.

Dokąd zostaną przewiezione szczątki maszyny, tego przedstawiciele komisji nie chcą ujawniać. W czwartek przez pewien czas wrak był w Czeremsze. Stamtąd został zabrany na lawecie, przykryty plandeką.

Dopiero teraz, po przewiezieniu szczątków maszyny do Polski, możliwe będą szczegółowe ekspertyzy i żmudne badanie wszystkich systemów śmigłowca. M.in. potrzebna będzie ekspertyza silników i to może zająć najwięcej czasu. Przedstawiciele komisji nie chcą na razie spekulować, ile czasu zajmą te prace.

Śledztwa w sprawie wypadku prowadzą prokuratorzy w obu krajach. W Polsce - Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, która zwróciła się do strony białoruskiej o pomoc prawną i przekazanie jej zebranych tam materiałów.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów