Bardzo wyrozumiały sąd dla pijanego kierowcy

Wojciech Więcko
17.03.2010 , aktualizacja: 17.03.2010 20:45
A A A Drukuj
Asystent sędziego z białostockiego sądu okręgowego po pijanemu rozbił się samochodem o latarnię uliczną. Sąd właśnie warunkowo umorzył jego sprawę
Akta procesowe
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Akta procesowe
ZOBACZ TAKŻE
Do zdarzenia doszło na początku grudnia przy ul. Mazowieckiej w Białymstoku. Ok. godz. 3.30 kierowca daewoo nubira ściął słup oświetleniowy stojący przy jezdni. Kiedy na miejscu pojawili się policjanci, okazało się, że szofer jest pijany. Wydmuchał mundurowym w alkomat prawie 1,3 promila.

Szoferem okazał się Krzysztof T., pracujący od 2008 r. jako asystent sędziego w Sądzie Okręgowym w Białymstoku i - jak ustaliliśmy nieoficjalnie - syn jednego z sędziów pracujących w tym sądzie.

Tajne posiedzenie

Policjanci sprawę potraktowali rutynowo. Wszczęli dwa postępowania. Jedno o spowodowanie kolizji (wysłali wniosek do sądu grodzkiego o ukaranie), drugie o kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości (tu prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia).

We wtorek przed białostockim sądem rejonowym została rozpoznana ta druga sprawa. Odbyło się to nie na jawnym procesie, tylko podczas zamkniętego posiedzenia sądu. Wyrok: warunkowe umorzenie sprawy na okres dwuletniej próby, dwa lata bez prawa jazdy i nakaz zapłacenia 5 tys. zł na wskazany cel społeczny.

- Będziemy składać apelację - zapowiada prokurator Marek Winnicki, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe. Jest bardzo zdziwiony takim rozstrzygnięciem, ponieważ w śledztwie, mimo wniosków Krzysztofa T., konsekwentnie śledczy odmawiali na to zgody.

Warunkowe umorzenie sprawy powoduje, że choć sąd stwierdza popełnienie przestępstwa, to w myśl prawa osobę z takim wyrokiem uznaje się za niekaraną. Ważne jest to np. przy zatrudnieniu w sądzie czy w urzędzie, gdzie osoby z wyrokami nie mają szans na pracę.

Rzecz w szczegółach

Krzysztof T. tuż po tym, jak został zatrzymany przez policję, w swojej pracy w sądzie został zawieszony. Jak powiedział nam sędzia Janusz Sulima, rzecznik białostockiego sądu okręgowego, oznacza to, że na razie nie wykonuje żadnych obowiązków w pracy, choć dostaje swoją pensję. Kiedy miną trzy miesiące zawieszenia, a wyrok nadal nie będzie prawomocny, pensja zostanie zmniejszona do 50 proc.

Kiedy zaś wyrok będzie prawomocny - i zakładając, że będzie taki sam jak ten, co zapadł we wtorek - Krzysztof K. może wrócić do pracy jak gdyby nigdy nic.

- Będzie mógł dalej pracować, ponieważ nie został skazany za popełnienie umyślnego przestępstwa - tłumaczy sędzia Sulima.

Co więcej, pół roku po tym, jak zakończy się okres próby, a nazbiera co najmniej pięć lat pracy jako asystent sędziego, Krzysztof K. będzie mógł się ubiegać o to, by nim zostać.

Podziel się

  • 51 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów