Były dwie prowokacje wobec kardiochirurga

Wojciech Więcko
31.03.2010 , aktualizacja: 31.03.2010 19:17
A A A Drukuj
Przygotowano dwie prowokacje wobec mojej osoby - powiedział Tomasz Hirnle podczas procesu osób oskarżonych o nadużycia przy ich organizacji. Kardiochirurg w ich efekcie trafił do aresztu

Fot.Agnieszka Sadowska / AG
Hirnle zeznawał w środę w białostockim sądzie rejonowym. Jest świadkiem w procesie trójki policjantów z wydziału do walki z korupcją podlaskiej komendy oraz swojego byłego podwładnego lekarza (sąd nie zezwala na podawanie jakichkolwiek danych oskarżonych). Mundurowych prokuratura oskarża o nadużycia przy organizowaniu korupcyjnej prowokacji, a lekarza o zorganizowanie całego przedsięwzięcia. W tym procesie oskarżono jeszcze dwie kobiety, ale te złożyły wnioski o poddanie się karze i ich wątki zostały wyłączone.

Kardiochirurg w sądzie opowiedział o nieznanych do tej pory okolicznościach drugiej prowokacji wobec niego. Do tej pory znane były fakty z tej pierwszej, czyli próby wręczenia mu 5 tys. zł kontrolowanej łapówki. Po pięciu latach różnych procesów i śledztw wiadomo, że chodziło o zdyskredytowanie Hirnlego i pozbawienie go pracy w białostockim szpitalu klinicznym. Miała to być zemsta oskarżonego lekarza, o to że nie został przyjęty na specjalizację. Ostatecznie, po dwóch procesach chirurg został uniewinniony.

Z wczorajszych zeznań Hirnlego wynika, że do drugiej prowokacji doszło kilka dni po pierwszej, kiedy sąd nie zdecydował się go aresztować. Wtedy do prokuratury trafiły zdjęcia z ksiąg medycznych, w których zapisywane były dane i schorzenia operowanych pacjentów. Fotografie wykonano telefonem komórkowym i miały być dowodem, że po wyjściu na wolność kardiochirurg zaczął fałszować dokumenty. W rezultacie Hirnle trafił do aresztu. Jak wczoraj zeznał, podejrzewa, że za tą drugą prowokacją też stał jego podwładny, z którym był w konflikcie. Poza tym określił go jako osobę konfliktową i o "grubiańskim" zachowaniu wobec współpracowników.

Oskarżany lekarz ma co do tego zupełnie inne zdanie. Z pytań, które kardiochirurgowi zadawali jego obrońcy oraz on sam, wynika, że współpraca między panami układała się bardzo dobrze, mieli oni kilka wspólnych publikacji naukowych oraz wystąpień na różnych sympozjach medycznych. Tłumaczyli, że za samą prowokacją mogli zaś stać inni podwładni Hinrlego, których on nie chciał dopuścić do specjalizacji. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w procesie, w którym to kardiochirurg był oskarżonym, a jego podwładny świadkiem, ten przedstawiał się jako prawowity obywatel, który zawiadomił organy ścigania o skorumpowanym lekarzu.

Proces odroczono do końca kwietnia. Wtedy mają zeznawać dziennikarze opisujący sprawę korupcji oraz policjanci i prokuratorzy, którzy wydali zgodę na zorganizowanie korupcyjnej prowokacji.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów