Skończyli czytać akt oskarżenia Grosika
21.07.2010
, aktualizacja: 21.07.2010 20:28
Sześć całodniowych rozpraw było potrzebnych, aby odczytać liczący 200 stron akt oskarżenia dotyczący byłych szefów Grosika, firmy pośredniczącej w płaceniu rachunków.
ZOBACZ TAKŻE
- Śledztwo za Grosik (21-01-09, 19:59)
Podczas jednej rozprawy udawało się odczytać ok. 30 stron tekstu. A ten w głównej mierze składał się z danych poszkodowanych osób (w sumie 8,3 tysiąca), numerów faktur i różnych kont oraz ogromnej ilości różnych kwot pieniężnych.
Kolejną rozprawę wyznaczono na początek sierpnia. Wtedy swoje wyjaśnienia mają złożyć oskarżeni Mariusz B. oraz Magdalena T. Być może wtedy uda się zakończyć też cały proces, ponieważ jeszcze przed jego rozpoczęciem, na sądowym korytarzu, oskarżeni zapowiadali, że będą chcieli dobrowolnie poddać się karze. Na taki wniosek będzie się musiał zgodzić prokurator i sąd.
Grosik jako firma pośrednicząca w płaceniu rachunków powstał w 2000 roku. W pewnym momencie z firmy odeszło dwóch wspólników, którzy założyli własne firmy pośredniczące w opłatach. Mimo tego Grosik rozwijał się szybko. W szczytowym okresie miał 200 okienek kasowych w całej Polsce (większość na zasadzie franczyzy). Kłopoty rozpoczęły się w końcu 2004 r. To wtedy pojawiły się pierwsze opóźnienia w przekazywaniu pieniędzy, którymi ludzie opłacali rachunki. Reklamacje klientów załatwiano na dwa sposoby: pierwszy - regulowano je z innych bieżących wpłat; drugi - franczyzobiorcy regulowali je z własnych kieszeni, licząc, że centrala odda im długi. W krótkim czasie dorobił się ponad 200 punktów kasowych w całym kraju. Jak ustalili śledczy, spółka od samego początku miała kłopoty finansowe. W 2005 roku w Grosiku już nikt nie panował nad tym, co się dzieje. Wtedy też ogłoszono upadłość. Okazało się, że poszkodowanych jest 8,3 tys. osób w całym kraju, a szefowie firmy mają długi sięgające 1,8 mln zł.
Kolejną rozprawę wyznaczono na początek sierpnia. Wtedy swoje wyjaśnienia mają złożyć oskarżeni Mariusz B. oraz Magdalena T. Być może wtedy uda się zakończyć też cały proces, ponieważ jeszcze przed jego rozpoczęciem, na sądowym korytarzu, oskarżeni zapowiadali, że będą chcieli dobrowolnie poddać się karze. Na taki wniosek będzie się musiał zgodzić prokurator i sąd.
Grosik jako firma pośrednicząca w płaceniu rachunków powstał w 2000 roku. W pewnym momencie z firmy odeszło dwóch wspólników, którzy założyli własne firmy pośredniczące w opłatach. Mimo tego Grosik rozwijał się szybko. W szczytowym okresie miał 200 okienek kasowych w całej Polsce (większość na zasadzie franczyzy). Kłopoty rozpoczęły się w końcu 2004 r. To wtedy pojawiły się pierwsze opóźnienia w przekazywaniu pieniędzy, którymi ludzie opłacali rachunki. Reklamacje klientów załatwiano na dwa sposoby: pierwszy - regulowano je z innych bieżących wpłat; drugi - franczyzobiorcy regulowali je z własnych kieszeni, licząc, że centrala odda im długi. W krótkim czasie dorobił się ponad 200 punktów kasowych w całym kraju. Jak ustalili śledczy, spółka od samego początku miała kłopoty finansowe. W 2005 roku w Grosiku już nikt nie panował nad tym, co się dzieje. Wtedy też ogłoszono upadłość. Okazało się, że poszkodowanych jest 8,3 tys. osób w całym kraju, a szefowie firmy mają długi sięgające 1,8 mln zł.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos




