Napad, zgubione pieniądze i auto w rowie
21.07.2010
, aktualizacja: 21.07.2010 20:28
Prawie 50 tys. zł ukradli trzej bandyci, którzy obrobili przygraniczny kantor w Ogrodnikach. Kiedy uciekali, gubili pieniądze, a w końcu sami wpadli samochodem do rowu. Finał całej sprawy znajdzie się przed sądem, do którego prokuratura wysłała właśnie akt oskarżenia.
ZOBACZ TAKŻE
- Napad z widłami w ręku (27-04-11, 20:23)
- Napad na bank w Białymstoku. Sprawca poszukiwany (17-08-10, 15:20)
SERWISY
Bandyci do skoku na kantor w okolicy Ogrodnik, na polsko-litewskiej granicy, przygotowywali się przez dłuższy czas. Najpierw Karol W. poznał jedną z pracownic kantoru i starał się tą znajomość podtrzymywać. Celowo odwiedzał ją w jej miejscu pracy i pod pozorem przypadkowego spotkania poznawał, jak funkcjonuje to miejsce, jakie ma zabezpieczenia, gdzie trzymane są pieniądze.
Na początku marca mężczyzna zaplanował napad. Dokonać go miało dwóch jego kolegów, którzy w środku nocy, w krzakach, czekali na dogodną sytuację. Tę miał zapewnić Karol W.
Mężczyzna przed napadem odwiedził pracownicę kantoru. Spotkanie trwało chwilę, a znajomy zaraz odjechał.
Chwilę później przysłał do kobiety SMS-a z prośbą, by otworzyła mu toaletę, bo bardzo źle się czuje.
Kiedy pracownica kantoru wyszła na podwórko, z krzaków wyskoczyło dwóch bandytów. Powali kobietę, przycisnęli ją do ziemi i zakneblowali. Jeden z nich zabrał z wnętrza lokalu pieniądze i obaj uciekli. W pobliżu kantoru czekało na nich audi z angielskimi tablicami rejestracyjnymi.
Przestępcy byli tak roztargnieni tym, co zrobili, że gubili zrabowaną gotówkę. Raz wypadło im 2 tys. zł, innym razem 4,6 tys. W końcu sami autem wpadli do przydrożnego rowu. Dalej uciekali pieszo.
Policja bardzo szybko zatrzymała jednego z napastników. Później przesłuchując go, a także na podstawie opisu zdarzeń poszkodowanej kobiety, złapała pozostałych dwóch.
- Karol W. nie przyznał się do wymyślenia napadu i kierowania całą akcją. O jego roli opowiedzieli zatrzymani koledzy Mariusz D. i Marcin R. - mówi prokurator Ryszard Tomkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.
Śledczy całą trójkę oskarżyli o rozbój. Grozi im za to do 12 lat więzienia.
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do Sądu Okręgowego w Suwałkach.
Na początku marca mężczyzna zaplanował napad. Dokonać go miało dwóch jego kolegów, którzy w środku nocy, w krzakach, czekali na dogodną sytuację. Tę miał zapewnić Karol W.
Mężczyzna przed napadem odwiedził pracownicę kantoru. Spotkanie trwało chwilę, a znajomy zaraz odjechał.
Chwilę później przysłał do kobiety SMS-a z prośbą, by otworzyła mu toaletę, bo bardzo źle się czuje.
Kiedy pracownica kantoru wyszła na podwórko, z krzaków wyskoczyło dwóch bandytów. Powali kobietę, przycisnęli ją do ziemi i zakneblowali. Jeden z nich zabrał z wnętrza lokalu pieniądze i obaj uciekli. W pobliżu kantoru czekało na nich audi z angielskimi tablicami rejestracyjnymi.
Przestępcy byli tak roztargnieni tym, co zrobili, że gubili zrabowaną gotówkę. Raz wypadło im 2 tys. zł, innym razem 4,6 tys. W końcu sami autem wpadli do przydrożnego rowu. Dalej uciekali pieszo.
Policja bardzo szybko zatrzymała jednego z napastników. Później przesłuchując go, a także na podstawie opisu zdarzeń poszkodowanej kobiety, złapała pozostałych dwóch.
- Karol W. nie przyznał się do wymyślenia napadu i kierowania całą akcją. O jego roli opowiedzieli zatrzymani koledzy Mariusz D. i Marcin R. - mówi prokurator Ryszard Tomkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.
Śledczy całą trójkę oskarżyli o rozbój. Grozi im za to do 12 lat więzienia.
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do Sądu Okręgowego w Suwałkach.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




