Surowszy wyrok dla polskiego Fritzla
09.09.2010
, aktualizacja: 09.09.2010 17:40
Białostocki sąd apelacyjny podniósł do 12 lat z dziesięciu karę więzienia dla Krzysztofa Bartoszuka, który przez lata gwałcił i terroryzował swoją córkę. Sąd uznał, że poprzednia kara była zbyt łagodna
ZOBACZ TAKŻE
- Podlaski Fritzl znowu w sądzie. Tym razem w Warszawie (13-07-11, 20:15)
- Spowiedź polskiego Fritzla: Uległem dzieciakowi (08-09-10, 22:00)
SERWISY
Przed rozprawą w sądzie drugiej instancji oskarżony miał jeszcze nadzieję na łagodniejsze potraktowanie. - Liczymy, że sprawa zostanie zwrócona do ponownego rozpoznania, bo jest sporo niejasności. Fakty są pomieszane. Biegła stwierdziła bardzo niską wiarygodność córki, a zeznania żony zmieniają się w zależności od jej humoru - mówił w areszcie w rozmowie z "Gazetą" Krzysztof Bartoszuk. - Nie ma takiej możliwości, by utrzymano ten wyrok w mocy.
Białostocki sąd apelacyjny uznał jednak inaczej. Rozpoznawał w czwartek odwołania prokuratury i obrony od wyroku sądu pierwszej instancji. Ten stwierdził, że od 2003 roku ojciec zaczął molestować swoją 15-letnią córkę. Po kilku miesiącach zmieniło się to w wielokrotne gwałty. Początkowo Alicja mówiła, że dochodziło do nich przy użyciu siły, ale później się z tego wycofała. Biegła psycholog uznała to za mechanizm obronny, aby policja i śledczy zwrócili uwagę na jej sytuację. Stosunki odbywały się bez przemocy, bo dziewczyna była tak zastraszona, że ojciec nawet nie musiał nic robić. Jednak każdorazowo mówił jej, że gdy komuś powie o wszystkim, to ją zabije. W zamian za seks kupował jej drogie prezenty. Alicja z kazirodczych związków urodziła dwóch chłopców - w 2005 i 2007 r. - i na polecenie ojca zostawiła w ich szpitalach. Prokuratura wie które rodziny adoptowały oba maluchy, ale nie informowała ich o tym, ani nie zlecała badań dna dzieci.
Prokurator domagał się surowszej kary dla Bartoszuka, gdyż 10 lat więzienia jego zdaniem było rażąco łagodne. Śledczy domagali się też zmiany kwalifikacji zarzutów przez przyjęcie, że do gwałtów doszło, kiedy córka mężczyzny miała mniej niż 15 lat, a nie jak ustalił sąd okręgowy, więcej niż 15 lat. Obrona chciała zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania i w kolejnym procesie liczyła na łagodniejszą karę.
Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom ojca i znowu oparł się na zeznaniach matki i gwałconej córki. - Alicja zeznawała logicznie i przekonująco - argumentował sędzia Andrzej Czapka. Jednocześnie sąd uznał, że poprzedni wyrok był rażąco łagodny i niewspółmierny do stopnia zawinienia mężczyzny.
- Oskarżony dokonując tych strasznych czynów myślał tylko o sobie, o swoich fizycznych potrzebach, traktując córkę jak rzecz która do niego należy i stanowi wyłącznie jego własność. Jako ojciec powinien opiekować się swoim dzieckiem, a on ją wręcz zniszczył - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Czapka. Jak powiedział wina mężczyzny nie budzi żadnych wątpliwości i są na to inne dowody, niż zeznania żony i córki. - To, że osoby trzecie, sąsiedzi, nauczyciele, o niczym nie wiedziały nie znaczy, że zdarzenia nie miały miejsca. To był dramat, do którego dochodziło w zaciszu czterech ścian.
- Mam nadzieję, że oni się już nie spotkają, Alicja chce zacząć normalnie żyć - powiedziała po wyroku pełnomocnik Alicji mecenas Katarzyna Zdasiuk-Piaseczna. Alicji w sądzie nie było, podobnie jak matki i oskarżonego ojca. - Po tak traumatycznych doświadczeniach, ona nigdy nie będzie usatysfakcjonowana żadnym wyrokiem. Myślę jednak, że te dwa lata więcej to będzie zawsze więcej czasu na zbudowanie normalnego życia, którego do tej pory nie miała.
Obrońca Bartoszuka adwokat Maciej Głębicki zapowiedział, że poprosi sąd o pisemne uzasadnienie wyroku i po konsultacji z oskarżonym, będzie rozważał złożenie kasacji do Sądu Najwyższego.
Wyrok jest już prawomocny.
Białostocki sąd apelacyjny uznał jednak inaczej. Rozpoznawał w czwartek odwołania prokuratury i obrony od wyroku sądu pierwszej instancji. Ten stwierdził, że od 2003 roku ojciec zaczął molestować swoją 15-letnią córkę. Po kilku miesiącach zmieniło się to w wielokrotne gwałty. Początkowo Alicja mówiła, że dochodziło do nich przy użyciu siły, ale później się z tego wycofała. Biegła psycholog uznała to za mechanizm obronny, aby policja i śledczy zwrócili uwagę na jej sytuację. Stosunki odbywały się bez przemocy, bo dziewczyna była tak zastraszona, że ojciec nawet nie musiał nic robić. Jednak każdorazowo mówił jej, że gdy komuś powie o wszystkim, to ją zabije. W zamian za seks kupował jej drogie prezenty. Alicja z kazirodczych związków urodziła dwóch chłopców - w 2005 i 2007 r. - i na polecenie ojca zostawiła w ich szpitalach. Prokuratura wie które rodziny adoptowały oba maluchy, ale nie informowała ich o tym, ani nie zlecała badań dna dzieci.
Prokurator domagał się surowszej kary dla Bartoszuka, gdyż 10 lat więzienia jego zdaniem było rażąco łagodne. Śledczy domagali się też zmiany kwalifikacji zarzutów przez przyjęcie, że do gwałtów doszło, kiedy córka mężczyzny miała mniej niż 15 lat, a nie jak ustalił sąd okręgowy, więcej niż 15 lat. Obrona chciała zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania i w kolejnym procesie liczyła na łagodniejszą karę.
Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom ojca i znowu oparł się na zeznaniach matki i gwałconej córki. - Alicja zeznawała logicznie i przekonująco - argumentował sędzia Andrzej Czapka. Jednocześnie sąd uznał, że poprzedni wyrok był rażąco łagodny i niewspółmierny do stopnia zawinienia mężczyzny.
- Oskarżony dokonując tych strasznych czynów myślał tylko o sobie, o swoich fizycznych potrzebach, traktując córkę jak rzecz która do niego należy i stanowi wyłącznie jego własność. Jako ojciec powinien opiekować się swoim dzieckiem, a on ją wręcz zniszczył - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Czapka. Jak powiedział wina mężczyzny nie budzi żadnych wątpliwości i są na to inne dowody, niż zeznania żony i córki. - To, że osoby trzecie, sąsiedzi, nauczyciele, o niczym nie wiedziały nie znaczy, że zdarzenia nie miały miejsca. To był dramat, do którego dochodziło w zaciszu czterech ścian.
- Mam nadzieję, że oni się już nie spotkają, Alicja chce zacząć normalnie żyć - powiedziała po wyroku pełnomocnik Alicji mecenas Katarzyna Zdasiuk-Piaseczna. Alicji w sądzie nie było, podobnie jak matki i oskarżonego ojca. - Po tak traumatycznych doświadczeniach, ona nigdy nie będzie usatysfakcjonowana żadnym wyrokiem. Myślę jednak, że te dwa lata więcej to będzie zawsze więcej czasu na zbudowanie normalnego życia, którego do tej pory nie miała.
Obrońca Bartoszuka adwokat Maciej Głębicki zapowiedział, że poprosi sąd o pisemne uzasadnienie wyroku i po konsultacji z oskarżonym, będzie rozważał złożenie kasacji do Sądu Najwyższego.
Wyrok jest już prawomocny.
- 27 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Surowszy wyrok dla polskiego Fritzla
jhbsk
09.09.10, 15:14
I dobrze, że wyższy.»
-
A nie lepiej wyrok "eliminacji fizycznej" ?
maciejkozlowski
09.09.10, 15:20
Nie żadna tam kara śmierci bo śmierć nagła karą nie jest. Po co takiego śmiecia żywić, trzymać i pilnować za 10 tyś zł miesięcznie ? 12 lat ? To ponad milion złotych ! Za co, dla kogo ?! »
-
Akurat sprawa, ktora nikogo tu nie dotyczy...
macrow
09.09.10, 15:31
...spotyka sie najwiekszym zainetresowaniem. troche to dziwne. kiedy chodzi o rzeczy, ktore dotycza portfeli calej ludnosci, przyjmuje sie rzeczy, jakimi sa.jezeli ktos, gdzies, z kims to »





