Wyrok uchylony. Dopalacze - prawo 1:0
24.02.2011
, aktualizacja: 24.02.2011 19:37
Sąd pierwszej instancji, skazując młodego białostoczanina prowadzącego sklep z dopalaczami na półtora roku więzienia w zawieszeniu, wyciągnął zupełnie dowolne, zbyt daleko idące wnioski. Dlatego Sąd Okręgowy w Białymstoku uchylił w czwartek wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania
ZOBACZ TAKŻE
- Więzienie w zawieszeniu za "Funny bunny" i "Naturkę kulturkę" (16-05-12, 20:11)
- Handlowali na zakazie: za dopalacze do sądu (28-04-11, 19:33)
- Sprzedaż i produkcja dopalaczy od dziś zakazane (27-11-10, 08:28)
- Dopalacze zwijają interes. Wielkie pakowanie (25-11-10, 20:39)
SERWISY
Wyrok jest prawomocny, a do tego to pierwsza w kraju sprawa sądowa dotycząca handlu dopalaczami. I choć na wczorajszym ogłoszeniu werdyktu zabrakło oskarżonego, 23-letniego Pawła A. i jego obrońcy, to sala była pełna dziennikarzy. Przed tygodniem adwokat Hubert Łapiński przekonywał, że presja społeczna czy polityczna nie powinna mieć żadnego przełożenia na sytuację jego klienta, a sąd pierwszej instancji mógł się pod taką presją ugiąć. Rozpatrywał bowiem sprawę w czasie burzy politycznej i medialnej, jaka przetoczyła się nad dopalaczami, a efektem której było zaostrzenie przepisów.
Wczoraj okazało się, że sędziowie z "okręgówki" są odporni na presję. Skupili się jedynie na przepisach.
Paweł A. od połowy 2008 r. prowadził w centrum Białegostoku sklep z dopalaczami, na zasadzie franczyzy. Były miesiące, kiedy utarg grubo przekraczał 100 tys. zł. Półtora roku temu do lokalu weszli inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej. Badali, czy prawidłowo płacony jest VAT. W sklepie pojawiła się też policja. Mundurowi zabezpieczyli 18 produktów (określonych jako mieszanki ziołowe), na których nie było informacji o składzie chemicznym. W laboratorium wykryto, że w 15 z nich były substancje narkotyczne, które można znaleźć w marihuanie (o nazwie JWH 018). Ustalono, że od maja do grudnia 2009 r. mężczyzna sprzedał prawie 2,1 tys. sztuk podejrzanych mieszanek, zarabiając na tym co najmniej 17,6 tys. euro. Śledczy przedstawili mu zarzut handlu substancjami odurzającymi, a sąd rejonowy skazał na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, nakazał też zwrot zarobionych pieniędzy. Obrońca wniósł apelację, konsekwentnie przekonując, że jego klient nie miał cienia podejrzeń, iż produkty, które sprzedaje, zawierają substancje zakazane. Nie można mu więc zarzucić umyślnego działania.
Sąd odwoławczy zwrócił przede wszystkim uwagę na uchybienia prawa procesowego, których dopuścił się sąd rejonowy. Nie dość starannie i wnikliwie zebrał materiał dowodowy i naruszył zasadę obiektywizmu. Przykłady? Oddanie do badania 18 próbek podejrzanych produktów ze sklepu (w 15 znaleziono zabronione substancje) i wysnucie na tej podstawie wniosku, że wszystkie wyroby o tej nazwie, będące w asortymencie sklepu, są także nielegalne.
- Ten wniosek jest dotknięty błędem dowolności - mówił sędzia sprawozdawca Dariusz Gąsowski. - Przy dostępnym materiale dowodowym jest to tylko pewne założenie, i to krzywdzące, oskarżonego, na które sąd pozwolić sobie nie mógł.
Poza tym sąd pierwszej instancji zignorował wartość dowodową pism obrony. Bo - choć z formalnego punktu widzenia nie były one dokumentami - to jednak "zawierały pewną treść". - Rolą i powinnością sądu było zweryfikowanie zawartych w nich informacji - podkreślał sędzia Gąsowski.
Nie dość, że sąd rejonowy nie podjął próby tej weryfikacji linii obrony, to nawet nie dołączył do akt pism, na które usiłował powoływać się adwokat oskarżonego - ekspertyz i certyfikatów od dostawców i producentów dopalaczy. Odrzucał je z automatu. Nie zadał sobie też trudu by sprawdzić, czy rzeczywiście na parę dni przed zmianą ustawy sprzedawca wymienił gruntownie asortyment sklepu.
- Sąd doszukał się umyślności w całkowicie pozbawionych znaczenia elementach. Żadną miarą nie może wskazywać na umyślność ani to, że oskarżony był wcześniej karany za posiadanie marihuany, ani jego doświadczenia z narkotykami, ani dochodowość prowadzonej przez niego działalności gospodarczej - dodawał sędzia Gąsowski.
Zalecił sądowi rejonowemu pogłębienie materiału dowodowego, zweryfikowanie linii obrony i przeanalizowanie dokumentacji zabezpieczonej w sklepie.
Zaznaczył, że te wszystkie wytknięte uchybienia nie oznaczają, że oskarżony jest niewinny.
Wczoraj okazało się, że sędziowie z "okręgówki" są odporni na presję. Skupili się jedynie na przepisach.
Paweł A. od połowy 2008 r. prowadził w centrum Białegostoku sklep z dopalaczami, na zasadzie franczyzy. Były miesiące, kiedy utarg grubo przekraczał 100 tys. zł. Półtora roku temu do lokalu weszli inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej. Badali, czy prawidłowo płacony jest VAT. W sklepie pojawiła się też policja. Mundurowi zabezpieczyli 18 produktów (określonych jako mieszanki ziołowe), na których nie było informacji o składzie chemicznym. W laboratorium wykryto, że w 15 z nich były substancje narkotyczne, które można znaleźć w marihuanie (o nazwie JWH 018). Ustalono, że od maja do grudnia 2009 r. mężczyzna sprzedał prawie 2,1 tys. sztuk podejrzanych mieszanek, zarabiając na tym co najmniej 17,6 tys. euro. Śledczy przedstawili mu zarzut handlu substancjami odurzającymi, a sąd rejonowy skazał na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, nakazał też zwrot zarobionych pieniędzy. Obrońca wniósł apelację, konsekwentnie przekonując, że jego klient nie miał cienia podejrzeń, iż produkty, które sprzedaje, zawierają substancje zakazane. Nie można mu więc zarzucić umyślnego działania.
Sąd odwoławczy zwrócił przede wszystkim uwagę na uchybienia prawa procesowego, których dopuścił się sąd rejonowy. Nie dość starannie i wnikliwie zebrał materiał dowodowy i naruszył zasadę obiektywizmu. Przykłady? Oddanie do badania 18 próbek podejrzanych produktów ze sklepu (w 15 znaleziono zabronione substancje) i wysnucie na tej podstawie wniosku, że wszystkie wyroby o tej nazwie, będące w asortymencie sklepu, są także nielegalne.
- Ten wniosek jest dotknięty błędem dowolności - mówił sędzia sprawozdawca Dariusz Gąsowski. - Przy dostępnym materiale dowodowym jest to tylko pewne założenie, i to krzywdzące, oskarżonego, na które sąd pozwolić sobie nie mógł.
Poza tym sąd pierwszej instancji zignorował wartość dowodową pism obrony. Bo - choć z formalnego punktu widzenia nie były one dokumentami - to jednak "zawierały pewną treść". - Rolą i powinnością sądu było zweryfikowanie zawartych w nich informacji - podkreślał sędzia Gąsowski.
Nie dość, że sąd rejonowy nie podjął próby tej weryfikacji linii obrony, to nawet nie dołączył do akt pism, na które usiłował powoływać się adwokat oskarżonego - ekspertyz i certyfikatów od dostawców i producentów dopalaczy. Odrzucał je z automatu. Nie zadał sobie też trudu by sprawdzić, czy rzeczywiście na parę dni przed zmianą ustawy sprzedawca wymienił gruntownie asortyment sklepu.
- Sąd doszukał się umyślności w całkowicie pozbawionych znaczenia elementach. Żadną miarą nie może wskazywać na umyślność ani to, że oskarżony był wcześniej karany za posiadanie marihuany, ani jego doświadczenia z narkotykami, ani dochodowość prowadzonej przez niego działalności gospodarczej - dodawał sędzia Gąsowski.
Zalecił sądowi rejonowemu pogłębienie materiału dowodowego, zweryfikowanie linii obrony i przeanalizowanie dokumentacji zabezpieczonej w sklepie.
Zaznaczył, że te wszystkie wytknięte uchybienia nie oznaczają, że oskarżony jest niewinny.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Wyrok uchylony. Dopalacze - prawo 1:0
rover1308
24.02.11, 21:01
Oto polski wymiar sprawiedliwości - handlarze narkotyków /ten sprzedał 2,1 tyś działek/ są niewinni. Natomiast młodzież z 1 jointem dostaje wyroki do 2 lat więzienia. W 2009 było ich prawie »
-
Tytuł Dopalacze - prawo 1:0 to manipulacja
aaron_agorenstein
24.02.11, 23:28
Powinno być "prawo - populizm 1:0". Trzeba było szybko mieć jakiś "sukces", więc władza na łapu capu zmontowała "słuszną społecznie" akcję. Prawnicy przecież ostrzegali...»
-
Do przerwy 1:0
eryn_7
25.02.11, 00:57
Zalecił sądowi rejonowemu pogłębienie materiału dowodowego, zweryfikowanie linii obrony i przeanalizowanie dokumentacji zabezpieczonej w sklepie.Zaznaczył, że te wszystkie wytknięte »




